Blog: Wszystko, co do głowy wpadnie, wszystko, co mam w sercu na dnie... - Elten Network

Zalogowany jako: gość

Wszystko, co do głowy wpadnie, wszystko, co mam w sercu na dnie...

Blog użytkownika: Julitka
Wróć do listy blogówKategorie

ta ślepa

1 z 1

"Cudowny Chłopak", czyli PRAWIE się jej udało

Komentarze: 22
Kiedy przeczytałam opis tej książki w zbiorach DZDN, mogłam uznać, że co najyżej mnie zainteresowała. Nie było w niej nic szczególnego - chłpak ze zdeformowaną twarzą idzie do szkoły i...
No właśnie. Oczywiście, zwalczając przeciwności losu, kamienie na drodze, niechęć i wszystko inne, dzielnie idzie do przodu, spotykając się z życzliwością i "serduchami", które mu pomagają.
I w sumie tak właśnie było. Nie znoszę takiego scenariusza! Z autopsji (...) wiem, że życie niepełnosprawnego to nie pagórek, po którym można jeno piąć się w górę, czyli w schemacie "Jest ciężko, ale zawsze do przodu.". Tzn. może tak generalnie jest, ale moja droga przypomina mi raczej "góry i doliny", czy tam inne wzloty i upadki, acz z tendencją raczej "ku górze", co jest raczej optymistyczne. Te góry i doliny wynikają z tego, że często musimy się na nowo przekonywać, że warto żyć.
...
2018-07-19 10:49:58

Jak Julita pracy szuka, czyli poddałam się

Komentarze: 13
Miałam zrobić z tego symulowany dialog, ale mi się odechciało. Generalnie jest tak: Doświadczenie mam zerowe, bo nigdzie nie pracowałam. Nigdzie nie pracowałam, bo dopiero zaczęłam studia. Dopiero zaczęłam studia, więc mam dużo godzin, więc nie mogę pracować na pełen etat, a nawet może i na pół etatu. Studiuję i nie widzę, więc potrzebuję pracy zdalnej. Nie mam żadnego doświadczenia, nawet najmniejszego. Nie mogę mieć pracy nieprzerywanej przez 7-8 godzin, bo przecież studiuję. Nie kształcę się w żadnym kierunku IT, ekonomicznym, marketingowym. Za skarby nie będę pracować "na słuchawce", agitując i nakłaniając ludzi do rzeczy, które muszą zrobić.
...
2018-04-14 15:20:05

O ślepym słów kilka

Komentarze: 18
Nie, nie jest to kontynuacja wpisu z przed kilku godzin. Kiedyś na Facebooku rozgorzała dyskusja o tym, że przez wielu termin "ślepy" uważany jest za obraźliwy. Umieściłam pod tą dyskusją dość długi komentarz i, z tego co wiem, do tej pory nie ma na niego odpowiedzi. Dlaczego?
Jakie emocje wywołuje w Was to określenie? Negatywne? Pozytywne? Neutralne? We mnie - mieszane. Ale są tacy, którzy uważają to niemal za obelgę.
A z tym "ślepym" to jest tak: Nie wiem, jakie książki czytacie i ile ich jest (nie celuję tu w Wasz intelekt, czy cokolwiek innego, po prostu nie wszyscy lubią czytać), ale w literaturze polskiej aż do I poł. XX w daje się zauważyć pewną bardzo istotną rzecz: w odniesieniu do osób niewidomych używa się słowa "ślepy", tak jak do osób o niesprawnych nogach - "kaleka". Fakt, czasem też używano słowa "kaleka" w odniesieniu do osób z dysfunkcją wzroku, ale występowało to rzadziej. Było to jedyne słowo, słowo właściwe, na określenie naszej dysfunkcji, jak "krzesło" na określenie tego czegoś, co się na nim siedzi. Potem nagle stwierdzono, że lepsze jest "niewidomi". Czy tylko mnie to słowo podejrzanie przypomina "niewidzialni"? (Taka refleksja na boku...) Potem nastała era "niedowidzących". A niby czego ja "niedowidzę?", a w sprostowaniu - "niewidzący". Niewidzący człowiek to taki, co używa wzroku, ale przypadkiem nie zauważa drzewa tuż przed nim i na nie wpada albo, bardziej symbolicznie, "patrzy, a nie widzi" (mówię o swerze ducha). No i ostatni wymysł, "dysfunkcja wzroku". Boże, czuję się jak robot! Dysfunnkcja? Defekt? Niesprawność? Jasny gwint, nie jestem maszyną! Już wolę to "wulgarne" określenie "ślepy", niż to słodko poprawne politycznie "z dysfunkcją wzroku". Inna sprawa, że Polaki-cebulaki "śpsiuli" to określenie i zrobili z niego obelgę en generale, nietylko w kontekście nas, niewidomków.
...
2018-04-05 14:23:35

Nie widzę i... NIEdobrze mi z tym

Komentarze: 30
Ostatnio panuje moda na bagatelizowanie, zamykanie, "dawanie sobie rady". "Jestem niewidomy, ale tego nie widzę", "Nie widzę powodu, by się przejmować", "Ja sobie daję doskonale radę", "Dobrze mi z tym". Naprawdę? Już od kilku tygodni denerwuje mnie w niewidomych podział na "czarnych" i "białych". "Biali" to tacy, którzy są zrehabilitowani w stopniu niemalże idealnym - jeżdżą na rajdy, pływają po morzu, jeżdżą na tandemach, pracują na otwartym rynku pracy, a poruszanie się po mieście (nawet nieznanym) to dla nich po prostu bagatelka, bułeczka z masłem. I jest też grupa "czarnych" - ludzi, którzy "nic, tylko siedzą na tych zasiłkach i rentach, państwu odbierają pieniądze, nigdzie nie wychodzą, nie mają znajomych, siedzą u mamusi na garnuszku, o nowoczesnych technologiach niewiele słyszeli) itp. I to wbrew pozorom biali najbardziej atakują czarnych. Czy tak nie jest? Odcinamy się (mówię też o sobie, bo nie chcę uchodzić za kogoś lepszego) od tych, którym w życiu ułożyło się nieco gorzej, których warunki psychiczne i fizyczne nie pozwalają na nic innego ponad to, co robią. A poza tym - generalizujemy. Tak jakbym nie mogła być po prostu... zwyczajna! Nowoczesne technologie mieć opanowane dobrze, ale orientację - źle! Dobrze chodzić z laską, ale nie umieć jeździć komunikacją! Ja chcę być zwyczajna, po środku - ani z "prawej", ani z "lewej". Czy ja wymagam naprawdę tak dużo?
...
2018-04-05 11:36:31

1 z 1



Nawigacja


Copyright (©) 2014-2019, Dawid Pieper