Blog: Królestwo Boże według Krissa - Elten Network

Zalogowany jako: gość

Królestwo Boże według Krissa

Blog użytkownika: djkrissu
Wróć do listy blogówKategorie

Wszystkie wpisy

1 z 4

Następna

Biografia, nie biografia - Martyna suplement 3 zmierzający ku bolesnemu końcowi, który pokazuje, jaką małą wartość mają ludzkie uczucia.

Komentarze: 18
I Znowu dawno nie pisałem nic co mogłoby doprowadzić do zakończenia pewnej histori, której koniec czas jakiś obiecałem, ale mam problem, od czego zacząć ciąg dalszy ponieważ wątków jest co niemiara. Kto uważnie czytał poprzednie wpisy? ręka w górę! bo teraz zadam wam kilka pytań: A zatem: Czy pamiętacie jak się sprawa z Martyną zaczęła? Czy pamiętacie ile było problemów z przeprowadzką do Wrocławia? Czy pamiętacie wizytę Martyny w niemieckiej klinice? I wreszcie, czy pamiętacie rozmowę z messengera, którą przekleił mi jej kuzyn? Jaki teraz wam się klaruje obraz Martyny i od czego byście zaczęli kontynłację tej opowieści? Przez ten cały czas kiedy nie pisałem o Martynie, zastanawiałem się, jak dalej mógłbym dopisać ciąg dalszy. Przyznam się wam, że po tak długim czasie nadal nie wiem i nie wiem też, czy historia ta, nie będzie dość haotyczna, no ale cóż, postaram się wam ją dokończyć wmiarę możliwości, jednakże obecny wpis raczej chyba nie będzie ostatnim w tym temacie. Zbliżały się święta Bożego narodzenia i jak zapewne pamiętacie, Martyna wyjechała na mazury, pomóc babci, która podobno miała jakiś wypadek i wymagała właśnie pomocy,a że nie miał kto się nią zająć, padło na Martynę. "Babcia to jedyna osoba z którą się dogaduję w całej rodzinie" Powiedziała martyna. Zanim jednak babcia, wcześniej zalana łazienka braci w Niemczech. A zatem, obiecując, że na sylwestra wróci i że spędzimy nowy rok razem, wyjechała busem w nieznane. Minęło kilka dni i w miarę możliwości kontaktowaliśmy się ze sobą na messengerze i telefonicznie. Wreszcie Martyna, poinformowała mnie, że wracają wraz z braćmi do polski i jadą do Matki i że od teraz nasz kontakt może być nie tak częsty jak do tej pory, ponieważ, w miejscu gdzie mieszka jej matka podobno jest niezbyt dobry zasięg komórkowy, a Martyna do kontaktu używała tylko telefonu. Ok, jakoś damy radę, powiedziałem, a za dwa dni, martyna zadzwoniła, że jest już u matki. Rzeczywiście, zasięg tam nie był godny pochwały, ale mimo to, staraliśmy się, aby nasze kontakty były jak najczęstrze. I tak, mijały dni, a kontakt z Martyną zamierał powoli, jak zbliżały się święta. Wreszcie nadszedł dzień ważny dla wszystkich chrześcijam, wigilia. Wtedy to ostatni raz miałem telefoniczny kontakt z Martyną. Jedyny prawdziwy kontakt. Cześć Skarbie. "Cześć kochanie". "nie mogę długo gadać bo wiesz, wigilia i jeszcze jest sporo do zrobienia" Ok rozumiem, chciałem ci tylko złożyć życzenia. Złożyliśmy sobie więc życzenia i Martyna zapewniła mnie, że na 1000 procent wraca do wrocławia 27 grudnia i rzeczywiście, w czwartek o godzinie 05:53 dostałem zdawkowego smsa o treści: "Hej! właśnie idę na pociąg do Wrocławia". Chyba nie muszę mówić, jaka była moja radość, że po tak długim czasie, znowu ją zobaczę i że ten nowy rok, spędzimy razem tak jak obiecała. W oczekiwaniu na jej telefon w stylu: "hej, jestem już w pociągu do Wrocławia, przyjedź po mnie na dworzec o x godzinie" jak zawsze kiedy wracała zająłem się mniej twórczymi sprawami takimi jak rozmowy na teamtalku. Kiedy nadeszła godzina 22:00 zacząłem się nieco niepokoić, no ale różnie w życiu bywa więc może uciekł jej pociąg a następny był bóg wie kiedy, stwierdziłem, że nieco wyprzedzę fakty i sam pojadę na dworzec bo może ona postanowiła sama przyjechać i może zapomniała adresu albo co? i o mniej więcej około pół nocy byłem na dworcu kolejowym. Przemierzałem perony szukając jej wśród podróżnych i kiedy zapowiedziano ostatni pociąg z Białego stoku i że tenże właśnie odjeżdża, a Martyny ani śladu, zacząłem się martwić na dobre. Wkrótce po tym jak Martyna nie pojawiła się we Wrocławiu, zaczęły się dziać rzeczy o których nigdy nie przypuszczałbym nawet w najgorszych snach, że mnie spotkają kiedykolwiek. Kiedy odjechał ostatni pociąg mający cokolwiek wspólnego z Białym stokiem, nie pozostało mi nic innego, jak powrót do domu i zastanowienie się co dalej robić. Wszyscy wokół ostrzegali mnie, że ta dziewczyna mi coś wywinie, a nawet jej kuzyn mnie przestrzegał, mówiąc, że Martyna jest nieco dziwna i że nawet on jej nie rozumie i jak się okazało, mieli rację, ale wiecie jak to jest, "Serce nie sługa" postanowiłem więc zaangażować w jej poszukiwania swoich znajomych detektywów. Tu jednak pojawił się mały problem ponieważ dowiedziałem się od nich, że nie będzie to takie proste, ale pomogą mi jak potrafią. Doradzili mi też, że jeśli chcę ją odnaleźć drogą oficjalną, najlepiej jak zgłoszę jej zaginięcie na policję i jak radzili tak zrobiłem, zgłaszając oficjalnie na policji zaginięcie Martyny. Przyjął mnie bardzo miły policjant, któremu dostarczyłem potrzebne materiały, aby można było rozpocząć procedurę poszukiwań. Myślałem, że jak to w takich sprawach bywa, poszukiwania Martyny rozpoczną po kilku dniach bo Martyna jest pełnoletnia i ma prawo robić co chce, ale pokazałem policjantowi smsa o tym, że Martyna idzie na pociąg i od tej pory cisza. Za kilka dni telefon a po drugiej stronie słyszę głos: "Dzień dobry" witam odpowiedziałem. "Policja". Tak? "Widzi pan, odnaleźliśmy panią Martynę. Poświęciłem tej sprawie cały wczorajszy wieczór. Specjalnie zostałem po godzinach, żeby jak najszybciej przekazać panu jakieś wieści. Przekazałem zdjęcia pani Martyny do interpolu i do europejskiej bazy ludzi zaginionych i znalazłem panią martynę". Myślałem, że komórka wyleci mi z rąk. "Jednakże nie mam dla pana dobrych wiadomości". Jak to? zapytałem. "No bo widzi pan, skontaktowaliśmy się z panią Martyną i ona powiedziała nam, a ściślej mówiąc kolegom z miejsca jej pobytu, że ona nie chce, żeby pan się dowiedział gdzie ona jest. Proszę przyjść na posterunek jak najszybciej, celem złożenia podpisu pod dokumentem kończącym dochodzenie. Ale jak to nie chce? o co tu chodzi? Przecież są u mnie wszystkie jej rzeczy, dokumenty medyczne i sprawy sądowe w których były zawarte ich problemy rodzinne. "Przykro mi, proszę przyjść na posterunek". Następnego dnia wybrałem się na policję. Przyjął mnie ten sam policjant, który prowadził sprawę zaginięcia Martyny i powtórzył mi to samo, co przez telefon, dodatkowo wręczając mi dwie deklaracje z których na jednej było potwierdzenie, że Martyna nie chce mi ujawnić swojego miejsca pobytu przez nią podpisana, a na drugiej, oświadczenie, że wszystko to co u mnie jest, a co do niej należy jest mało wartościowe w związku z tym, mogę sobie z tym zrobić co mi się podoba i także podpisane własnoręcznie przez nią. W pustych miejscach dodatkowo musiałem się podpisać ja. Dostałem też protokół o zakończeniu poszukiwań. Wyszedłem z posterunku w stanie w którym nikomu nie życzę, żeby się kiedykolwiek znalazł. Napisałem, że znam treść całej pozostawionej przez Martynę u mnie dokumentacji? tak. Wiem, co w nich było bo po jej "zaginięciu" myśląc, że może tam się czegoś doszukam, zacząłem całą tą dokumentację przeglądać, a dzięki temu też zaczęło mi się sporo niewiadomych wyjaśniać i im dłużej przeglądałem te udokumentowane zapisy, tymbardziej nie mogłem uwierzyć w to co widzę. Jednakże, nie są to sprawy na tyle istotne aby o nich tutaj pisać. Mimo to, kilka spraw ujawnię niebawem, ponieważ pokazały mi nieco inny obraz Martyny niż sobie próbowałem wyklarować. Podejrzewam, że nawet sama Martyna, pisząc, w deklaracji, że wszystko to co jest umnie nie ma dla niej żadnej wartości, nie zdawała sobie sprawy z tego, że właśnie ta zawartość udokumentowana, będzie miała dla sprawy ogromną wartość. To właśnie dokumentacja medyczna Zwróciła moją największą uwagę, choć nietylko.
...
2019-12-01 12:06:10

Mam dość :P

Komentarze: 41

...
2019-11-02 11:16:21

Wierszyk znaleziony przez moją mamę na facebooku, a wklejam go tutaj, bo mi się spodobał i oddaje dokładnie obraz naszego rządu :P :D :P

Komentarze: 22
Na Żoliborzu w małym domeczku,
Pomiędzy ludźmi tak po sąsiedzku,
Sam, bez teściowej, dzieci i żony,
Mieszkał staruszek pewien zmarszczony.
Ponieważ kotów hodował parkę,
Pokrytą sierścią miał marynarkę.
Do tego jeszcze w skarpetkach dziury,
Co dopełniały obraz ponury.
Cicho się jakoś po świecie błąkał,
Nie prawa jazdy, nie w banku konta.
Z rodziny został sam z bratanicą,
Co wielokrotną była dziewicą.
Staruszek ten miał na władzę parcie,
I do tej władzy dążył uparcie.
Aż wreszcie na przekór całem,u światu
Zbudował sobie partię frustratów,
Która na skutek losu przekory,
Wygrała w końcu w Polsce wybory.
I niewątpliwie za tą przyczyną,
...
2019-09-16 03:17:16

Odnoszę się do orędzia Dawidowego.

Komentarze: 124
Witajcie!

Jakiś czas temu, obiecałem, że w wolnym czasie, odniosę się do tekstu Dawida, jaki dostaliśmy w wiadomościach prywatnych o temacie: "Nazwijmy to orędziem" . Taki czas znalazłem właśnie teraz i teraz właśnie, spełniam moją obietnicę. Uprzedzam, że niniejszy wpis będzie dość obszerny, więc ten kto będzie chciał doczytać go do końca, musi uzbroić się w cierpliwość, jakoże, Dawid w swoim tekście porusza dość istotne sprawy, a niekoniecznie są one zgodne z rzeczywistością. A zatem do dzieła! W pierwszych słowach swojego orędzia, Dawid pisze: "Pewnie o tym, że Elten rozwijany jest wolontariacko słyszeliście tyle razy, że obudzeni w środku nocy wyrecytowalibyście tę śpiewkę. Podaruję więc sobie przypominanie tego faktu, a pozwolę sobie przywołać historię nam bliższą, czyli rok 2018. To wtedy zdecydowanie zakołatało się serduszko Eltena.
...
2019-08-24 11:11:30

Elten schodzi na psy!

Komentarze: 80
Witajcie!

Pisząc te słowa, w zasadzie nie wiem jak to napisać, żeby dotarło do wszystkich. Bodźcem do tego wpisu, był kolejny ban jaki dostałem sam dokładnie nie wiem za co. Moderacja eltena coraz bardziej pokazuje, że moja racja jest najmojsza i ponad moją rację nie ma innej. Nie oburzałbym się nawet tak o tego kolejnego bana, ale jeśli grozi się eltenowiczom prokuraturą myśląc, że samemu jest się bezkarnym, to tu już trzeba zabrać głos. Niedawno, dotarły do mnie informacje, że jakoby moderacja jednej z użytkowniczek groziła zgłoszeniem do prokuratury żekomych pomówień wobec jednej z osób odpowiedzialnych za moderację eltena, jeśli jej przeprosiny do dzisiaj nie znajdą się na publicznym forum. Do czego to doszło. A kiedy pół żartem pół serio stwierdziłem, że jakoby się ta osoba nawróciła i zapytałem ją o to, dostałem bana w następnej chwili :P. Czy nie zakrawa to na dyktaturę o której już tutaj pisałem? Dostałem też bana nie tylko za to, bo ban został mi wręczony zato, że śmiałem wyrazić swoje zdanie na temat tego, że pewien wątek został przeniesiony do archiwum, ponieważ, szefostwo eltena zaczęło uważać argumenty użytkowników za niewygodne. Stwierdzam, że "elten powoli schodzi na psy.". Nawet partia rządząca ma więcej luzu w porównaniu z rządem na eltenie. Jak wspomniałem powyżej, grożono prokuraturą jednej z użytkowniczek eltena, jeśli do dzisiaj nie przeprosi moderacji za swoje wypowiedzi. A ja się pytam, kiedy moderacja, a zwłaszcza jej szef naczelny, przeprosi mnie za pomówienia, które wysuwał wobec mnie, nie tylko w rozmowach prywatnych, alei opublikował je na blogu innej użytkowniczki, o nicku Elanor. Wpis ten jest na moim blogu, gdyby ktoś zapomniał. Kiedy doczekam się przeprosin od moderacji? Czy ja też mam oskarżyć kolegę Dawida o pomówienia? Niech więc nie będzie moderacja taka do przodu, bo sama ma sporo za uszami i te same zapisy w kodeksie karnym, jakie podał użytkowniczce Dawid jego też dotyczą. Może ja też w określonym czasie, powinienem zarządać sprostowania i przeprosin? To jak to jest kolego Dawidzie? Przeprosisz mnie publicznie? Za pomówienia i za obecnie kolejny ban dany mi niesłusznie?. Czy tym razem my spotkamy się tam gdzie chciałeś się spotkać z użytkowniczką eltena? Dlaczego ciągle tylko cudze widzicie moderacjo, a nadal własnego nie widzicie? A może korytarze sądu tak przypadły koledze Dawidowi do gustu, że może niech tam zamieszka. Będzie miał bliżej do sal przesłuchań. Czekam na przeprosiny. I to oficjalne Zarówno na forum, jak i u mnie na blogu. Nie poruszałbym tego tematu, ale pomiatać sobą nie pozwolę! I żeby było jasne: Ban, który dostałem, mam w "głębokim poważaniu.". Jakoże zachowanie moderacji w tym temacie jest Żenujące w najwyższym stopniu. Coraz więcej użytkowników rezygnuje z eltena, to i może na mnie pora? Bo kto na dłuższą metę wytrzymałby w takiej komunie jaka tu panuje, a myślę, że wielu by się ucieszyło, gdybym i ja zniknął : Marchewskiego już nie ma i kilku innych też :P :D :P.P.
...
2019-08-13 02:19:17

Burza na eltenie :P.

Komentarze: 200
Na Eltenie burza, bo szef projektu Dawid na użytkowników się wkurza. Swą gwardię przyboczną na inne blogi wysyła, żeby pokazać innym, jaka przy nim ludzi siła. Sam też nie próżnuje i na innych blogach, oszczerstwa śmiało wypisuje. Tu papierek, tam zaś baltim, sam już nie wiem, zazdroszczą? czy czegoś żal im? Jeden z drugim po blogach się snują i innym uczciwym w komentarzach tyłek trują. A to, że jak się nie pomaga, zabierać głosu nie wypada, że w tym wieku to istna dziecinada, a to co robicie, to istna żenada. :P. Nie dajemy rady! krzyczy Dawid i moderacja, a wraz znimi, krzyczy też cała administracja. Na forach coraz więcej niepochlebnych wpisów, kto nam tak szkodzi? hmm: zapewne to Krissu. Już ekipa zarządu zbiera się u Dawida pana, radzą co zrobić, nagle ktoś krzyczy: "ja wiem! wiem! dajmy mu bana"! I gdy wszyscy zawiść mają już bardzo w czubie, Julitka nagle stwierdza: Za to coście tu uradzili, szczególnie was lubię. Już ostrzeżenie, na priv się wysyła, wszak tak ustalono, bo w jedności rzeczona siła. Lecz co to? na forum, nowy wpis się pojawia. "Nie posłuchał nas! to jawna kpina"! "a to ci podła gadzina"! Zaraz zrobię z nim porządek i dam mu ban na trzy dni na dobry początek. Może to go czegoś nauczy i przestanie po forach się włuczyć. Możem i stary i może głupi, ale jedno wiem spewnością: w taki sposób, posłuchu raczej się nie kupi. Miast ostrzegać i banować i w swej skorópce się chować, Nastaw ucha i posłuchaj. Nie doszukuj się w każdym użytkowników pisku, przeciw sobie z góry uknutego spisku. Boć taka postawa, na ignoranctwo zakrawa. Jak ktoś do pomocy się zgłasza, daj mu szansę, anie odrazu wypraszaj. I nie nasyłaj na niego ludzi, bo kiedyś każdemu się to znudzi. A wypisywanie na cudzych blogach paszkwili, też nie przysporzy ci fanów i tak to wygląda moi mili. A zatem, drogi Dawidzie: Jeśliś człek myślący, zrozumiesz tego tekstu przekaz gorący, a jeśli nie, to już nic ci nie pomoże. nawet ja bóg w twej największej pokorze.
...
2019-06-05 14:43:06

Moderacyjno-administracyjna dyktatura. uważajcie, co piszecie na forum! :P

Komentarze: 240
Zastanawiałem się od czego zacząć mój kolejny wpis siadając do komputera i otwierając eltena. Przeglądając wpisy na forum dot. wspomnianego eltena, pomysł wpadł mi sam :) Otóż od jakiegoś czasu między mną i moderacją, wynikł konflikt, wywołany przez nijakiego baltima, który to baltim, swoim wpisem w wątku o promocji eltena, wywołał mnie do tablicy, Gdy odniosłem się do wpisu koleżanki Zuzler, że przydałby się tekst na ekranie bo to, przysporzyłoby więcej chętnych do korzystania z eltena, a na to kolega baltim napisał: "Każdy tylko narzeka, a do pomocy nikogo". niestety, ale musiałem zareagować. Wszak dwókrotnie zgłaszałem się do pomocy i dwókrotnie mnie olano. Nie to, żeby mi teraz już zależało, bo kiedy się zgłaszałem, faktycznie mi zależało, ale po przepychankach z obecną moderacją, która po tym co robi, pokazuje, że nie dorosła do merytorycznej dyskusji z normalnymi ludźmi, zależeć mi przestało, ale jak temat został poczęty, tak ciągnie się do teraz, a moderacja miast konstruktywnego zabrania głosu, woli blokować dostęp do forów i możliwości wypowiadania własnego zdania, stosując dyktaturę wobec użytkowników, kiedy brakuje im argumentów. Najgorsze w tym jest to, że robią to osoby, o których miałem jak najlepsze zdanie, jednakże muszę je chyba zweryfikować. To co wyczynia obecna moderacja, potwierdza tylko fakt, że pisząc o kole wzajemnej adoracji miałem całkowitą rację. Teraz dochodzi jeszcze do tego wszystkiego stronniczość i właśnie dyktatorstwo.
...
2019-05-22 15:07:24

Administracja eltena szuka anonimowego kozła ofiarnego :P

Komentarze: 54

...
2019-05-07 16:11:18

Wierszyk w samo południe.

Komentarze: 5
Kiedyś koleżanka Zuzler, Napisała mi w komentarzu, że były już wiersze wieczorne, poranne i nocne, a brak jest wiersza południowego, lub jak kto woli popołudniowego no to wymyśliłem :D

Wierszyk w samo południe.

Gdy noc się kończy i za oknem cudnie,
otwierasz oczy i stwierdzasz,
że to już południe.
...
2019-05-03 08:59:17

Zastanów się nad sobą.

Komentarze: 26
I znów mamy nowy dzień, zapasem majówka, a ja sobie tak siedzę i myślę i wpadł mi do głowy poniższy wierszyk. Do jego napisania, skłoniły mnie pewne wydarzenia, mające miejsce całkiem niedawno.

Zastanów się nad sobą!

tyle w nas zawiści, ile na drzewach liści.
Tyle każdy w sobie nosi złości, A brak mu zwykłej ludzkiej miłości.
Tyle zła wokół nas, czy zmieni to czas?
To wszystko siedzi w każdym człowieku, dla czego tak jest?
Tego nie wie nikt, bo tak jest od wieków.
I gdy słowa tego wiersza powstają z niczego,
Zastanów się nad sobą, ty koleżanko
i ty kolego.
Bo kiedyś być może wspomnisz moje słowa
I okaże się, że już zapóźno na to,
żeby zbudować coś od podstaw,
...
2019-05-03 07:34:53

Fałszywa wiara!

Komentarze: 23
Od taki wierszyk z powietrza.

Fałszywa wiara


Mówimy sobie, kocham cię,
a tak naprawdę, oszukujemy się.
Mówimy sobie, zależy mi na tobie,
a tak naprawdę, inne myśli goszczą w naszej głowie.
Mówisz mi, że tylko ze mną wszystkie noce i dnie,
...
2019-04-08 04:38:04

Biografia, nie biografia - Martyna suplement 2 zmierzający ku bolesnemu końcowi, który pokazuje, jaką małą wartość mają ludzkie uczucia.

Komentarze: 6
Ten wpis także nie da się zawrzeć w jednym dużym epistole, ponieważ sporo jest tego, co chciałbym przekazać na łamach mojego bloga, a dawno nic już tutaj nie pisałem. Przez ten czas, nazbierało się tego co nie miara. Zaczynając więc koniec opowieści, zapraszam zainteresowanych do lektury w której będzie się działo oj będzie. Obecny wpis, wypadało by rozpocząć słowami piosenki Kazika, która swojego czasu, była wielkim przebojem i była maglowana przez wiele stacji radiowych: "No i stało się, stało się, to co miało się stać. Noż Kurwa jego mać"! Niestety, ale łagodniejszy początek po prostu tutaj nie pasuje. To chyba już naprawdę ostatni wątek z cyklu biografia nie biografia, ponieważ życie właśnie dzisiaj dopisało wspomniany koniec. Obudziłem się rano i jakoś coś wzięło mnie jak nigdy na sprzątanie mieszkania. Ki czort? Ale na odpowiedź nie musiałem długo czekać, bo tylko kilka godzin. Siedzę ja sobie przy komputerze i zastanawiam się co tu dzisiaj ze sobą począć, bo przecież Martyna milczy, nie odbiera moich telefonów itp. Kiedy nagle, kukułka mojego huawey'a oznajmiła mi, że właśnie przyszedł sms. Dzień wcześniej, była u mnie przyjaciółka, której opchnąłem laptopa i myślałem, że to ona pisze, o wrażeniach itd. Laptop był dość fajny z różnymi wodotryskami, które kobiety patrzące na wygląd i przeróżne wizualne detale, uwielbiają, bo m.in. miał podświetlaną klawiaturę. Biorę więc mojego hu do ręki a tam, sms i owszem, ale nie od przyjaciółki, a od Martyny. "Będę za dwie godziny". Przyznam, że po pierwsze bardzo mnie zdziwił tak lakoniczny sms bo co to znaczy: "Będę za dwie godziny"? A gdybym ja w tym czasie był np w Krakowie? Normalnie, to pisząc smsa, prócz przybliżonego czasu, określa się też miejsce gdzie miałbym ewentualnie na kogoś takiego czekać. A zatem, sms taki powinien brzmieć: Będę za dwie godziny, siedź w domu, albo będę za dwie godziny czekaj na dworcu pod zegarem. Tym czasem, "będę za dwie godziny" i nic więcej. Postanowiłem gwoli uściślenia, zadzwonić do niej i co? Poczta głosowa, a zatem, nadal jest blokada na moim numerze. Zadzwoniłem więc do niej z innego telefonu, ale i tu skutek był podobny, ponieważ nie odbierała telefonu. Kiedy odłożyłem słuchawkę, zadzwonił wreszcie telefon. Myślę sobie, pewnie Martyna oddzwaniai odebrałem, a w słuchawce głos automatu: "Nie mogę rozmawiać, prowadzę samochód". Wiadomość się skończyła i połączenie zostało przerwane. Czas jakiś jeszcze stałem ze słuchawką w ręce, zastanawiając się, jakim cudem Martyna mogła prowadzić samochód skoro nie ma prawa jazdy,nie pracuje, a zatem nie ma kasy, nie pracuje, a zatem nie ma ubespieczenia jakby coś i w ogóle nie ma kasy na nic, a mimo to, przeżyła te 3 miesiące jak? O to jest pytanie. Ale zacznijmy od początku. Kiedy myślałem, że przeprowadzka do Wrocławia wreszcie ustabilizuje nasze życie, Jakże się pomyliłem. Po udanej przeprowadzce, po jakichś trzech dniach Martyna powiadomiła mnie, że musi wracać na mazury, bo dzwoniła jej matka i powiedziała jej, że ponoć jej babcia miała jakiś tam wypadek. Przewróciła się czy coś? tego nie wiem. Owszem, Martyna w łazience przeprowadzała w trakcie toalety jakąś rozmowę telefoniczną, której nie słyszałem dokładnie bo jednak nie wypadało mi stać pod drzwiami i podsłuchiwać, ale z tego co słyszałem, Martyna była dość wzburzona. Powiedziała mi też, że jej braciom w niemczech sąsiedzi zalali łazienkę i poprosili ją, żeby przyjechała im pomóc bo oni nie bardzo mają czas, żeby to ogarnąć bo mają sprawy firmy na głowie, czy Martyna nie mogłaby przyjechać itd. Następnego dnia rano, Martyna leżąc obok mnie w łóżku, zamówiła busa do niemiec, który przyjechał dość szybko. Miała tylko godzinę na spakowanie się i w drogę. Wszystko to, miało miejsce przed świętami Bożego narodzenia. Obiecała mi, że przed sylwestrem wróci, żebyśmy mogli ten nowy rok, a ściślej mówiąc, jego początek spędzić razem, ponieważ jak stwierdziła, prosto z tych niemiec, razem z braćmi, będzie jechała na mazury, żeby święta spędzić z rodziną. Wszystko byłoby ok gdyby nie pewne wydarzenia mające miejsce w trakcie jej nieobecności. A zatem, spakowała malutki plecak, pożegnała się ze mną i wsiadła do busa. Jakiś czas po jej wyjeździe dostałem na messengera ciekawą rozmowę od jej kuzyna, którą pozwolę sobie tutaj przytoczyć. Oczywiście nie całą, ale najciekawsze linijki i oczywiście bez imion, prócz pewnego Dawida, który w tej rozmowie ma kluczowy udział. A o to ona: "Kuzyn Martyny:
...
2019-03-02 19:44:48

Dialog między ziemią, a niebem.

Komentarze: 13
Każdy ma swoje przemyślenia na temat, co byłoby gdybyśmy odeszli z tego świata i czy czy ci, którzy odeszli faktycznie nas słyszą kiedy się do nich mówi? Mnie kiedyś też naszły tego typu przemyślenia i stąd poniższy wiersz.

Dialog między niebem a ziemią:


Co by było gdyby nie było mnie?
Co by było gdyby nie było cię?
Kto to wie?
my czy wy?
A może reszta świata co rękę podnosi na swego brata?
Co by było gdyby nie było mnie?
co chcesz żeby było, zanim świat skończy się?
Każdy dąży do jakiegoś celu,
ale dociera tam nie wielu.
Czy chcesz iść w stronę światła,
które tam na końcu gdzieś widnieje?
nie! ty nie chcesz tam iść.
...
2018-12-19 07:40:05

Moje miasto.

Komentarze: 3
Tym razem wiersz, który wpadł mi do głowy jakieś 12 lat temu, kiedy za oknem rozszalała się ogromna burza, a ja siedząc sam w swoim pokoju, wobrażałem sobie, jak to jest, kiedy gdy, w takiej ulewie i nocą może czuć się ktoś, kto nie ma nikogo na świecie, kto jest zupełnie sam. Pierwsze wersy wpadły mi w momencie potężnego błysku i niemal rozwalającego szyby w oknach grzmotu. Możnaby powiedzieć, że to rozładowanie atmosferyczne, jakoś mnie tam natchnęło. Aż dziw, jakie czasami okoliczności towarzyszą powstawaniu niektórych moich wierszy. Gdyby dzisiaj, naszła mnie wena, moje wiersze wyglądałyby nieco inaczej. Wiersze z tamtych czasów z perspektywy czasu, że tak to nazwę, są zbyt proste i zbyt nijakie, ale to moje zdanie. Myślę, że dzisiaj byłyby nieco dojrzalsze. Może jeszcze kiedyś najdzie mnie chęć coś napisać. Może jeszcze kiedyś ponownie Błyśnie, trzaśnie i powstanie wiersz.
...
2018-12-19 07:36:04

Chciałbym

Komentarze: 14
Witajcie.

Tak sobie siedzę i przeglądam swoje przeróżne zbiory i wpadł mi w ręce jeszcze jeden wierszyk z dawnych czasów. Choć nie tak odległych, bo z końca lat 90tych, ale stwierdziłem, że nadaje się do publikacji i że nie będzie z tego żadnej żenady :D


chciałbym.

Chciałbym ci powiedzieć dzień dobry, kiedy się nudzisz,
Chciałbym ci powiedzieć dzień dobry, gdy ze snu się budzisz,
chciałbym ci powiedzieć dzień dobry, kiedy się smucisz,
chciałbym ci powiedzieć dzień dobry, gdy za oknem plucha,
Hej! czy ty mnie jeszcze słuchasz?
bo wiesz, chciałbym ci jeszcze tyle słów powiedzieć do ucha.
Chciałbym ci powiedzieć, jak piękny jest świat o świcie
...
2018-12-13 08:33:27

1 z 4

Następna


Nawigacja


Copyright (©) 2014-2019, Dawid Pieper