Elten Network

ELTEN NETWORK

Zalogowany jako: gość

(Zaloguj się)
Blogi\moozgish

Co mi w mózgu gra.

Wpisy bardzo Mishowe.Wszystkie wpisy
InneCo mi w mózgu gra, czyli o awatarach.Inspiracje.Wpisy bardzo Mishowe.Z cyklu Co tam u mnie.Randomowa pisaninka.Recenzje książek.Fazy, fazunie, fazulki.

To ja Misha dawno mnie nie było.

Hhrrru?
Co tam u Was słychać? To ja Misha. Dawno mnie tu nie było, bo nie chciało mi się gadać. Chciałem Wam powiedzieć o kilku ciekawych rzeczach, które się mi ostatnio przydarzyły.
Zrobiłem wczoraj Emi niespodziankę. Haha, pięknie się udała. Bardzo lubię robić niespodzianki, bardzo lubię rozśmieszać ludzi, zadziwiać, lubię, jak się śmieją i cieszą, bo wtedy są dla mnie mili i lubię ludziom pomagać, podobno po to jestem na ziemi. No więc sobie pomyślałem, że zrobię niespodziankę Emi, na pewno się z takiej niespodzianki ucieszy. Przespałem prawie cały dzień i wciąż chciało mi się spać. Wszedłem do Emi do pokoju, tak bardzo cichutko, sprawdziłem, czy jest, no i była, ale nawet nie zauważ yła, że wszedłem. Ja rzadko tak cicho idę, że nikt mnie nie słyszy, ale potrafię tak iść i się udało. Tym bardziej było łatwo, że Emi miała słuchawki i słuchała jakiejśwrzeszczącej muzy. Więc ja bardzo cichutko wszedłem do mojego łóżeczka, do kosza, który stoi na łóżku Emi, bo ja mam kilka różnych łóżek. Wszedłem i się tak cicho śmiałem, bo byłem ciekawy, kiedy Emi mnie znajdzie co wtedy zrobi. Ale to strrrasznie długo trwało i nic, więc trochę się niecierpliwiłem, a w końcu zasnąłem. Obudziłem się dopiero jak przyszła ta wrzeszcząca Zofija, siedziała na łóżku i o czymś bardzo głośno gadała i nawet mnie nie zauważyła. I one tak bardzo długo gadały i gadały i nic, nikt na mnie nie zwracał uwagi, aż mi się trochę smutno zrobiło. Ale potem było śmiesznie. Emi się zapytała gdzie jest właściwie Misha, a Zofija powiedziała nie wiem, pewnie ciągle śpi na walizkach jak jakiś bezdomny, stary dziad. I wyszły z pokoju i wołały Miiiiiishaaaaa, Miiiishaaaa, Miiiiishaaaa. Śmieszne, nie? Aż się trząsłem ze śmiechu. No i wtedy właśnie one na chwilę przestały się drzeć, a ja tak się trząsłem, że aż kosz trzeszczał i jeszcze mlaskałem, bo takie to było wszystko śmieszne, one to usłyszały i na mnie lecą "Misha, Misha, Misheczka, co ty tu robisz, tu jest Misha, tu jest Misha, tu jest Miiiishaaaa", normalnie jakiś cyrk. Zofija powiedziała, że trzeba mi zmienić koc w łóżku, bo jest białoszary i mnie na nim nie widać. Przestraszyłem się, bo nie chciałem wstawać, nie lubię takiego zamieszania, ale to chyba był żart. Nie rozumiem czasem, po co ludzie żartują. Ja nie chciałem powiedzieć, jak długo tam już byłem, więc Zofijka mnie lekko podniosła i sprawdziła, jak jest ciepło w koszu. Było gorąco, więc się domyśliła, że już jestem bardzo długo. I byłem jeszcze dłużej, prawie do nocy. Potem tylko wstałem na kolację i Emi z Mamulą oglądały jakieś głupie filmy, a potem Emi mnie znowu wzięła do snu.
Ahaa. Ale jeszcze Wam nie opowiedziałem o jednej, bardzo ciekawej rzeczy. W niedzielę miałem bardzo daleką podróż. Naprawdę. Aż do kościoła. Spałem sobie milutko w garderobie, aż tu nagle mama mnie obudziła tak głośno Misha wstawaj i mnie podniosła. Pobiegłem na dół, żeby sobie znaleźć inne miejsce do snu, ale Mamula zaraz przyszła i przyniosła moje łóżeczko, właśnie ten kosz, który stoi u Emi. I Emi też była na dole. Mamula mnie położyła do tego kosza i powiedziała, że jestem bardzo grzeczny, bo się nie wyrywałem. Wtedy tylko usłyszałem taki dziwny dźwięk i już nawet nie mogłem się wyrwać, bo dookoła tylko była jakaś kratka i mogłem tylko patrzeć i słyszeć co jest nazewnątrz i Emi mnie głaskała. Potem ktoś mnie wziął w tym koszu na ręce i gdzieś długo niósł, strasznie trzęsło, potem mnie gdzieś położyli i trzęsło jeszcze bardziej i warczało. Ja już kiedyś byłem w tym trzęsącym i warczącym czymś, jak jechałem do lekarza, jak miałem chore oko. Emi mnie głaskała i mówiła cały czas, że jestem dobry, spokojny Misha. Starałem się być spokojny, ale się w środku denerwowałem, bo nie wiedziałem, co się dzieje. Potem to coś przestało warczeć, znowu byłem na podwórku, Emi mnie niosła i potem słyszałem bardzo dużo różnych dźwięków. Najwięcej to było psów. Strasznie głośno szczekały, potem mama postawiła mnie na ziemi w koszu i widziałem te wszystkie psy i mnóstwo ludzi i inne zwierzęta i wszystko dobrze słyszałem. Emi przy mnie była i mnie głaskała i podchodzili różni ludzie i się jej pytali, jak się nazywam, najczęściej jakieś dzieci i mnie głaskały, jedno się mnie wystraszyło, chociaż ja wcale nie jestem straszny, ktoś powiedział, że jestem bardzo ładnym królikiem, a jakieś dziecko, jak Emi mu powiedziała, że jestem Misha, to zawołało, mamo, patrz jaka ładna, ona nazywa się Misha. Mama rozmawiała z jakąś panią, że przyjechała, żeby mnie poświęcić, a Emi się śmiała, że będę miał chrzest. Mamula mówiła, że nie rozumie, czemu ludzie się tak dziwią, przecież samochody się święci i rośliny, to zwierzęta też trzeba i różne inne mądre rzeczy mówiła, to znaczy tak mi się wydaje, że to było mądre, bo ja z tego wszystkiego nic nie rozumiałem i w sumie nadal niewiele rozumiem, ale najważniejsze, że miałem przygodę. Ktoś bardzo głośno mówił coś o zwierzętach, a potem poleciała na mnie woda. Potem znowu Emi mnie niosła z powrotem i znowu siedziałem w tym warczącym czymś, a potem było najlepiej, bo mama pozwoliła mi chwilę pobyć na podwórku. Emi powiedziała, że byłem bardzo dzielny i spokojny, a do mamy powiedziała, że chyba bardziej się denerwowała niż ja, bo się bała, że ja się będę bał. Jak dobrze, że nikt nie widział, że się bałem. Potem byłem bardzo zmęczony i chciałem pospać, właśnie dlatego, żeby się tak nie denerwować i Emi zabrała mnie do domu i znowu położyłem się w garderobie.
Fajnie miałem, nie?
Pozdrawiam wszystkich bardzo Mishnie.
Misha.
2017-08-15 10:24:36

Ja Misha.

Hhrrru?
To ja Misha. Dawno mnie tu nie było. Ostatnio dostaję dużo dobrego jedzenia. Zofijka kupiła mi moje ulubione kiełbaski, Emi kupiła mi nowe przekąski. W ogóle jest fajnie. W środę nawet mi pozwolili wyjść na taras! Sam mogłem wyjść! Sam, bez nikogo. Ale byłem szczęśliwy. Najgorsze, że wtedy był deszcz. Gdyby nie było deszczu, to bym gdzieś daleko pobiegł, na koniec świata i wreszcie wszystko bym obejrzał i wszystkim bym pokazał, że jestem najlepszy. Ale był deszcz, a ja nie lubię deszczu. Lubię tylko pić wodę, a nie jak na mnie chlapie. Więc tak chodziłem bokami, żeby na mnie jak najmniej chlapało, ale i tak było fajnie. I bardzo długo tam byłem, ale w końcu zrobiło mi się zimno i mamusia mnie wpuściła. Ostatnio mam więcej ochoty na to, żeby się tulić i być z ludźmi, Zofijka mówi, że to znaczy, że się starzeję. Szkoda. Ale Emi mówi, że i tak jestem jeszcze bardzo młodziutki. Wczoraj bawiłem się z Emi i Zofijką, że jestem królem, a potem jeszcze w różne inne zabawy. Bo ze mną można się bardzo fajnie bawić, naprawdę. Ja dużo rozumiem, Zofijka mówi, że więcej, niż jakiś tam dachowiec, ale mama i tak ciągle mówi, "Misha, jesteś głupi". Ale Zofijka mówi, że to tylko żart. Nie wiem, po co ludziom są te żarty, nic przez to nie wiadomo. A ja bym chciał wiedzieć tak naprawdę, czy jestem głupi czy mądry. Wczoraj jadłem schabik. Bardzo mi smakował. Zofijka mnie nakarmiła, a ja się głaskałem po główce. Dzisiaj mama obcinała mi pazurki i mnie czesała. Nie cierpię tego. To jest najgorsze, co może być. Kiedyś jeszcze mnie czesała inną szczotką i to było bardzo przyjemne, ale potem powiedziała, że tamta szczotka to jest jakiś "pic na wodę" i teraz mnie czesze taką okropną. No dobra, może ma jedną zaletę, po niej jestem jeszcze bardziej miękki. Ja lubię być miękki. I lubię być piękny i ładnie wyglądać, zawsze się bardzo długo myję przed snem i wtedy Zofijka mówi na mnie Michelle. To jest okropne. Jeszcze gorsze od czesania i obcinania pazurków. A jeszcze przydarzyła mi się jedna niemiła rzecz w środę. Babcia Emi, Olka i Zofijki powiedziała, że jestem brzydki. Nikt wcześniej nie powiedział, że jestem brzydki. Wszystkim się podobam. A babcia powiedziała mamie, że Emi powinna mnie nazwać Mysza, nie Misha, bo jestem taki szary jak mysz i wszystkim mówiła, że jej się nie podobam. Zofijka powiedziała, że jestem piękny i że myszy są inaczej szare, a Emi powiedziała, że w każdym razie jestem mądrzejszy i bardziej wrażliwy niż mysz, ale mi i tak było trochę smutno. Potem jeszcze Emi mi powiedziała, że wcale nie muszę się wszystkim podobać i to nawet dobrze, że się nie podobam wszystkim, bo pewnie zaraz by mnie ktoś ukradł, albo kupił sobie takiego podobnego Mishę. Emi twierdzi, że to by było straszne. Ciekawe, ile jest takich podobnych Mishów, którzy wyglądają tak jak ja. Chciałbym ich wszystkich poznać.
Pozdrawiam wszystkich bardzo Mishnie.
Misha, nie mysza ani Michelle.

2017-07-28 14:19:55

Misha jeszcze raz.

Hhrrru?
Tu Misha jeszcze raz. Przepraszam, że tak Was zanudzam moim śpiącym życiem, ale zdarzyło się coś bardzo
ciekawego. Jak zjadłem to pyszne mięsko, o którym Wam mówiłem, poszedłem spać do Emi. Potem zawołała
mnie mama, bo chciała mnie pokazać tym gościom, jaki jestem ładny. Potem chwilę kręciłem się na dole
i płakałem sam nie wiem za czym a Zofijka ciągle wrzeszczała z góry Misha przymknij się. Potem goście
przyszli obejrzeć pokój Emi i ja też tu przyszedłem. Byli tu strrrasznie długo, strasznie dużo i głośno
mówili i trochę nie wiedziałem, o co chodzi. Wlazłem na szafę do kosza, żeby się poczuć trochę bezpieczniej
i sobie na nich z góry popatrzeć, a nie tylko na nogi i tyłki. Już pisałem, że Emi nie lubi, jak wchodzę
na szafę, zawsze mnie wtedy ściąga, ale teraz nie mogła mnie ściągnąć, bo rozmawiała z tymi gośćmi, więc
sobie tam leżałem, a potem zasnąłem, sam nie wiem kiedy. Obudziłem się dopiero przed chwilą, bo Emi wyszła
z pokoju i zszedłem na dół do kuchni. Była tam mama i Emi. Mama dała mi jeszcze trochę boczku, ładnie
pachniał, ale ja niestety nie byłem głodny i mama powiedziała, że Misha gardzi jedzeniem i niedługo trzeba
mu będzie kupować krewetki, żaby i ślimaki. Ale to wcale nieprawda. Mogła mi po prostu dać później, na
pewno bym zjadł, ale nie. Ona go sobie sama zjadła i jeszcze tak robiła mmmmm. Pewnie specjalnie, żeby
mi było smutno, że nie jestem głodny i nie mogę go teraz zjeść. A potem przyszedł nasz Tatul, bardzo
dużo zrobił zamieszania, nie wiadomo po co mnie wołał i to nawet nie dziadu tylko Misha. Przyszedłem,
ale nic chyba nie chciał. Potem jeszcze raz zawołał Misha i powiedział chodź się pobawić z tatusiem.
Bardzo chętnie przybiegłem, lubię się bawić z tatusiem, rzadko się to zdarza, ale wszyscy się dziwili,
że tatuś sam się przyznał, że jest moim tatusiem. Wziął mnie na ręce i powiedział, że idziemy... no zgadnijcie
gdzie? Powiedział, chodź, Misha, idziemy na dwór. Bardzo się ucieszyłem, aż tak cichutko zrobiłem do
siebie hhrrru? Tata mnie trzymał na rękach i patrzyłem na świat. Ale potem podszedł do okna, widziałem
mamusię i wtedy chyba dopiero mamusia i Emi zauważyły, że nas nie ma, bo zaczęły strasznie wrzeszczeć,
żebyśmy wrócili, bo ja tatę podrapię i potem będę płakał pod oknami. A wcale że nie. Wcale bym mojego
tatusia nie podrapał i w ogóle bym nie płakał. Ale takie już są baby, zawsze muszą histeryzować. A tata
niestety ich posłuchał, wrócił ze mną do domu, rzucił mnie na ziemię, tak, że aż podskoczyłem i był trochę
wkurzony. Chyba też chciał jeszcze dłużej zostać na dworzu. Może gdyby one nie zaczęły wrzeszczeć, pokazał
by mi cały świat? Ehhh, a tak tam było fajnie.
Pozdrawiam wszystkich bardzo Mishnie.
Misha.

2017-07-23 18:44:37

Misha. Po obiedzie.

"Hhrrru?"
Tu Misha. Bardzo się dzisiaj wyspałem. Spałem u Emi, prawie jak zawsze. Dłuuugo spałem. Potem coś
zjadłem i byłem sam. Wszyscy sobie gdzieś poszli. Smutno mi było. Wreszcie wrócili, a ja się polłożyłem
w drzwiach i Zofijka i Emi mnie bardzo dłuugo miziały, aż mi się już znudziło. Ale to było przyjemne
mimo to. Zofijka wzięła mnie potem na ręce i zaniosła do swojego pokoju i się ze mną bawiła. Potem położyła
mnie na łóżku i klepała, nie wiem dlaczego. To nie bolało, ale był taki dziwny, głośny dźwięk, że aż
podniosłem główkę, żeby sprawdzić co to tak dudni. A to we mnie dudniło i Zofijka bardzo się śmiała z
tego dźwięku i z tego, jak ja się zdziwiłem. Ale przecież to nic śmiesznego, że się zdziwiłem, chyba
mogłem, prawda? A potem przyszedłem do Emi, dostałem przekąskę i usnąłem w kartonie. Potem Emi gdzieś wyszła,
a ja nie lubię tu leżeć sam, chyba, że głęboko śpię. Do tego coś tak ładnie pachniało. Potem się okazało,
że to był Tatul. To nie Tatul tak pachniał ładnie, tylko Tatul smażył sobie boczuś. Nawet nie pomyślał,
żeby się ze mną podzielić, jak zszedłem, ale potem wszyscy już przyszli i mama zapytała mnie Mishka,
też byś sobie pewnie mięsko zjadł? No pewnie, że bym zjadł. Emi zapytała tatę, czy może mi dać trochę
boczku i mi dała. Bardzo dużo. No może nie jakoś bardzo bardzo, ale bardzo się najadłem. I teraz jestem
przymulony, nie chce mi się już więcej gadać, idę spać. Jestem teraz cały czas u Emi. Jak jadłem boczuś,
to przyszli jacyś ludzie, Emi mówi, że chcą obejrzeć nasz dom, szkoda, że nie mnie. Trochę się wystraszyłem,
bo robią strasznie dużo szumu i dlatego teraz tu jestem. I bardzo chciałbym teraz zasnąć.
Pozdrawiam wszystkich bardzo Mishnie.
Misha

2017-07-23 15:52:32
Celtic1002
Biedny Misha, niech śpi i niech mu się mleczko śni. :)
2017-07-25 14:05:27
moozgish
Wczoraj spałem cały dzień, aż się wszyscy dziwili. Piękne miałem sny Mishowe.
2017-07-25 14:07:05

Słońce.

"Hhrrru?" Tak, to ja, Misha.
Dzisiaj rano byłem z mamą na chwilę na podwórku. Tak ładnie świeciło słońce, mi na główkę. Wreszci
mogłem trochę pooglądać świat. Trochę się ałem, bo dawno nie wychodziłem, wszystko na dworzu jes takie
inne, ale też byłem bardzo ciekawski, zawsze jestem ciekawski, i wyrywałem się mamusi, bo mnie trzymała
na rękach. Było naprawdę bardzo fajnie. Ale niestety nie dostałem nic dobrego na obiad. Oni jedli jakieś
ludzkie żarcie, nie było na pewno dobre, a ja dostałem tylko suchą karmę. I ogólnie mam dzisiaj nudny
dzień, poza tym, że widziałem słońce. Potem było mi smutno, że nie mogłem tam dłużej zostać i długo chodziłem
od okna do okna i płakałem, aż w końcu się zmęczyłem i zasnąłem. Emi mówi, że ja za dużo jęczę i narzekam,
ale ja wiem, że to nieprawda. Jęczę tyle, ile trzeba.
Pozdrawiam wszystkich bardzo Mishnie.
Misha

2017-07-22 16:43:52

Mniammm. Rybka.

"Hhrrru?" Tu Misha.
Mam dzisiaj bardzo miły dzień. Podobno już nie mam diety. Dzisiaj dostałem od Emi bardzo dobry obiad.
Mama zrobiła rybkę jeszcze jakimś innym ludzkim żarciem, ale nawet mi nie dała małego kawałeczka. Potem
przyszła Emi, ja usiadłem obok niej na krześle i ona dała mi rybkę. Duuużo rybki. Trzy kawałki. Ten trzeci
był taki wielki, że mój ludzki tatuś powiedział: "Misha, jak ty to zjesz, to chyba pękniesz". Nie pęknąłem.
Czy tam nie pękłem, nie wiem, jak się mówi. Zawsze, jak dostanę coś bardzo dobrego, to potem się oblizuję
i głaszczę łapką po głowie. Dzisiaj też tak robiłem. Ale potem było już trochę mniej przyjemnie. Jeszcze
jak oni jedli obiad, Olek przyjechał z tej swojej pracy, wszedł do kuchni, podszedł do krzesła, na którym
ja siedziałem, powiedział "Wypad śmierdzielu" i mnie zepchnął. Nawet mama powiedziała, że można to było
zrobić delikatniej, ale Olek powiedział, że nic mi nie będzie. Nic mi nie było, ale to nie było miłe.
Gdyby usiadł obok mnie, to sam bym zszedł, zawsze tak robię. A potem jak zszedłem przyszła koleżanka
Zofijki, ona teraz śpi u Zofijki codziennie i mówi na mnie ta Misha. Podeszła do mnie i zawołała do Zofijki:
"Mam ją.". I zapytała się mnie, czy chcę do nich iść. Miauknąłem, bo nie chciałem, chciałem sobie pospać,
bo byłem bardzo najedzony, a tam u nich jest zawsze głośno. Ale ona pewnie pomyślała, że tak, wzięła
mnie tak dziwnie, że nic nawet nie widziałem i dobrze, że chociaż mama jej powiedziała, żeby mnie tak
nie trzymała, bo jestem najedzony i ufaflunię ją rybką. I musiałem tam bardzo długo siedzieć, aż wreszcie
Zofijka otworzyła drzwi i uciekłem.
Pozdrawiam wszystkich barzo Mishnie.
Misha.

2017-07-21 16:18:42
Celtic1002
Biedny jest ten Misha, same kłopoty z tą Zofijką. No i Olo też niełdnie się zachował, bardzo nieładnie.
2017-07-21 16:20:33
moozgish
O tak, jestem bardzo biedny Misha. Emi mówi, że mam ciągle jakieś Mishowe problemy i to chyba jest prawda.
Ale najważniejsze, że miałem dobry obiad.
Misha.

2017-07-21 16:25:50

Tu Misha.

Hhrrru? Witam się ze wszystkimi bardzo Mishnie.
Zawsze robię "Hhrrru?" jak się witam.
Jestem Misha, ale to już chyba każdy zauważył. Właściwie chyba powinienem się przedstawić, ale nie
wiem, jak to się robi przez Internet. Normalnie, gdybyście do mnie przyszli, podszedłbym, jeśli bym miał
ochotę i może dałbym się pogłaskać. Czasami, jak kogoś bardzo polubię, witam się też głosowo, ale muszę
mu trochę zaufać.
Mam nadzieję, że uda mi się dobrze przedstawić. Mam półtora roku, po Waszemu to będzie dwadzieścia
lat, ale wszyscy traktują mnie jak małe dziecko, co jest bardzo, bardzo, ale to baaardzo męczące. I niesprawiedliwe.
Ale czasami fajne. Jestem kotem rosyjskim niebieskim, jestem rasowy, ale nie mam pojęcia, jakie to ma
znaczenie. Dla niektórych ludzi chyba ogromne. Kosztowałem kupę forsy - tak mówi Zofijka. Gdybym był
człowiekiem, podobno zostałbym carem Wszechrosji - tak mówi moja ludzka mama. Ja nie wiem, co to forsa ani co to
car Wszechrosji, ale wiem, że to chyba jest komplement. Oni mi ciągle mówią jakieś komplementy. "Misha, jesteś taki
ładniutki". "Misha, jesteś taki miękki". "Misha, jak Ty ładnie pachniesz". Czasami to jest fajne, ale
czasami nudne. Najczęściej jest to nudne. Jestem raczej mały. Bardzo dużo jem, ale widać mi większość
kości i wcale nie rosnę. Taki już pewnie będę, szkoda, ale Zofijka i Emi mówią, że to bardzo dobrze.
Mam szare futro, ale błyszczy się tak jakby na niebiesko, dlatego niby jestem niebieski. Mam zielone
oczy. Jestem bardzo miękki i gładki, niektórzy ludzie się z tego powodu na mnie kładą, a już nie pomyślą,
że mi to może przeszkadza i ja ledwo mogę oddychać. Poduszka jestem czy co? Ale z ludźmi nie pogadasz.
Mam strasznie duże uszy. Właściwie to chyba nie takie bardzo duże, ale mam małą główkę, więc wygląda
to tak, jakby były wielkie. Bardzo lubię patrzeć na siebie w lustrze. Albo na zdjęciach. Uwielbiam pić
wodę, skąd tylko się da, byle nie z własnej miseczki, to takie nudne. Lepiej wypić wodę z kwiatów. Lubię
patrzeć na ptaki, łapać i jeść muchy, komary i pająki. Moja ludzka mama boi się pająków i zawsze mnie
bardzo piskliwie woła, jak jakiś przyjdzie mnie odwiedzić. Bardzo, bardzo, bardzo nie lubię hałaśliwych
dźwięków. Trochę musiałem się przyzwyczaić, bo Zofijka wydaje zawsze bardzo głośne dźwięki, ale nie lubię
jak ktoś krzyczy na mnie, tak głośno wrzeszczy Misha, albo jak coś głośno gra, albo jak Zofijka mi mówi
coś na ucho. Przecież ja ją i tak usłyszę. Zawsze wtedy ją klepię uszami po twarzy. Bardzo się nade mną
znęcają, prawda? Jestem bardzo biedny. I nie mogę codziennie dostawać piersi z kurczaka, tak jakbym chciał,
i nie ma w naszym domu tyle kartonów, ile bym chciał i często nie mogę robić tego, na co mam ochotę.
Ale najgorsze jest to, że nie mogę wychodzić na dwór. No dobra, czasami mogę, na taras, ale bardzo rzadko,
no i co to za przyjemność? Niektóre koty biegają po całym podwórku, u nas takie są właśnie, i ciągle
mnie wołają, a ja wtedy też głośno miauczę. Inne koty sobie biegają, a ja jak tylko odejdę trochę dalej,
to zaraz za mną wszyscy biegną i wołają Misha Misha. Emi mówi, że to dlatego, że jestem taki ładny i
zaraz by mnie ktoś ukradł. Ale ja bym przecież szybko wrócił, naprawdę. Obejrzałbym tylko sobie cały
świat i bym wrócił. A moja ludzka mama mówi, że jak chcę się rozwalać po łóżkach i leżeć w pościelach,
zwłaszcza u Emi, bo ona ma na mnie jakąś alergię,to na pewno nie będę wychodził na dwór, bo tak, jak
nie wychodzę, to tej alergii prawie nie ma. I mogę załapać jakąś chorobę, bo mnie nie szczepili. Nie rozumiem
tych ludzi. Ale tak poza tym to myślę, że jestem szczęśliwy. Bo mogę robić bardzo dużo rzeczy, nie muszę
jeść tylko swojej karmy, tak jak podobno wiele innych kotów, dostaję i kurczaka, i królika, i dużo przekąsek,
i rybkę, mniammmm, i kabanosy, takie moje i takie ludzkie, i kiełbasę. Dzisiaj nic nie dostałem oprócz karmy, bo rano mi się zwymiotowało.
Rzadko mi się to zdarza, ale jak się zdarza, to jestem zawsze bardzo zdziwiony, a wszyscy na mnie głośno
krzyczą i mnie przezywają. Mama mówi na mnie co ty zrobiłeś ty baranie. Dzisiaj jeszcze powiedziała,
że to dlatego, że wczoraj się obżarłem kiełbasą jak ruski chłop i dzisiaj mam jakąś dietę. Nie wiem, co to jest dieta
i gdzie ja ją mam, ale nie chcę wiedzieć, bo i tak jej ni lubię. Może jutro coś dostanę. Dzisiaj wszyscy
jedli jakiegoś grila, a mi było smutno. Wyszli sobie, jedli tego grila, mnie zostawili i nawet malutkiej
części grila mi nie przynieśli. A ja tego nigdy nie jadłem. I może też bym chciał sobie tam posieieć
i popatrzeć jak jedzą. Może jakieś zwierzę bym poznał? Ja nie znam żadnych zwierząt, tylko z daleka.
Znam tylko jednego psa, który był kiedyś z nami przez parę dni. Ona się nazywała Pepa i bardzo mnie lubiła,
jak każdy, ja ją też. Razem się bawiliśmy. A potem uciekła i było mi trochę smutno. Ja lubię ludzi, ale
chciałbym poznać jakieś zwierzę, bo mi jest czasami nudno, jak nikogo nie ma w domu. Kiedyś miał być
jeszcze jakiś mój młodszy brat z nami, miał się nazywać Sasha, ale urodził się chory i do nas nie przyjechał.
Moja prawdziwa mama nazywa się Hansa Luft i podobno jest bardzo ładna. Zofijka ją widziała. Ale mojego
taty nikt nie widział, bo mieszka za granicą, nazywa się Jupiter. Mówiłem już, że bardo lubię kartony?
Jak nie, to mówię. Bardzo lubię kartony. Jak każdy kot, ale ja i tak jestem wyjątkowy i o tym wiem. Mam
jeden karton u Emi na biurku i tam śpię najczęściej w dzień, jeden u Zofijki, jeden w pokoju moich ludzkih rodziców, jeszcze różne kartony są na dole w pralni
i w piwnicy i w garażu, ale tam mnie rzadko wpuszczają, bo nie wiadomo po co zawsze zamykają drzwi im
potem przeszkadza, że jęczę, żeby mnie wypuścić. I mam brudne łapki, jak tam chodzę. Mam jeszcze różne
inne legowiska. W nocy najczęściej śpię w koszu, który stoi u Emi na łóżku, albo z kimś się przewalam
po pościelach, ale nie lubię całą noc się przewalać po pościelach, bo ludzie się strasznie dużo wiercą
i czasami jeszcze na przykład przez sen niektórzy kładą mi się na ogon. To nie boli, ale wkurza, bo nie
można się ruszyć, a jak się ruszysz, to większość z nich zaraz się budzi i jęczy misha nie idź jeszcze
jesteś taki ciepły. Taki już mój los. Mam jeszcze legowiko u Emi albo u Zofijki na szafie. Emi nie lubi,
jak się kładę u niej na szafie w koszu, u Zofijki jeśli tam się kłaę, to po to, żeby mi nikt nie przeszkadzał.
Lubię też czasem spać w drugim, takim mniejszym pokoju Zofijki na kanapie albo gdziekolwiek. I lubię
spać na walizkach w garderobie, albo w nich w środku. Lubię chodzić do toreb, nawet obcym ludziom, którzy
do nas przychodzą i sprawdzać, jak tam pachnie. Tak szczerze mówiąc to wolę ich torby od nich, jak ktoś
przychodzi bez, to prawie na niego nie zwraam uwagi. Jednej pani wpakowałem się kiedyś do torebki, a
ona mi zrobiła zdjęcie i wysłała na jakiegoś Facebooka i wszyscy o tym gadali cały dzień. Umiem bardzo
ładnie pozować do zdjęć. Tylko wkurzają mnie te takie lampy w aparatach i jak ktoś mi każe pozować bardzo
długo, tak to nie ma. Jedno zdjęcie i spadać. Nie lubię i nie umiem bawić się zabawkami dla kotó.Wolę
pióra, zwłaszcza takie, które bardzo pachną lasem i ptakami, kijki, gumki do włosów, a najbardziej Zofijkę.
Zofijka ma swoje wady, ale można się z nią bawić w chowanego, wskakiwać jej na plecy - zresztą wszystkim
można, przeskakiwać przez nią, rzucać się na nią, turlać się z nią po podłodze... Tylko czy musi ciągle
tak wrzeszczeć? I wozić mnie w wózku? I łapać mnie, jak ja mam inne plany? Jak byłem młodszy, to bardzo się bałem Zofijki.
Ale teraz wiem, co robić, żeby aż tak nie wkurzała i gdzie się hować. A jak ja się przed nią chowam,
mama mówi misha, ty wcale nie jesteś taki głupi. Dziękuję. A kto powiedział, że jestem? Lubię obgryzać
rośliny. Emi mówi, że mam niedobór jakiegoś chloro czegoś i trzeb będzie mi kupić jakieś witaminki. Raz
obgryzłem choinkę i potem się zrzygałem. Lubię też oleje. Nasza mamusia ma bardzo dużo butelek z olejami,
raz mnie wysmarowała tak dla zabawy olejem kokosowym, żebym ładnie pachniał, a mi on bardo zsmakował.
Lubię też lizać ludziom palce, jak mają od oleju, albo jak pachną mięsem. Lubię wąchać świeżo używane
skarpetki, zwłaszcza Olka. Nie piję mleka. Jest niezdrowe
dla mnie i jest niezdrowe dla wszystkich kotów, które nie ssą od mamusi. Tak mówi moja obecna mamusia.
I cóż, tak musi być. Jak wypiję mleko, to zaraz szybko muszę do kibelka i to parę razy biegam. Na szczęście
bardzo szybko biegam. Ale za to czasami, bardzo rzadko, dostaję trochę jogurtu, kefiru albo maślanki
czy serwatki, Zofijka raz podzieliła się ze mną resztką budyniu waniliowego. Achhh! Jakie to było smaczne.
Jeszcze mi si czasem śni. Podobno czasami mruczę coś przez sen. Ale nie tak mruczę normalnie jak kot,
tylko coś tam gadam po wojemu. Emi tak mówi. Najczęściej mam bardzo pogodne i spokojne sny, ale czasami śni mi
się, że przed kimś uciekam i skaczą mi mięśnie we wszystkich łapach i budzę się trochę przestraszony,
ale szybko przestaję o tym myśleć i zasypiam znów. Lubię różne śmierdzące rzeczy. Nie wszystkie, ale
dużo. Nie będę mówił, jakie, bo ludzie wielu tych rzeczy bardzo nie lubią. Umiem warczeć prawie jak pies,
jak mnie coś bardzo boli. To wcale nie jest śmieszne. A właśnie, ludzie się ze mnie strasznie często
śmieją. Nie lubię, jak Olek robi mi na złość i włącza na telefonie miauczące koty, wtedy nie wiem, gdzie
one są i bardzo się boję i najchętniej bym gdzieś daleko pobiegł. Lubię tarzać się w reklamówkach, najlepiej
jak mnie ktoś włoży w reklamówkę i łazi ze mną jak z zakupami. Nie cierpię jak mówią na mnie ta Misha.
Zofijki koleżanki często tak robią. Nie dość, że wrzeszczą, to jeszcze: "O, Mishka, ale Ty jesteś ładna.
Czemu ona uciekła?". Inni ludzie też tak mówią, mimo, że cęsto w końcu alo mama, albo Emi nie wyrobi
i mówi, że ja jestem facet. Ale oni udają, że nie słyszą, tak jak ja, w każdym razie często tak robią.
Nie cierpię też, jak Zofijka mówi do mnie Michelle, albo kobieto. Mówi tak, jak się czegoś boję, albo
dużo płaczę. Emi mnie pociesza, że Michelle to też imię męskie, ale mnie to nie obchodzi, ja jestem Misha,
a nie jakiś Michelle. To, zze nie mogę mieć dzieci, nie znaczy, że jestem babą. Przecież ja tu tego wszystkiego
pilnuję i gdyby nie ja, ten dom przewróciłby się do góry nogami. Bardzo często mnie przezywają. Wszyscy.
Mam bardzo dużo przezwisk. Putin, Sakaszwili, Mysza, Miska, Misa, Micha, Miseczka, Mishołów, Mishmasz,
Misha klisza, Mishka kiszka, szary brat, kloszard, ruski badziew, worek kartofli... No i mój okropny
ludzki ojciec zawsze mówi na mnie albo Śmierdziel, albo Dziad. No albo Sakaszwili czasami. A ja w oóle
nie wiem, co to wszystko jest. Nie lubię być sam. Bardzo wtedy płaczę dopóki nie zasnę i jest mi ardzo
smutno, a jak wszyscy wracają, kładę się w drzwiach i czekam, aż mnie ktoś pomizia i poturla po podłodze.
Wszyscy wtedy mówią, że niby zemdlałem. Najlepiej by było tak, jakby zawsze wszyscy byli w domu, ale
żebym miał jakieś tylko swoje, Mishowe miejsce, w którym nikt by mi nie przeszkadzał i zajmowałbym się
tam sobą, a jakbym chciał, to bym wyszedł na jedzenie, zabawę albo mizianie.
Mam nadzieję, że Was nie zanudziłem. Wiem, że moje życie jest bardzo nudne. Nawet nie znam bliżej
żadnych kotów i nigdy nie jadłem pszczoły, a bardzo bym chciał, bo kiedyś wiziałem taką ładną i prawie
upolowałem. Ale czasem jednak coś się u mnie dzieje i jeśli byście chcieli, mogę Wam o tym opowiadać.
Jeżeli będę miał na to ohotę.
Pozdrawiam Mishnie.
Misha


2017-07-21 00:12:30

Zmodyfikowany



2017-07-21 00:13:57

2017-07-21 00:14:46
Celtic1002
Uuuła, Misha, ale masz przebojowe życie. :D Jak kiedyś przyjadę do Emi, będę wiedziała, jak się z Tobą
obchodzić. :D
2017-07-21 06:21:32
moozgish
Ja? Przebojowe życie? Nigdy tego nie rozumiem, a wszyscy tak mówią. Przecież ono jest nudne jak sucha
karma. Jak kiedyś przyjedziesz do Emi, to sama zresztą zobaczysz. Tylko jem i śpię i śpię i jem.
Misha

2017-07-21 11:56:53
pajper
Ale spanie i jedzenie to przecież bardzo interesujące i zajmujące zajęcia. :D
O bawieniu się nie mówiąc. :)
Przynajmniej nie masz żadnych obowiązków, egzaminów, pracy. :D
2017-07-21 16:31:36
moozgish
Tak, to są bardzo fajne rzeczy, ja uwielbiam spać i jeść, ale czasami to za mało i bym czegoś chciał,
czasem sam nie wiem czego. Ale do szkoły czy do pracy to bym nie chcial chodzić. Cieszę się, e nie jestem
człowiekiem, ale chciałbym by taki wysoki, jak ludzie, żeby umieć otwierać sobie drzwi i odkręcać krany,
żeby pić wodę. Ale mam kilka obowiązków. Muszę być zawsze z Zofijką, jak idzie spać, jak zaśnie, to mogę
sobie iść i muszę być w nocy u Emi. Ale to nie są takie obowiązki, jak ludzie mają.
Misha

2017-07-21 16:51:09

Menu

Forum
Wiadomości
Blogi

Copyright Dawid Pieper