Blog: wspomnienia i bieżący czas - Elten Network

Zalogowany jako: gość

wspomnienia i bieżący czas

Blog użytkownika: helenkagd
Wróć do listy blogówKategorie

Książka życia

1 z 3

Następna

08 Czy to sen, czy jawa?

Komentarze: 5

Gdynia, sierpiń 1956 r.
...
2018-09-16 18:59:49

Będę tworzyła na Eltenie.

Komentarze: 25

...
2018-09-08 23:02:26

31 Ostatni rozdział tej części książki.

Komentarze: 16

To był bardzo pogodny, a zarazem ostatni dzień mojego szkolnego przebywania w Laskach.
Nie było już żadnego planu dnia, bo zostało nas w grupie tylko tyle, ile miało pojechać do Sobieszewa na kolonie.
Nie mając nic lepszego do roboty postanowiłam raz jeszcze przespacerować się po Laskach i powspominać to wszystko, co mi się skojarzy z mijanymi domami i alejkami.
Kiedy się zatrzymałam przed domkiem pani Danusi, zrobiło mi się smutno, bo już nie mogłam wejść tam, gdzie czasem znajdowałam serce i pocieszenie. Pani Danusia z księdzem profesorem wyjechała już na wakacje, a to, że do mojego rodzinnego miasta, gdzie miała krewnych, wcale mnie nie cieszyło, bo ja ten czas, który pani Danusia spędzi w Gdyni, będę spędzała w Sobieszewie.
...
2018-09-08 17:50:55

30 Takie sobie luźne rozmyślania.

Komentarze: 7
a
To był jeden z tych cudownych, majowych wieczorów, kiedy po odrobieniu lekcji całą grupą wybierałyśmy się na spacer.

Znad stawu dobiegał rechot żab, a gdzieś w drzewach koło "Watykanu" odzywał się śpiew słowika.

Gdzieś po drodze na łączkę spotkałyśmy pana Prędkiego. To nasz piekarz, który dbał o to, by zakład miał nie tylko pod dostatkiem chleba, ale nikt już potem, jak on nie piekł takiego drożdżowego ciasta. Przyłączył się do nas i zaczął opowiadać różne ciekawe historie.
O jego domu rodzinnym, o wojsku, w którym zdarzyło się wiele przygód, ale i o ostatniej wojnie, kiedy to o włos spotykał się ze śmiercią.
Słuchałyśmy tego wszystkiego z zapartym tchem, a ja myślałam: gdyby tak zatrzymać czas i sprawić, by już tak było na zawsze!
...
2018-09-08 17:35:07

29 Ostatnie lata pobytu w Laskach.

Komentarze: 7

Kiedy już na dobre przylgnęłam
do życia w Laskach, moim jedynym zmartwieniem było to, że czas tak szybko płynie i że za 3 lata czeka mnie jakieś nieznane, które budziło także niepokój.
Już w pierwszej klasie szkoły zawodowej wiedziałam, co chcę tak naprawdę robić w życiu.
Przyjechała do przedszkola sparaliżowana dziewczynka po chorobie Hajnego Mediny.
Jako najstarsze dziewczęta w internacie, nasza grupa miała wieczorne dyżury w przedszkolu. Kiedy siostry szły na modlitwy, my zajmowałyśmy się przygotowywaniem dzieci do snu.Mnie Wypadło obsługiwać tę chorą Grażynkę.
Bardzo szybko obie się polubiłyśmy, więc kiedy umyta już leżała w łóżeczku, opowiadałam jej bajki, bo mała, zanim zaśnie, dostanie jeszcze masaż na bezwładną nóżkę.Przychodziła do niej pani Danusia, pielęgniarka z działu lekarskiego.
...
2018-09-08 15:34:48

28 Nie wiem do dziś...

Komentarze: 17
Do dziś nie wiem, o co wtedy chodziło?
Kiedy w ostatnią niedzielę przed wakacjami wreszcie po mnie przysłałeś na godziny wizyt, nie wiedziałam, co robić. We środę ubiegłego tygodnia, gdy wracałam zza domu, gdzie z Inką poszłam wylać wodę po zmywaniu naczyń, Natarł na mnie Wacek i siłą zdarł mi pierścionek twierdząc, że odda go Bartkowi.
Po co i dlaczego, nie wiem do dziś, ale postanowiłam się w tej sprawie z Bartkiem rozmówić, jednak teraz, kiedy za chwilę miałam się z nim spotkać, nie wiedziałam, czy chcę zahaczać o tę sprawę.
Chciałam , by to on mówił, a ja będę słuchała.
Pragnęłam za wszelką cenę, żeby, skoro los nam daje tych kilkadziesiąt minut, było przyjemnie i tak, by potem było o czym myśleć i co wspominać.
...
2018-09-08 12:36:08

27 Wiosenna radość?

Komentarze: 25

Wczoraj była zabawa. Nigdy dotąd w żadnej nie uczestniczyłam, bo nie mam chłopaka, a z żadnym przygodnym tańczyć nie lubię. Jednak tym razem kiedy podszedł do mnie Bartek, a ja zgodziłam się z nim zatańczyć, sprawiło mi dziwną przyjemność, że mnie poprosił do tańca i tak po prostu ze mną rozmawiał. Chłopak jest inteligentny, gra na różnych instrumentach, a jest ode mnie starszy tylko o dwa lata.
Aktualnie przechodzi mutację i chociaż ma schrypnięty głos, wcale mi to nie przeszkadza. Ma nawet szczególny urok. Ręce ma delikatne, długie palce i miły dotyk.
Nie wiem, co się stało, że musze tyle o nim myśleć?
Nawet zaczęłam pragnąć się znowu z nim spotkać, a przecież zatańczył ze mną tylko raz, ale za to dowiedziałam się od Edytki, że o mnie pytał, a to już sprawiło, że stałam się mu wdzięczna za to zainteresowanie.
...
2018-09-07 22:36:55

Zastanawiam się, czy to zamieścić, ale niech tam, a więc 26 Szokująca przygoda.

Komentarze: 20

To był grudzień 1950roku.
Na całym obszarze Puszczy Kampinoskiej niepodzielnie panowała zima.śniegu było co nie miara, a i mróz ostro dawał się we znaki. Nam jednak to w niczym nie przeszkadzało i gdy siostra Seweryna zapowiedziała ślizgawkę na stawie, z entuzjazmem temu przyklasnęła cała grupa.
Chociaż tak, jak inne dziewczęta, bardzo się ucieszyłam, coś w moim organizmie nie było w porządku i wzbudzało we mnie dziwny niepokój.
Poszłam jednak na tę ślizgawkę, ale kiedy na jakimś wirażu spadłam z sanek, nagle bardzo mocno zaczął boleć mnie brzuch, a raczej podbrzusze. Wystraszyłam się nie na żarty, bo poczułam, że w majtkach robi mi się mokro, a siusiu mi się przecież nie chciało.
...
2018-09-07 22:21:52

25 Niespodziewana izolacja

Komentarze: 13

Już w czasie wakacji zdarzały mi się dolegliwości ze strony wątroby. Kiedy zjadłam coś smażonego albo na przykład chleb ze smalcem, bolało mnie najpierw pod prawą łopatką, a następnie jakby w klatce piersiowej. Natomiast na samym końcu ból rozchodził się spod prawych żeber na całe nadbrzusze i trwał dość długo, ale bez żadnych leków mijał.
Jednak to, co zdarzyło mi się po wakacjach w Laskach, było już zupełnie czymś innym niż to, co doświadcza łam latem w Gdyni.
Zaczęło się wszystko od wymiotów i rozwolnienia, a następnie doszedł jednostajny, długotrwały ból rozchodzący się od nadbrzusza promieniście pod prawą i lewą łopatkę.
Ponieważ dopadło mnie to w czasie lekcji modelowania z siostrą Iwoną, zobaczywszy, co się święci, kazała mi się iść położyć, za co jej byłam serdecznie wdzięczna, bo siły mnie już całkiem opuściły.
...
2018-09-07 22:02:21

24 Rozmowa z panią Bielską

Komentarze: 10

Po lekcji polskiego na przerwie poszłam do pokoju nauczycielskiego i poprosiłam panią Bielską o spotkanie.
Umówiłyśmy się na popołudnie w jej pokoiku. Miałam okropną tremę, ale co było robić? Musiałam przecież załatwić swoją sprawę, jeśli nie chciałam pozostać w piątej klasie na następny rok.
Pani Bielska przyjęła mnie dosyć serdecznie. Poczęstowała nawet herbatą i ciasteczkami z cukrem.
Kiedy już się posiliłam, zapytała wprost:
-Dlaczego nie oddałaś wypracowania? Przecież pisałaś przez całą lekcję i zdążyłaś nawet przeczytać.
-Tak to już ze mną jest, że kiedy podoba mi się temat, angażuję się wń bez reszty, zapominając o tym, że nie wszystko, co piszę, przeznaczone jest do wiadomości innych. Tym razem też tak właśnie było.
...
2018-09-06 12:07:04

23 Posłuchaj, wietrze!

Komentarze: 6

Jest bardzo ciepły, majowy wieczór. Znalazłam sobie leśne zacisze i gdyby nie te komary, które porządnie dają mi się we znaki, mogłabym tu pozostać przez całą noc. Gdzieś w pobliżyu śpiewa słowik, a z dalszej odległości dają się słyszeć odgłosy wiosny, czyli wszystko to, co obejmuje ten piękny wieczór.
A gdzie ty się podziałeś, wietrze?
Czyżbyś sobie znalazł inne zajęcie, niż to, że trzeba wiać?
A może się zakochałeś w jakiejś kwitnącej akacji i teraz chłoniesz jej zapach, jak najcenniejszy skarb?
Gdy się już nasycisz jej tchnieniem, gdy nacieszysz się jej istnieniem, przyjdź i zabierz ten list, by zanieść go do kogoś, kto też jest taki samotny, jak ja
...
2018-09-06 11:53:39

22 A potem już było w miarę zwyczajnie.

Komentarze: 7

Z czasem przywykłam do internatowej codzienności.Była trudna i niewygodna, ale co było robić?
Przystosowałam się więc do tych przeróżnych nakazów i zakazów, ale to, co było we mnie, miałam tylko dla siebie, a czasem dla Wiernusia, bo on nikomu niczego nie zdradzi.
Coraz częściej także sięgałam po zeszyt, w którym zapisywałam te sprawy, z jakimi było najtrudniej. Z czasem tylko ten zeszyt był moim najlepszym powiernikiem i zostało tak na długie lata.
Kiedy już byłam nieco starsza, zeszyt, w którym notowałam swoje tajne sprawy, z dziennika spraw tajemnych zmieniłam na "Listy na wiatr".
...
2018-09-06 11:40:32

21 Jak zostałam włączona do zuchów.

Komentarze: 7

Była już późna jesień. Z drzew opadły prawie wszystkie liście. Przyczynił się do tego silny wiatr. Spałam niespokojnie. Miało się coś niespodziewanego wydarzyć tej nocy. Nikt jednak nie powiedział, co to takiego miało być, więc na wszelki wypadek nie rozebrałam się całkowicie, żeby, gdy przyjdzie czas, móc być gotowa na szybkie stawienie się w wyznaczonym miejscu.
Zmęczona wyczekiwaniem jednak zasnęłam mocno, bo kiedy poczułam silne szarpnięcie za ramię, bardzo się przestraszyłam i nie wiedziałam, o co chodzi.
Dziewczynki niektóre już wstały, a reszta podnosiła się ospale. Byłam pośród nich i ja, ale kiedy sobie nagle przypomniałam, że miała być jakaś nocna niespodzianka, zerwałam się z łóżka i w mig ubrana, czekałam na to, co się wydarzy.
...
2018-09-05 23:34:34

20 Do trzeciej klasy przeszłam z odznaczeniem.

Komentarze: 10

Siostra Michaela już nas nie uczy. Na jej miejsce przyszła siostra Bonifacja.
To bardzo miła i dobra siostra. Na żadną z nas nie krzyczy, chociaż czasem bywamy niegrzeczne.
Postanowiłam pisać dziennik. Muszę, bo tyle różnych spraw gromadzi mi się w głowie i w sercu, że jak tego nie wyrzucę z siebie, to chyba serce mi kiedyś pęknie.
Odeszła z klasy Jadzia Broniec, która jest ode mnie tylko o trzy dni starsza.
Dlaczego i mnie nie przeniesiono do czwartej klasy?
Przecież tak samo, jak Jadzia, miałam świadectwo z odznaczeniem!
Teraz to już żadnej koleżanki nie mam w tej klasie. Wszystkie są ode mnie o trzy, a nawet cztery lata młodsze, a więc nie mam z nimi wspólnego języka. To jeszcze straszne dzieciuchy.
...
2018-09-05 22:43:35

19 Sierpień w Gdyni.

Komentarze: 13

...
2018-09-05 22:31:18

1 z 3

Następna


Nawigacja


Copyright (©) 2014-2020, Dawid Pieper