Blog: Wszystko, co do głowy wpadnie, wszystko, co mam w sercu na dnie... - Elten Network

Zalogowany jako: gość

Wszystko, co do głowy wpadnie, wszystko, co mam w sercu na dnie...

Blog użytkownika: Julitka
Wróć do listy blogówKategorie

Refleksje

1 z 1

Dlaczego mężczyźni?

Komentarze: 17
"Widzę, że kto się ożeni, robi się
lepszy. Powiedzcie mi, dlaczego Maryla się nie ożeniła?
Staropanieństwo Maryli nie było dla niej nigdy drażliwą sprawą, toteż,
zamieniwszy porozumiewawcze spojrzenie z Anią, odpowiedziała po prostu:
- Prawdopodobnie dlatego, że nikt mi się nie oświadczył.
- To dlaczego Maryla się komuś nie oświadczyła?
- Ależ, Tadziu - oburzyła się Tola, która zazwyczaj nie wtrącała się do rozmowy
nie pytana. - Przecież to mężczyźni muszą się oświadczać.
- Nie rozumiem, dlaczego zawsze mężczyźni - odburknął Tadzio. - Wszystko na
świecie każą robić mężczyznom. Czy mogę dostać jeszcze puddingu, Marylo?"
Zgadnijcie, z jakiej to powieści p. Montgomery pochodzi ten fragment. Albo raczej z jakiej części pewnego znanego cyklu.
...
2019-02-06 21:47:29

Życie mnie olewa?

Komentarze: 10
"Mam już dość! Życie zakpiło sobie ze mnie! Szczęście mnie opuściło! Dobra passa zniknęła! Nadzieja opuściła, olała... Bóg się mną nie interesuje"!!!
Nie nie, to nie jest mój stan emocjonalny, chociaż ten ostatnio u mnie jest dość dziwny i trudny, bo nadmiar kolokwiów daje się weznaki, oj, daje!
Zauważyłam jednak tę tendencję ostatnio u kilku osób i zaczęłam się nad nią zastanawiać.
Pomijając już to metaforyczne, poetyckie uosabianie uczuć i stanów, które ja uwielbiam i przeciw któremu nie mam nic przeciwko, pragnę tu omówić albo przynajmniej poruszyć kwestię życia, które jest "Małą Ściemniarą, Francą, Wróblicą, Cwaniarą..."... Jak to się dzieje, że z tych wszystkich dobrych emocji takie zołzy? Jak mają prawo nas opuszczać?
...
2019-01-22 17:54:42

No i wychodzi na to, że mam, kurcze, kompleksy (Ponarzekam sobie, choć w sumie jestem szczęśliwa.).

Komentarze: 40
Bo to jest tak, że ostatnio obracam się w gronie osób, które...
Albo inaczej:
Kim ja właściwie jestem? No bo:
1. Moja gra na skrzypcach woła o pomstę do nieba;
2. Moja gra na fortepianie może nie woła o pomstę do Nieba, ale z pewnością może być tematem ciekawej komedii;
3. Jakoś szczególnie literacko obyta nie jestem;
4. To samo z muzyką;
5. Aaa, no i to samo też z filmem;
6. Jestem absolutną lebiegą matematyczno-fizyczną, a geografia to dla mnie czarna magia;
7. Z informatyką niewiele lepiej, bo najprostrze tajniki programowania mnie pokonały, nie znam budowy komputera i tajemnic rejestru systemowego a nawet, o święta zgrozo, Linuxa
Punkt zasługuje na rozwinięcie, ponieważ w wieku 7 lat byłam "fenomenomenem", bo znałam HTML i pisałam stronę internetową, co wśród widzaków wywoływało szok totalny. Teraz już średnio mogę pochwalić się tymi zdolnościami, nieprawdaż?
...
2018-12-12 10:30:05

"A co ja Ci będę tu narzekał", czyli... Czy świat jest ak bezduszny?

Komentarze: 25
Dzisiaj będzie krótko i węzłowato, chociaż pewnie i tak rozwlekę się na ten temat, jak mam to w zwyczaju.
Chcę też, byście byli świadomi, że do tego wpisu sprowokowało mnie kilka różnych sytuacji i nie inspirowałam się żadną konkretną.
Chodzi tu o pewien schemat, a raczej szablon, który ostatnio często słyszę w wypowiedziach wielu ludzi "A co ja Ci będę mówić, zamęczać, nudzić... Nie lubię męczyć innych swoimi problemami. Ty masz swoje zmartwienia, nie przejmuj się mną.". Usłyszawszy po raz kolejny taką odpowiedź mam ochotę spytać; "Czy świat jest aż tak bezduszny"??? Dlaczego człowiek z góry zakłada, że jego problemy męczą Bliźnich? Dlaczego musi to zakładać? To tak bardzo bolesne, że świat popycha nas ku zamknięciu się w sobie, ku kierowaniu bólu do wewnątrz, a nie - na zewnątrz... Dlaczego do tej swery życia jakoś nie odnosi się owo sakramentalne stwiedzenie, że "Człowiek jest istotą społeczną"?
...
2018-11-24 14:18:51

Nie chce mi się!

Komentarze: 6

...
2018-08-29 11:17:04

Coś totalnie nie w stylu mojego bloga (Sorry!)

Komentarze: 0
To, że ten wpis jest w kategorii "Refleksje" jest nieporozumieniem, ale nowej mi się narazie tworzyć nie chce.
Dziś po raz pierwszy przeczytałam blog który, w przeciwieństwie do mojego, znajduje się nawet nie tyle w Top 20, ale w Top 30 najczęściej komentowanych blogów. Smutełki! :)
Ale wniosek jest jeden:
...
2018-08-07 13:14:57

"Cudowny Chłopak", czyli PRAWIE się jej udało

Komentarze: 18
Kiedy przeczytałam opis tej książki w zbiorach DZDN, mogłam uznać, że co najyżej mnie zainteresowała. Nie było w niej nic szczególnego - chłpak ze zdeformowaną twarzą idzie do szkoły i...
No właśnie. Oczywiście, zwalczając przeciwności losu, kamienie na drodze, niechęć i wszystko inne, dzielnie idzie do przodu, spotykając się z życzliwością i "serduchami", które mu pomagają.
I w sumie tak właśnie było. Nie znoszę takiego scenariusza! Z autopsji (...) wiem, że życie niepełnosprawnego to nie pagórek, po którym można jeno piąć się w górę, czyli w schemacie "Jest ciężko, ale zawsze do przodu.". Tzn. może tak generalnie jest, ale moja droga przypomina mi raczej "góry i doliny", czy tam inne wzloty i upadki, acz z tendencją raczej "ku górze", co jest raczej optymistyczne. Te góry i doliny wynikają z tego, że często musimy się na nowo przekonywać, że warto żyć.
...
2018-07-19 10:49:58

Jak Julita pracy szuka, czyli poddałam się

Komentarze: 11
Miałam zrobić z tego symulowany dialog, ale mi się odechciało. Generalnie jest tak: Doświadczenie mam zerowe, bo nigdzie nie pracowałam. Nigdzie nie pracowałam, bo dopiero zaczęłam studia. Dopiero zaczęłam studia, więc mam dużo godzin, więc nie mogę pracować na pełen etat, a nawet może i na pół etatu. Studiuję i nie widzę, więc potrzebuję pracy zdalnej. Nie mam żadnego doświadczenia, nawet najmniejszego. Nie mogę mieć pracy nieprzerywanej przez 7-8 godzin, bo przecież studiuję. Nie kształcę się w żadnym kierunku IT, ekonomicznym, marketingowym. Za skarby nie będę pracować "na słuchawce", agitując i nakłaniając ludzi do rzeczy, które muszą zrobić.
...
2018-04-14 15:20:05

Nie widzę i... NIEdobrze mi z tym

Komentarze: 29
Ostatnio panuje moda na bagatelizowanie, zamykanie, "dawanie sobie rady". "Jestem niewidomy, ale tego nie widzę", "Nie widzę powodu, by się przejmować", "Ja sobie daję doskonale radę", "Dobrze mi z tym". Naprawdę? Już od kilku tygodni denerwuje mnie w niewidomych podział na "czarnych" i "białych". "Biali" to tacy, którzy są zrehabilitowaniu w stopniu niemalże idealnym - jeżdżą na rajdy, pływają po morzu, jeżdżą na tandemach, pracują na otwartym rynku pracy, a poruszanie się po mieście (nawet nieznanym) to dla nich po prostu bagatelka, bułeczka z masłem. I jest też grupa "czarnych" - ludzi, którzy "nic, tylko siedzą na tych zasiłkach i rentach, państwu odbierają pieniądze, nigdzie nie wychodzą, nie mają znajomych, siedzą u mamusi na garnuszku, o nowoczesnych technologiach niewiele słyszeli) itp. I to wbrew pozorom biali najbardziej atakują czarnych. Czy tak nie jest? Odcinamy się (mówię też o sobie, bo nie chcę uchodzić za kogoś lepszego) od tych, którym w życiu ułożyło się nieco gorzej, których warunki psychiczne i fizyczne nie pozwalają na nic innego ponad to, co robią. A poza tym - generalizujemy. Tak jakbym nie mogła być po prostu... zwyczajna! Nowoczesne technologie mieć opanowane dobrze, ale orientację - źle! Dobrze chodzić z laską, ale nie umieć jeździć komunikacją! Ja chcę być zwyczajna, po środku - ani z "prawej", ani z "lewej". Czy ja wymagam naprawdę tak dużo?
...
2018-04-05 11:36:31

Kosy i motyle

Komentarze: 3
"Jestem bardzo smutnym Motylem Emanuelem" - wita nas ów znany bohater bajki Makowa Panienka. Jest przygnębiony
i chyba niebardzo wie, co zrobić, by zmienić swoją sytuację. "Jestem bardzo smutny, bo nikt się nie chce
ze mną bawić"...
I nagle znajduje się ktoś, kto...
"A ja jestem Makowa Panienka i jestem tu po to, byś nie był smutny".
Ona jest tam tylko po to, by on nie był smutny. Czy to nie jest dziwne? No właśnie, jest! Dlaczego? Bo
w dzisiejszych czasach nie ma nikogo, kto byłby "po to, byś nie był smutny". Każdy ma plan na życie i
jest, co tu dużo kryć, interesowny! Inaczej się tego nazwać nie da! Chcemy czegoś tylko dla siebie, a
jeżeli nawet pytamy kogoś "Może Ci pomóc w czymś?" mamy podświadomie ogromną ochotę, by ta osoba odpowiedziała
...
2018-02-25 12:47:38

Cisza

Komentarze: 10
Ja znam znaczenie ciszy. Tej, ktora wisi w powietrzu jak noż, zwrocony ostrzem wprost w tego, kto przechodzi.
Wbija się w serce i tam już pozostaje. Wisi w powietrzu chmurą niewypowiedzianych żali, skarg i zarzutow,
nomen omen głupich i błędnych, ale kogo to obchodzi? Jest obecna jak nadmiar szkodliwego gazu, tylko
akurat w tym przypadku wolałoby się, żeby ktoś wreszcie rzucił tę iskrę, podpalił tę zapałkę, niech wreszcie
wybuchnie! Niech coś się stanie! I jedna, jedyna osoba może sprawić, że kilkanaście innych jest sparaliżowanych
strachem i dołem ku jej własnej satysfakcji. Ona napawa się tą ciszą i cieszy się z wpływu, jaki ta cisza
wywiera, jak jakiś potwor ze Sci-Fi, ktory żywi się strachem i energią ofiar, ktore wcześniej paraliżuje,
...
2017-12-10 13:46:25

Jeżeli mi ktoś powie...

Komentarze: 11
A niech ktoś znowu sprobuje mi powiedzieć, że "ten świat schodzi na psy" i "jest upadek obyczajow", i
"coraz gorzej", i "ciężko" jest! Niech podejmie choćby ułamek takiej proby! Jeżeli kierowca autobusu,
ktorym mam sama dostać się gdzieś tam wychodzi z szoferki tylko po to, by mi pomoc wejść do autobusu,
jeżeli pomocne dłonie wyciągają się z obu stron, bym mogła do niego wejść, jeżeli już w środkach komunikacji
miejskiej p. Knapik swoim miłym głosem informuje mnie o każdym przystanku, jeżeli przyjazna duszyczka
pomaga mi dojść na przystanek lub przejść przez ruchliwą ulicę w momencie mojego wachania, jeżeli sąsiadka
w autobusie przyjaźnie zagaduje o kierunek studiow i życzy miłego dnia, jeżeli jestem informowana o tym,
...
2017-11-21 18:26:03

Ale On już nie przychodzi...

Komentarze: 12
Przychodził niemal zawsze w sobotę lub niedzielę i generalnie wtedy, gdy nie mieliśmy czasu, by do niego wyjść. Słyszeliśmy alarmujący dzwonek domofonu przy furtce i doznawaliśmy rozczarowania, że to tylko On. To prawie zawsze mama wychodziła do Niego, a potem podawała w torebce foliowej trochę chleba, wędliny, jakieś jogurty... Tłumaczyła, że palenie szkodzi, rozmawiała... Zawsze przepraszał i dziękował. Nazywaliśmy go "Jej Kolegą". Gdy już od tej furtki odchodził, postanawiałam sobie, że następnym razem wyjdę z mamą, uśmiechnę się, może podam rękę... Pewnego dnia byłam w domu sama i usłyszałam ten dzwonek.
"Pani, bo ja już nie mam chleba..."
"Ale wie Pan... Ja jestem sama... Ja nie dam rady... Ja nie wiem... Przepraszam... Może przyjdzie Pan za godzinę?"
...
2017-11-12 16:23:20

1 z 1



Nawigacja


Copyright (©) 2014-2019, Dawid Pieper