Blog: Skacz - i lecąc w dół, pozwól, by wyrosły ci skrzydła. - Elten Network

Zalogowany jako: gość

Skacz - i lecąc w dół, pozwól, by wyrosły ci skrzydła.

Blog użytkownika: pajper
Wróć do listy blogówKategorie

Wszystkie wpisy

1 z 6

Następna

Lektury stycznia #wyzwanieczytelnicze2020

Komentarze: 12
Pod koniec ubiegłego roku Julita postawiła przed nami ciekawe wyzwanie polegające na przeczytaniu stu książek, a także opisywaniu tych, które przeczytaliśmy do tej pory. Pozwoliłem sobie nieco formę owego wyzwania zmodyfikować i zbierać przeczytane pozycje miesiącami.
W tym wpisie postaram się podsumować, co też przeczytałem w styczniu, podzielić się subiektywną opinią i krótkim opisem tekstów. A różnorodność gatunkowa była tu dość spora, bo od powieści historycznej, przez antywojenną i obyczajowe po fantastykę. Nim jednak podsumuję dzieła po tytułach, kilka uwag wstępnych.
## Jak oceniać literaturę?
Pierwsze recenzje próbowałem pisywać jeszcze na Klango w latach 2011-2013. Wtedy też dawałem książkom oceny w 10-punktowej skali. Dziś także często widzę tę praktykę, tak na blogach recenzentów, jak chociażby na stronach Internetowych księgarni. A jednak nie da się przecież zamknąć książki w 10-punktowej skali, co więcej, nie da się jej do końca obiektywnie ocenić.
...
2020-02-02 02:52:30

Z kanonu Rivskich opowieści: Gdy nie ma w szkole dzieci, to jesteśmy niegrzeczni

Komentarze: 33
Nic takiego, od, kolejna miniaturka: zwykły wieczór nauczycielski w Rivii.
Raz jeszcze zachęcam do współpracy nad projektem!

Drzwi uchyliły się i do pokoju weszła profesor Czarnecka.
- Dobry wieczór! - Zawołała wyraźnie zmęczonym głosem i usiadła ciężko na najbliższym krześle, odkładając na stole stos książek.
Każdy, kto spojrzał na jej twarz, domyślał się, że ciężki był to dla niej dzień.
- Co się stało, Mario? - Zapytał niski, łysy, ale wesoły przy tym człowieczek - siedzący przy kominku i cierpliwie zakreślający na czerwono stosik prac uczniowskich profesor Wierzbicki.
Pokój nauczycielski Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Rivii był urządzony bardzo przytulnie. Prócz dużego stołu, wokół którego ustawiono wygodne krzesła, wyposażenie uzupełniały regały z dziennikami i książkami, barek z wiadomą zawartością i wesoło trzaskający ogniem kominek ustawiony pod ścianą. Przed kominkiem znajdowało się także kilka staroświeckich, wygodnych foteli, profesor Wierzbicki jednak siedział obecnie w jedynym zajętym. Reszta obecnego grona pedagogicznego zajmowała miejsca przy stole, pogrążona w dyskusji o nauce, uczniach, ich wynikach i plotkach ze szkolnego życia. Teraz jednak, skoro weszła profesor Czarnecka, rozmowy umilkły i wszystkie oczy skierowały się ku niej.
...
2019-05-19 20:13:49

Z kanonu Rivskich opowieści: transmutacja pozorna

Komentarze: 3
Taka miniaturka, bo naciskają na mnie, by coś napisać. :)



- [...] Podstawowa różnica między prawdziwą transmutacją jednej formy życia w inną, a przemianą pozorną opiera się na budowie tkanek. Nasze poruszające się kubki nie tyle zyskiwały zdolność życia, co nabywały umiejętność poruszania się. Prawdziwe przekształcenie jednego stworzenia w inne, na przykład żuka w motyla, wymaga dogłębnego zrozumienia tego, co sprawia, że żuk jest żukiem, a motyl motylem. Tym będą się zajmować Ci z was, którzy zdecydują się na specjalizację transmutacyjną i dotrwają do ósmego roku. My jednak tym czasem zastanówmy się, w jaki sposób upozorować, że ten talerzyk nabył umiejętność latania.
...
2019-05-18 17:32:18

Rivia - Polska Szkoła Magii i Czarodziejstwa (projekt)

Komentarze: 53
Kiedy pierwszy raz czytałem książki pani Rowling, uczepiałem się każdego polskiego akcentu, których z resztą wcale tak wiele nie było. Kilka wspomnień o polskich czarodziejach, jeden zawodnik Quidditcha - malutko. Wyobrażałem więc sobie wielokrotnie, że gdzieś u nas musi być szkoła podobna do Hogwartu...
Wyobrażenia te gdzieś tam zatarł czas, aż przypomniała mi o nich Maja w styczniu. Fala powróciła, znacznie silniejsza, a z nią chęć i zaproszenie.

Dziwnie jest budować legendarium wokół legendarium, ale ja do tego zachęcam. Zastanawiam się, jak wyglądałaby Polska Szkoła Magii i Czarodziejstwa.
Wszak sporym jesteśmy krajem, terytorialnie większym od Zjednoczonego Królestwa. Od czasów Zygmunta Augusta przecież mógł już istnieć ośrodek jednoczący czarownice i czarodziejów z Korony i Litwy.
...
2019-05-09 19:04:51

Czekam

Komentarze: 9
Wiem, co sobie pomyślicie... Spokojnie, to nie tak. :)

Przybędziesz, powiedz, na mą wyspę?
Tu Słońce jasne skrzy w strumieniu,
na drzewach złote rosną liście,
nie chowa kraj się nigdy w cieniu.

Wciąż czekam twoich pierwszych kroków:
na piasku jasnym - cichych, lekkich;
wciąż czekam brzmienia twego głosu,
jak wśród fal - szumi - dawnej pieśni.

I wypatruję twego statku,
co za mgłą żagiel swój podniesie,
i nasłuchuję mewy wrzasku,
co wieść o Tobie mi przyniesie.

Tak, przyjdzie kiedyś dzień dla Ciebie,
...
2019-04-28 00:02:32

Szara przystań

Komentarze: 10
Chcecie słyszeć o nadziejach,
o miłości, ludzkich smutkach,
jak człek prosty zło zwycięża,
jak zło człeka w ziemię wkrusza.

O przyjaźni chcecie słuchać,
o wierności, męstwie, sile,
jak człowieka świat posłuchał,
jak człek ginie w świata pyle.

Mówić chcecie o rycerzach,
co szli dzielnie w szrankach stawać,
raz zdołali los okiełznać,
raz na zgubę los ich skazał.

Czytać chcecie i o magach,
co, dotykiem, jednym gestem
świat z popiołów mogą stwarzać,
grzebać mogą świat w popiele.

Śpiewać chcecie o żeglarzach,
co, poznawszy ląd nieznany,
raz wskazali go na mapach,
raz rozbili się o skały.

Na cóż jednak słowa, dźwięki,
na cóż słuchać o przeszłości,
...
2019-04-26 19:39:12

Morze

Komentarze: 12
Patrzyłem na błękitną nić,
co biegła pośród skał,
gdzie promień Słońca jasny lśnił
na tafli białych fal.

Patrzyłem na jaskrawą toń,
tam senna czeka skra,
a jawę w wir porywa sztorm,
codzienność znosi wiatr.

Patrzyłem na szarości wód,
sekretny morza zew,
co niczym noc zagarnia znów
w ciemności jasny dzień.

Patrzyłem na lustrzany kwiat,
co refleks jasny niósł
na morzu pośród ostrych fal
z odległych wysp i wód.


I ciągnął mnie daleki świat,
bym z nim swój dzielił los
i płynąc tak, wśród światła gwiazd,
porzucił szary ląd.

Skleciłem więc maleńką łódź,
ująłem w dłoniach ster,
nie patrząc w przeszłość dawną już,
...
2019-04-12 00:41:41

Legendy Gdyńskie

Komentarze: 6
# Słowem wstępu
W ostatnich miesiącach coraz częściej na myśl przychodził mi pomysł opracowania legend związanych z Gdynią. Miałem okazję kilkukrotnie z różnymi osobami rozmawiać na ten temat, a, jak się okazuje, na próżno szukać w Internecie zbioru liczącego więcej, niż 3-4 pozycje.
Spis legend Pomorskich na własny użytek prowadziłem od roku 2011, są to jednak bardziej skrótowe notatki, niż streszczenia. Postanowiłem więc zebrać wszystkie te materiały i zredagować do możliwie przystępnej formy.
Jak się okazuje, część podań ziem kaszubskich jest znana również poza Pomorzem, a jednak niekoniecznie kojarzone są z Gdynią. Inne opowieści wyglądają na zapożyczone, przeniesione w nasze realia, zdumiewająco podobne są bowiem do historii spotykanych w innych częściach kraju. W spisie tym umieszczone są więc jedynie te legendy, co do których mam pewność o ich Pomorskim pochodzeniu.
...
2019-03-01 16:39:17

Jak Dawid z laską wyszedł

Komentarze: 12
Nie wiem, na ile wpis ten dotyczy Eltenowiczów, ale... może... A więc go napiszę.
Dziś chciałbym cofnąć się w przeszłość ze wspomnieniami i opowiedzieć o tym, jak to było, gdy wychodziłem pierwszy, drugi, trzeci raz na ulicę, z laską w ręku. Tak wiele osób boi się postawić te pierwsze kroki, a może komuś swą historią pomogę? Nikt wszak nie jest nieomylny, a z błędów najlepiej się uczyć, miast z ich powodu płakać. A już zdecydowanie najlepiej uczyć się z błędów cudzych, a więc dzielcie się moimi do woli.


Czy miałem lekcje orientacji w szkole? Tak i nie. W skrócie ujmijmy tak: nauczono mnie technik posługiwania się laską (dwupunktu, stałego kontaktu, wchodzenia i schodzenia ze schodów). Niewiele jednak więcej. Nigdy w szkole nie wsiadałem do autobusu, nie radziłem sobie w nieznanych mi miejscach, nie wpadałem na koparki (pierwsze dni w Warszawie, pozdrawiam) ani zaparkowane po środku chodnika samochody. To wszystko dopiero na mnie czekało. Mogę więc powiedzieć, że po szkole znałem w stosunku dobrym stopniu teorię, ale praktyki to mi bardzo brakowało.
...
2019-01-22 20:16:09

Szlak

Komentarze: 7
Płynąłem kiedyś na wskroś fal,
słuchając mew kwilenia,
a łódź mą nosił chyży wiatr,
śpiewając o nadziejach.
Mijałem klucze ostrych skał,
co w blasku Słońca lśniły,
gdzie pianę iskrzył gwiezdny blask
i rosy łzy tańczyły.
Widziałem też nie jeden ląd:
gdy kołoń przepływałem,
słyszałem jak nań śpiewa kos
i wiatr kołysze lasem.
A nocą, gdy zapadał cień,
ocean trwał milczący
i tylko z góry cienki sierp
rozjaśniał szlak w ciemności.

Widziałem nieraz cudzy maszt
niesiony z prądem fali,
ja jednak gnałem, bo mój kraj
czeka mnie gdzieś w oddali.
I choć wołali z różnych stron,
wzroku nie odwróciłem,
aż wśród ech zanikał głos
...
2019-01-14 23:34:18

Dziękuję! Minął kolejny rok

Komentarze: 7
Tak sobie myślę, że życie jest jak podróż pociągiem. Czasem gdzieś skręca, zmienia tor, zatrzyma się na moment na którejś stacji, ale zaraz rusza przed siebie, nigdy się nie wraca, nigdy nie spogląda do tyłu. Tylko na przód, gdzie prowadzą tory.
Dobra, to może dlatego, że słowa te piszę, siedząc w pociągu, swoją drogą na trasie Gdynia-Warszawa dwudziesty siódmy raz w tym roku.

Następna stacja: Tczew.

Proszę państwa: czas mija, a nam pozostaje tylko obserwować zmiany w nas samych i w otaczającym nas świecie. Rok 0x7E2 dobiega końca. Ja zaś nie mam wątpliwości, iż był to jeden z najważniejszych w moim życiu.

Gdy jednak sięgam pamięcią ku minionym 364 i pół dniom, widzę tyle obrazów, że naprawdę nie wiem, o czym pisać.
...
2018-12-31 15:58:35

Porządki generalne (fanfik Potterowski)

Komentarze: 17
Tak tak, ja jestem w pendolino do Warszawy...




Porządki generalne

Gdy później wspominał ten dzień, za każdym razem w jego wyobraźni kreował się obraz rozbieganych w popłochu aurorów. Dlaczego akurat aurorów? Prawdopodobnie dlatego, że Artura zawsze niezwykle drażniły ich poważne miny, obowiązkowe, regulaminowe podejście. Prócz kilku wyjątków, wątpił, by w ogóle znali pojęcie uśmiechu. W ich obecności wszystkich oblewały zimne poty nawet, gdy było się przekonanym o swej niewinności. Spojrzenie aurorów, szczególnie takich, jak Alastor Moody, sprawiało, że najmęższych przeszywały ciarki.
Niejako kontrastem do owego obrazu było obserwowanie oddziału tych na ogół poważnych i trzymających się na dystans ludzi, w panice uciekających przed dziwnym pojazdem.
...
2018-11-26 08:52:08

Krąg Życia - Do projektu muzycznego projekt podkładu - aranżacja własna

Komentarze: 11
Wpis głosowy

...
2018-10-30 21:36:31

Jak to się stało? - Fanfik Potterowski

Komentarze: 11
Pierwszy fanfik mojego autorstwa.
Twór powstały w pociągu Pendolino EIP5400.
Mówiłem, że podróże pociągami mi szkodzą?





Cisza... Niezmącona żadnym głosem, przyjemna cisza... I znowu... To samo... Krzyki w dole, jakby przynajmniej wybuchł pożar.
Albus Dumbledore, dyrektor Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie przez moment rozważał taką ewentualność w swym nie do końca wyspanym umyśle. Gdyby rzeczywiście wybuchł pożar, musiałby teraz zejść schodkami, użyć zaklęcia, którym ogłosiłby ewakuację szkoły. Następne dwie minuty poświęciłby na przekonanie nauczycieli, że to żaden głupi żart uczniów ani próba uniknięcia egzaminów. Dalsze trzy to przekonanie Irytka, że, fakt, ogień jest fajny, ale teraz należałoby jednak się zmywać. Przy odrobinie szczęścia i sprawnego zarządzania, w ciągu następnych pięciu minut wszyscy byliby na błoniach. Z drugiej jednak strony, nie ogłaszało się ewakuacji pożarowych w Hogwarcie. I wcale nie chodziło o to, by nauczycielom aż tak zależało na pozbyciu się kilku uczniów, choć, po chwili namysłu dyrektor przyznać musiał, że po części chodziło i o to. Oficjalne wyjaśnienie było jednak znacznie prostsze, mianowicie w Hogwarcie nie wybuchały pożary, zaklęcia rzucone na zamek uniemożliwiały rozprzestrzenianie się ognia, zwykle.
...
2018-10-29 08:56:22

Melodia

Komentarze: 15
Melodia była cicha, jak zawsze. Cicha, delikatna, smutna rozbrzmiała, gdy smyczek raz jeszcze dotknął instrumentu. Była słaba, ale nie stanowiło to przeszkody, są bowiem obrazy, dla których odległość nie istnieje. Niosły muzykę w dal krople padającego deszczu, niosły ją w dal gałęzie drzew szumiących pośród lasu, niosły ją w dal fale biegnące po morzu, niosły ją w dal wreszcie myśli i wspomnienia. Niesiona przez lekkie podmuchy wiatru opadała melodia wraz z deszczem tam, gdzie miała, choć było to tak daleko.
Który to raz? Dziesiąty? Setny? Nikt tego nie wie. Nie wie tego nawet dłoń dotykająca skrzypiec. Nie wie tego wiatr, choć pamięta pierwszy i każdy następny koncert tak dokładnie, jakby było to wczoraj. A może było to wczoraj? Dla pewnych obrazów przeszkodą nie jest i czas.
...
2018-10-24 12:24:50

1 z 6

Następna


Nawigacja


Copyright (©) 2014-2020, Dawid Pieper