Elten Network

ELTEN NETWORK

Zalogowany jako: gość

(Zaloguj się)
Blogi\moozgish

Co mi w mózgu gra.

Co mi w mózgu gra, czyli o awatarach.Wszystkie wpisy
InneCo mi w mózgu gra, czyli o awatarach.Inspiracje.Wpisy bardzo Mishowe.Z cyklu Co tam u mnie.Randomowa pisaninka.Recenzje książek.Fazy, fazunie, fazulki.Zwierzenia Świra.I Had A Dream.

Enya - Mis Clare Remembers.

Witajcie!
Dziś znów będzie Enya, tak żeby było trochę, hm, różnorodniej. :D Tyle, że tym razem instrumental. Na temat wszelkich jego zalet wypowiadać się nie będę, bo wiadomo, że jest Enyi. Mi się on ogromnie podoba, w ogóle ja mam z instrumentalnymi utworami Enyi tak, że jej styl wydaje mi się tak ogromnie charakterystyczny, że gdyby mi ktoś pokazał od niej coś, czego jeszcze nie słyszałam, z tymi jej klawiszami i harmoniami i nie powiedział, że to Enya, to myślę, że dość łatwo mogłabym się tego domyślić. Enya jest w ogóle charakterystyczna, wiadomo, ale w przypadku utworów instrumentalnych nie zawsze ludzie umieją się tak wyróżnić, jak jest to w jej przypadku.
Życzę Wam miłego słuchania.
Postscriptum: Zasyłam Mishne pozdrowienia od Mishy, który znajduje się obok mnie, ale nic dzisiaj nie napisze, bo ja mam zaraz matmę, w sensie korki, a Misha zamierza mi w niej wiernie asystować. Także my się ulatniamy.

2017-10-20 18:13:28
Celtic1002
Boże, kocham ten utworek, w ogóle kocham wszystkie utworki instrumentalne Enyi. Eejj, i ja też chciałam
dzisiaj coś wrzucić, ale tak bardziej pod wieczór. :D
2017-10-20 18:15:05

Emelie Hollow - Fools.

Witajcie!
Dzisiaj w moim awatarze taki sobie milutki utworek w wykonaniu młodej norweskiej artystki, Emelie Hollow, utwór nazywa się Fools. Według mnie bardzo przyjemnie brzmi.

2017-10-17 10:50:39

Ellie Goulding - How Long Will I Love You.

Witajcie!
Dziś też Was pomęczę Ellie. "How Long Will I Love You" , podobnie jak ta piosenka,, którą wstawiałam wczoraj, również należy do moich bardziej ulubionych.
2017-10-16 14:27:40
Celtic1002
O, ja też to bardzo, bardzo lubię. :)
2017-10-16 14:28:22

Ellie Goulding - The Writer.

Witajcie!
Dzisiaj u mnie od rana leci Ellie. Dość dawno jej nie słuchałam. Ellie należy właśnie do tych ludzi, których lubię słuchać pomimo ich popularności na całym świecie. A nie ma takich wielu. Lubię właściwie chyba wszystko od niej, jedne piosenki bardziej, inne mniej, ale jednak ona się po prostu daje lubić.
Poznałam Ellie oczywiście wtedy, gdy większość ludzi, jak zaczęli ją puszczać w radiach, ale zwróciłam na nią jakąś większą uwagę dopiero po jakimś, chyba dość długim czasie. Średnio pamiętam tamten okres, ale wiem, że moja lekka fazunia na Ellie zaczęła się na Twitterze, pierwszy wstawił ją wtedy chyba Piciok, to było "Anything Could Happen" i stwierdziłam, że chociaż słyszałam ten utwór już pewnie z kilkadziesiąt razy wcześniej, to nigdy się jakoś bardziej nie przysłuchiwałam i nawet nie zauważyłam, jaką ładną barwę głosu ma Ellie, no i dalej się tak jakoś samo rozwinęło. TO oczywiście nigdy nie była żadna taka prawdziwa faza, ale bardzo Ellie polubiłam.
A utwór, który chciałabym Wam dzisiaj pokazać - The Writer, należy do tych jej piosenek, które polubiłam szczególnie. W sumie sama nie wiem dokładnie czemu. Za całokształt chyba.

2017-10-15 11:39:54
Celtic1002
Ja też lubię Ellie, chociaż moja ulubiona piosenka, to, nieodłącznie, I Know You Care.
2017-10-15 13:32:20
moozgish
O tak, I Know You Care jest piękne, też jest jedną z moich ulubionych piosenek Ellie.
2017-10-15 13:59:20
jamajka
Ale żeś utrafiła jedna z drugą, co, Małgosiu? :d Też lubię jej piosenki, szczególnie takie, choć akurat
z nią jest taka ciekawostka, że nawet popularne "burn" lubię, m.in. dlatego, że mi się kojarzy z jednym
bardzo fajnym wyjazdem i ze światłem ogólnie. W ogóle wiele jej piosenek kojarzy mi się ze światłem,
nie pytajcie, sama nie wiem. :d
O, a tak z ciekawości, napisz, kogo jeszcze lubisz z ludzi znanych na całym świecie.
2017-10-17 16:52:00
moozgish
Z tym światłem to ciekawie. Może dlatego, że jej debiutancki album nazywa się Lights? Albo dlatego, że imię Ellie może oznaczać światło. Tego drugiego, domyślam się, nie wiesz, ale no nie wiem, może jakoś podświadomie, tak mi jakoś przyszło do mózgu.
Z ludzi znanych na całym świecie lubię bardzo wielu, z tym, że większość lubię za jakiś konkretny utwór, czy album, nie tak w całości, acz nie zawsze tak jest. Oczywiście uwielbiam Enyę, to to już chyba wiadomo, takich ludzi jak Tori AMos, Kate Bush, Björk, Sinead O'connor, Gabrielle aplin, chociaż ona nie jest w sumie chyba aż tak bardzo bardzo znana, Birdy, Amy Diamond, ale to to wiesz, Amy Winehouse, dużą część utworów Adele, starsze kawałki Black-Eyed Peas, Catatonię, Loreenę MCKennitt, znana jest co prawda na ogół tylko w jakichś konkretnych środowiskach, ale jednak dość równomiernie na świecie, Celtic Woman, jak wyżej, ostatnio odkryłam, że lubię almę, taką FInkę, co nawet po Eskach leci, Blackmore's Night, Clannad, duużo tego.
2017-10-17 18:03:42
jamajka
Stój, kochana moja! Czekaj! Ty? Lubisz? Black eyed peas? Proszę dłóższą wypowiedź! Można nawet na prywatną
wiadomość, bo ja chcę o tym porozmawiać! :d Ja też ich bardzo lubię, ale z twojej strony potrzebuję głębszych
informacji na ten temat. A co do Ellie, niesamowite z tym imieniem, jasne, że nie wiedziałam, ale sama
teoria chyba się nie zgadza, chociaż "lights" mnie jeszcze utwierdziło. Ja to skojarzenie miałam jeszcze
przed tym, jak znałam ten album. Ja to skojarzenie już miałam przy "burn", przy tym... yyyy... przedrefrenie,
nie wiem, jak to określić. Takie coś, jakby drobne spadające gwiazdki... takie... jasne, ładne takie...
sztuczne ognie, czy coś. Nie mam pojęcia, jak to wygląda, to ty się znasz na kolorach. Ale ładne to jest,
chodź mój mózg mi na tyle tego nie udostępnił, żebym wiedziała coś więcej. A jak słyszę "the writer",
to sama się rozświetlam, ale to z innego powodu.
2017-10-17 20:51:20

Enya - 'S Fagaim Mo Bhaile.

Witajcie!
Już dawno u mnie ENyi nie było, a wszystko wskazuje na to, że to teraz zdecydowanie jej kolej, po pierwsze dlatego, że już jakiś czas temu chciałam ją wstawić, ale finalnie wyszło inaczej, a po drugie dlatego, że cóś dzisiaj z tą ENyą jest na rzeczy. Wchodzę sobie na Eltena myśląc, że muszę w końcu tą Enyę wrzucić, no i widzę wiadomość od @Celtic1002, że jest ogólnoeltenowa faza na Enyę. No więc zdecydowanie czas wielki jak widać. :D
Tak więc, w moim awatarze jest sobie dzisiaj utwór Enyi o tytule "'S Fagaim Mo Bhaile", co po irlandzku znaczy "I Opuszczam Mój Dom". OK, co do tego I to nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że to 'S to skrót od słowa is, a is oznacza i, aczkolwiek ostrzegam, że mogę się mylić i może to być równie dobrze skrót od czegoś innego, na irlandzkim się nie znam jakoś szczególnie, właściwie prawie w ogóle, także no...
Utwór jest strasznie, straszliwie wręcz piękny, no nie wiem, czy jest sens coś więcej dodawać, Enya najlepiej mówi sama za siebie. Ja
Wam mogę jedynie życzyć miłego słuchania. :)

2017-10-14 13:56:56
pajper
Małgosiu, kiedy mowa o Enyi, określenia:
Utwór jest piękny, śliczny, cudowny, wspaniały,
Można zastąpić dużo krótszym twierdzeniem:
To jest Enyi. :D
I dokładnie, utworek prześliczny, chociaż przyznam uczciwie, że lepiej kojarzę jej twórczość angielską.
Ale,, spokojnie, znałem tą piosenkę chociaż dawno nie słyszałem. :D
Ojj tak, faza na Enyę się zrobiła zdecydowana.
Jesteś czwartą osobą, która ma ją w awatarze:
Ja, Angelika, Monika, no i teraz ty. :)
2017-10-14 14:03:15
moozgish
Bardzo słuszne spostrzerzenie, właściwie mówienie o tym, że jakiś utwór Enyi jest cudowny czy śliczny jest równie odkrywcze jak stwierdzenie, że masło jest maślane. Muzyka Enyi i piękno to w sumie chyba określenia równoznaczne. :) W tym sensie, że nie ma niczego, co stworzyłaby Enya, a co nie byłoby piękne. To bardzo dobrze, że się aż taka faza zrobiła. Ciekawa jestem, co by powiedziała Enya, jakby to zobaczyła. :D

2017-10-14 14:16:41
Celtic1002
Mnie inna ciekawi rzecz. Co by Enya zrobiła, gdyby się napisało do niej list, w którym by się ją poprosiło
o to, by coś wydała i podpisałaby się cała społeczność Eltena. Ej, bo się niedługo utwory skończą i siedemnastego
maja nie będzie co wstawić. :D A co do utworku, to cudowny jest, smutny strasznie, ale piękny.
2017-10-14 19:43:07
moozgish
O, a to jest w ogóle ciekawa rzecz. W ogóle ciekawe, czy by odpisała na takowy list, bo chyba sporo takiej korespondencji dostawać musi. :D No niee, tak zaraz to się chyba nie skończą, a nawet jak, to można je potem jeszcze raz zarzucić, co za problem? A na 17 maja to może po prostu każdy powinien zawczasu sobie wymyślić, co wrzuci i wtedy do tego czasu z tymi konkretnymi utworami byśmy się wstrzymali czy jakoś tak. To prawda, że ten utwór jest bardzo smutny, według mnie na tym polega duża część jego enijności i w ogóle uroku, jaki posiada.

2017-10-14 20:30:07
Celtic1002
No, musi dostawać na pewno takiej korenspondencji dużo. Ale wiesz, jakby tak do niej list napisać i jakby
odpisała, to by dopiero było przeżycie. :)
2017-10-15 13:56:41
moozgish
Oj, byłoby, było, z pewnością.
2017-10-15 14:00:10

Christel Alsos - Molly.

Witajcie!
Dzisiaj w moim awatarze bardzo piękny według mnie utwór norweskiej piosenkarki Christel Alsos o tytule Molly.
Miłego słuchania! :)

2017-10-11 14:09:34

Bendith - Dinas.

Witajcie!
Dziś dla odmiany zupełnie niemainstreamowy, za to fazowy awatar. Chciałabym Wam pokazać kolejny utwór projektu Bendith, o którym szerzej już jakiś czas temu pisałam. Utwór ów nazywa się "Dinas", czyli po walijsku miasto, ale takie city w sensie i według mnie jest ogromnie piękny.
Miłego słuchania! :)

2017-10-10 11:59:13

Ella Sanoo - Magic Call.

Dziś też będzie mainstreamowo, a co tam.
Jeśli ja słucham jakiejś muzyki komercyjnej, czego nie robię często, ale czasem jest fajnie i nie sugeruję się tym, czy coś jest mainstreamowe czy nie jest, to jakoś tak wychodzi, że ta muzyka komercyjna jest najczęściej ze Skandynawii i to tam jest popularna i puszczana przez media głównego ścieku. Muzyki komercyjnej światowej, polskiej, czy jakiejkolwiek innej słucham jeszcze rzadziej.
Piosenka, która dziś jest w moim awatarze, była swego czasu puszczana, słyszałam, że podobno do znudzenia, w fińskich stacjach szwedzkojęzycznych i szwedzkich fińskojęzycznych. Szczęśliwie ja jeszcze nigdy nie słuchałam żadnej z takich stacji jakoś dłużej bez przerwy, więc sama tego nie doświadczyłam.
Jest to typowy utwór naszej epoki, niczym w sumie nie porywa, ale.. i tak mi się podoba.
Wokalistka nazywa się ELla Koskela, a jej pseudonim artystyczny to Ella Sanoo, czyli po fińsku ELla mówi. Karierę rozpoczęła mając lat 17, pochodzi z miasta Vasa, w
Finlandii, (że z Finlandii, to słyhać, bo nie mówi z), w którym wielu ludzi na co dzień posługuje się językiem szwedzkim. Utwór "Magic Call" natomiast jest jednym z jej bardziej popularnych utworów.



2017-10-08 16:09:25
2017-10-08 16:13:47

Catatonia - Road Rage.

A dzisiaj będzie taki całkiem normalny, rzekłabym, mainstreamowy awatar. No i nawet po angielsku. Catatonia - zespół może w Polsce jakoś niezbyt dobrze znany, ale w UK czy nawet w Irlandii nawet teraz, gdy już nie istnieje, wciąż dość popularny. Jest to zespół walijski, a jakże, ale tworzący jednak głównie po angielsku, którego muzykę klasyfikuje się do indie rocka, britpopu i paru tam jeszcze innych gatunków.
Oprócz kilku facetów, członkinią, a ściślej rzecz ujmując wokalistką i liderką tego zespołu była także niejaka Cerys Matthews. Cerys pochodzi z Cardiff, a więc z południowej Walii, mówi po angielsku i walijsku od dzieciństwa, no i jeszcze w paru innych językach. Właściwie myślę, że nie przesadzę twierdząc, że w Wielkiej Brytanii jest celebrytką. ANgażuje się w bardzo różne akcje społeczne, jest też dziennikarką w BBC Radio 6, co niedzielę ma swój własny program, jest też strasznym molem książkowym i ma chyba, o ile dobrze w tej chwili pamiętam, trójkę dzieci. Rozwinęła też karierę solową, mniej rockową, a bardziej folkową. Zespół Catatonia jednak już nie istnieje, rozwalił się już dość dawno z powodu problemów Cerys dotyczących różnego rodzaju używek i jeszcze jakichś tam innych egzystencjalnych.
O ile światopogląd Cerys drastycznie różni się od mojego, o tyle uwielbiam jej wokal, uwielbiam jej słuchać nawet, jak nawija, dlatego zdarza mi się całkiem często słuchać jej audycji w BBC i to wcale nie ze względu na muzykę, którą puszcza, a która na ogół jakoś średnio mi podchodzi, bo to taki jakiś jazz i jakiś bardzo retro blues na ogół jest, ale właśnie po to, żeby słuchać jej nawijki. I bardzo lubię jej akcent. Normalnie nie jest jakiś silny, ale jednak jest walijski, nie tak, jak z wieloma ludźmi z tych ogólnokrajowyc stacji BBC, którzy się chyba wstydzą własnych, rodzimych akcentów, czy coś.
W utworze "Road Rage" ma jednak baardzo silny walijski akcent, taki typowy, południowowalijski, taki, że aż niejaki Ian Hyland, recenzujący albumy muzyczne dla "Sunday Mirror", stwierdził podobno, że "If Matthews sounded any more Welsh she'd be a dragon". :D Jakby któś nie wiedział, smok jest narodowym symbolem Walii, dlatego tak.
Ja uwielbiam całą dyskografię Catatonii, akurat "Road Rage" jest jednym z największych hitów tego zespołu, ale też jednym z moich ulubionych ich utworów.
Miłego słuchania. :)

2017-10-07 17:08:33
gadzio
Znany, znany. Lubiany nawet.
2017-10-07 18:03:54
moozgish
O, a to mnie cieszy, jakoś póki co na żadnych polskich fanów nie trafiłam. :)
2017-10-07 21:32:08

Candelas - Anifail.

Witajcie!
Dziś chciałabym Wam pokazać kolejny utwór zespołu Candelas, tym razem ten, który poznałam jako pierwszy i od razu polubiłam. Anifail to po walijsku zwierzę, a utwór pochodzi z drugiego albumu zespołu, zatytułowanego Candelas.

2017-10-05 13:36:19

Cornelis Vreeswijk - Elisabeth.

Witajcie!
Dziś w moim awatarze jeden z piękniejszych pod względem muzycznym według mnie utworów Vreeswijka, choć wydaje mi się, że dość mało znany, oczywiście mówię o Szwecji, bo w Polsce raczej w ogóle nie jest szerzej znany. Utwór "Elisabeth" jest apostrofą do kolejnej kobiety, właśnie Elisabeth, która jest bardzo młoda i piękna, a podmiot liryczny ją pociesza, ponieważ jest nieszczęśliwa z powodu jakiejś miłości i mówi jej, w skrócie rzecz ujmując, że to nie oznacza, że będzie tak zawsze i że znajdzie sobie jeszcze kogoś innego.
2017-10-04 10:20:50

Elisabeth - Make Me Visible.

Witajcie!
Dzisiaj również taki raczej spokojny, skandynawski utworek. Dzisiaj jednak z Finlandii, ale nie po fińsku, po angielsku, jak widać po tytule. Elisabeth Ehnrooth (nieszczególnie fińskie jest i jej imię i nazwisko) mieszka w Helsinkach, znana jest po prostu jako ELisabeth. Znam ten utwór już od dłuższego czasu i wciąż mi się podoba.

2017-10-03 14:35:44

Elisabet Ormslev - Moving On.

Witajcie!
Usłyszałam ten utwór dziś rano w jednej ze szwedzkich stacji radiowych i od razu strraszliwie mi się spodobał. Według mnie jest śliczny i zdecydowałam się nim podzielić. Wykonawczyni tego utworu - ELisabet Ormslev - pochodzi z Islandii.

2017-10-02 13:05:12

Candelas ft. Alys Williams - Llwytha'r Gwn.

Witajcie!
Mam ochotę trochę pozanudzać. :D Dzisiaj mój awatar to znowu piosenka walijskiego, rockowego zespołu Candelas, kolejna, którą wprost uwielbiam. Nazywa się Llwytha'r Gwn i została stworzona w gościnnej współpracy z Alys Williams.
To, co mnie właśnie najbardziej powala w tym utworze, to wokal Alys, z którym pierwszy raz się zetknęłam słuchając Llwytha'r Gwn. Długo, dłuuugo próbowałam się czegoś dowiedzieć, któż to zacz jest, bo zespół Candelas tworzą sami faceci, a przy moim bardzo wtedy kulawym walijskim ciężko mi się było czegokolwiek dowiedzieć, no i w końcu dowiedziałam się, kim jest ta kobitka, dowiedziałam się w dość ciekawy sposób, ciekawy choćby dlatego, że przez Gwila.
Gdy już sobie od jakiegoś czasu pisaliśmy i już byliśmy na takim trochę luźniejszym etapie, gadaliśmy sobie o muzyce, jaką kto lubi itd. no i okazało się, że o ile słuchamy bardzo różnych rzeczy, o tyle w samym temacie muzyki walijskiej nasze gusta są bardzo zbieżne, no i że on też słucha Candelas. Tak więc mi się w mózgu pojawił impuls i zapytałam się go, skoro jest tak zorientowany w kwestiach walijskiej muzyki, kim jest ta babka na wokalu w Llwytha'r Gwn, bo mnie to bardzo, bardzo nurtuje i chciałabym coś więcej od niej zobaczyć. I dowiedziałam się, że Alys Williams, a co więcej, przekonałam się, jak mały jest świat walijskojęzyczny, ponieważ Alys pochodzi z tego samego rejonu, co Gwil i w tej miejscowości, w której on mieszka, mieszkała jej babcia, do której ona jeździła na weekendy jak była mała i bawiła się z Gwila siostrami i czasami też z Gwilem, w każdym razie się znają. Bardzo mnie to zadziwiło.
Teraz jednak ALys ma30 lat, w każdym razie rocznikowo, parę lat temu brała udział w The Voice UK, gdzie śpiewała po ingliszu, ale niestety nie wydała jak dotąd żadnego albumu, także niewiele jest jakichś jej utworów w sieci. Alys jest też mamą dwójki dzieci - dziewczynki o imieniu Catrin i chłopca o imieniu Gruffudd - i wychowuje ich sama.
Życzę Wam miłego słuchania i ciekawa jestem, czy wokal Alys zrobi na kimś takie wrażenie, jak na mnie, no i w ogóle Waszych opinii.

2017-10-02 00:13:49

Candelas - Colli Cwsg.

Witajcie!
Ostatnio mam małą fazę właśnie na zespół Candelas, to znaczy ja ich znam i słucham już... no prawie rok jakoś, ale ostatnio tak jakoś jeszcze częściej u mnie leci.
W dzisiejszym awatarze więc wrzucam Wam jedną z moich ulubionych piosenek tego zespołu, aha, dodajmy, że to jest również zespół walijski, ale to chyba idzie wydedukować po nieodszyfrowywalnym tytule. Ta piosenka nazywa się Colli Cwsg. Jakby ktoś się ciekawił, cwsg czyta się "kusk". W piosence chodzi o to, że osoba się w niej wypowiadająca nie chce stracić snu.
Haha, a właśnie, tak off topic, kwestia mojego snu jest już trochę bardziej wyregulowana, znaczy trwa proces regulacji cały czas, ale jest już znacznie lepiej, biorę jakieś cóś na H, drugie cóś też na H i jakoś się żyje, w przyszłym tygodniu jeszcze się wybieram do endokrynologa, tym razem na wizytę, z tymi moimi wynikami, skoro już badania porobiłam. A już myślałam, że rekord w bezsenności pobiję i przebiję. Jednak naprawdę świat wygląda zupełnie inaczej, jak człowiek się wyśpi. :D
No ale wracając do utworu, życzę Wam miłego słuchania.

2017-09-30 13:24:29

Gwilym Bowen Rhys - DR William Price.

Witajcie!
Obiecywałam jakiś miesiąc temu mniej więcej, że wrzucę kiedyś jakiś utwór w wykonaniu Gwila po ingliszu, żeby Wam pokazać jego walijski akcent. No i to się właśnie ziściło.
Akurat ten utwór, który jest w chwili obecnej moim awatarem, jest to piosenka typowo walijska, zrobił więc to z tak walijskim akcentem, z jakim normalnie mówi. Przyznam, że dużo już walijskich akcentów i w ogóle walijskich ludzi słyszałam, ale tylko dwie osoby, jakie słyszałam dotąd dorównują Gwilowi w walijskości akcentu. Na ogół jak śpiewa po ingliszu, jego akcent jest znacznie słabszy, w ogóle w muzyce na ogół aż tak akcentu nie słychać, wiadomo, ale tu jest tak celowo. Poza tym do nawijania też ma właściwie trzy akcenty. Jeden taki typowo walijski walijski, którym się posługuje naprzemiennie z językiem walijskim, albo wśród walijskich native'ów, jak trzeba coś koniecznie po ingliszu, drugi taki bardziej cywilizowany walijski i trzeci taki prawie, praawie RP, czyli ten taki, nazwijmy to, czysty angielski, dla niewalijskich ludzi. Przy czym ja się czuję zaszczycona, bo jeśli już on mi cóś nagrywa, to z tym walijskim walijskim, z którym ja się już chyba nienajgorzej osłuchałam i ogarniam, choć na początku było troszkę słabo i dużo czasu mi zajmowało rozszyfrowanie, na początku brzmiało to dla mnie niemal identycznie jak język walijski. :D W tym utworze jest kilka walijskich słów, są to nazwy kilku walijskich miejscowości, które nie mają swoich angielskich odpowiedników, słowo achafi - czyli po naszemu fuj, bue, oraz imię żeńskie Gwenllian - czyli imię żony tytułowego bohatera piosenki, ale to tyle walijskiego.
A co do utworu, jest to tradycyjny utwór walijski, znaczy nie tyle tradycyjny, że jakiś bardzo stary, zaledwie z dziewiętnastego wieku, ale po prostu zakorzeniony w tradycji, z racji na temat. Opowiada o jednej z bardziej znanych walijskich osobistości XIX wieku, niejakim doktorze Williamie Price, facet naprawdę istniał, jakby ktoś miał wątpliwości, był jak tytuł wskazuje lekarzem, ale zasłynął jako jeden z excentryczniejszych obywateli wiktoriańskiej Wielkiej Brytanii, co jest wielkim wyróżnieniem, ponieważ epoka wiktoriańska sprzyjała wszelkim dziwadłom i można by rzec, że excentryczność była wtedy modna. Oprócz więc tego, że był lekarzem, był także neodruidem, nacjonalistą, nudystą, wegetarianinem, ale przede wszystkim - pionierem kremowania zwłok w Wielkiej Brytanii, ponieważ skremował jako pierwszy w tym kraju swojego zmarłego synka, który by the way nazywał się Iesu Grist, czyli Jezus Chrystus, potem zaś sam został skremowany po śmierci. W ogóle facet miał manię wielkości. I głównie o tych jego krematoryjnych wyczynach traktuje ów utwór.
Jest kompletnie inny w stylu od albumu Gwila, poza tym wyróżnia się chociażby tym, że jest po ingliszu.
Kiedyś jeszcze Wam pokażę jego walijski akcent w wersji light, ale na razie jeśli chcecie usłyszeć akcent walijski w wersji light, to dobrym przykładem, choć z innego regionu Walii - jest Danielle Lewis, której piosenkę w dwóch wersjach językowych już kiedyś udostępniłam, po angielsku nazywa się Dreams Grow.
Miłego słuchania. :)

2017-09-28 09:31:46

Lisa Ekdahl - Papillas Samba.

Witajcie!
Dzisiejszy awatar to również jest cover utworu Cornelisa Vreeswijka, obiektu mojej poprzedniej wielkiej fazy. Cover w wykonaniu popularnej szwedzkiej piosenkarki - Lisy Ekdahl. - A żeby było jakieś porównanie, w moich plikach udostępnionych znajduje się zarówno wersja Lisy, jak i Cornelisa.
Piosenka ta w wersji Lisy EKdahl pojawiła się na albumie "Den Flygande Holländaren", czyli po szwedzku latający Holender. Album ten jest składanką utworów Vreeswijka scoverowanych przez różnych popularnych skandynawskich artystów, został wydany w kilka lat po jego śmierci.
Utwór Papillas Samba został napisany przez Cornelisa do szwedzkiego filmu o tytule "Svarta Palmkronor" (Czarne Korony Palm) z akcją w Brazylii. Vreeswijk nawet grał w tym filmie, ja ten film jakieś półtora roku temu widziałam. Podmiotem lirycznym, czy jak to się tam w muzyce określa, jest w tym utworze niejaka Elin Papilla, czyli główna bohaterka tego filmu, szukająca człowieka, który kiedyś uratował jej życie, ponieważ teraz ona pragnie pomóc jemu, bo tym razem on znalazł się w niebezpieczeństwie.

2017-09-26 12:16:22

Trwynau Coch - Radio Cymru.

Witajcie!
Tak sobie pomyślałam, że coś od tego zespołu przydało się wrzucić jako awatar.
Trwynau Coch jest zespołem walijskim, walijskojęzycznym, pochodzącym ze Swansea i już nie istniejącym. Istniał od lat siedemdziesiątych do dziewięćdziesiątych, ich muzyka to taki punkrock charakterystyczny dla epoki.
òw zespół jest dla mnie dość ważny wśród wszystkich zespołów walijskich, jakie znam, ponieważ obiekt mojej obecnej wielkiej fazy - Gwilym Bowen Rhys - jest synem wokalisty tego zespołu, niejakiego Rhysa Harrisa. Gdyby się któś zastanawiał, czemu oni mają inne nazwiska, to jest tak dlatego, że tak po prostu jest w wielu walijskich, walijskojęzycznych rodzinach, że imię ojca jest nazwiskiem jego dzieci, ujmując rzecz tak bardzo skrótowo.
Zespół ten był albo uwielbiany, albo nienawidzony. Uwielbiany oczywiście przez walijskojęzyczną ludność, która w tamtych czasach nie miała wiele swojej muzyki, nie było tak jak jest teraz i w ogóle walijski był rzadko używany, wtedy się dopiero zaczęło coś tam budzić do życia, nienawidzony zaś przez wszystkich innych. Nienawiść ta wzrosła jeszcze bardziej, gdy stworzyli piosenkę, z której niestety do tej pory są najbardziej znani, pod tytułem Merched Dan Bymtheg, bardzo kontrowersyjną, bo, mówiąc wprost, o pedofilskim wydźwięku. Niektórzy patrzyli na to, jako żart, bo jest sobie chwytliwa, walijska piosenka i poza tymi, którzy znają walijski, nikt nie wie, o co chodzi, a media nawet przez jakiś czas to puszczały, potem jednak ich lokalna stacja w Swansea się na szczęście skapnęła i zespół wypadł z łaski. Jedyną stacją, która emitowała ich utwory, oczywiście od początku z wyłączeniem wyżej wspomnianego "hitu", było BBC Radio Cymru. Inne ich piosenki są spoko, ja ich lubię, ale, no właśnie, niestety teraz kojarzy ich się głównie z tamtym czymś, a bardzo szkoda. Niestety wtedy śpiewanie wyłącznie po walijsku nie było szczególnie dochodowe, a już na pewno nie tak, jak jest teraz, dlatego właśnie w latach dziewięćdziesiątych członkowie Trwynau Coch zdecydowali się przebranżowić.
Piosenka, którą ja chciałabym Wam pokazać, ma tytuł Radio Cymru, jest swego rodzaju chołdem dla tej stacji, która jako pierwsza i przez długi czas jedyna zaczęła nadawać wyłącznie po walijsku, właśnie w czasie istnienia tego zespołu.

2017-09-25 14:08:16

Daniel Lloyd A MR. Pinc - Goleuadau Llundain.

Hmmm, chwila, godzina jest... no po wpół do piątej. Normalni ludzie o tej porze, wydaje mi się, że śpią, także, miłych snów!
Ja tak jak przypuszczałam wczorajszej nocy nie spałam w ogóle, sądziłam więc, że dzisiaj to sobie nadrobię wszelkie zaległości w tej dziedzinie, ale śnił mi się jakiś dziadowski koszmar, z którego wybrnęłam o drugiej i... no najwidoczniej mój limit na sen już się wyczerpał. To nie jest logiczne, zwłaszcza, że bynajmniej się wyspana nie czuję, no ale po ponad godzinnej próbie ponownego uśnięcia skapitulowałam. No ale OK. Jednak w związku z tym, że limit snu mi się wyczerpał, a wszyscy jeszcze śpią, nie wszystko można w tym momencie robić, chyba, że masz również na celu rozwalenie snu bliźnim, tak więc mi ju ż od tej drugiej się troszeczkę nudzi, stąd postanowiłam wrzucić kolejny awatar. Nawet Misha już usnął, wykończył się chyba, bo dość długo się bawiliśmy. Śmiesznie sapie.
Moim awatarem jest dziś utwór znów walijskojęzyczny, który ogromnie mi się kojarzy z taką jedną Lucy, o której pisałam we wpisie o Gwilu, że też ma fazę, chociaż to właściwie nie jest faza, tylko przewlekłe zaćmienie mózgu, taka rzadka komplikacja w przebiegu fazy wielkiej. W każdym razie ona bardzo tę piosenkę lubi, dzięki niej ją poznałam, no a ja też ją lubię, no to wstawiłam. Tytuł piosenki - Goleuadau Llundain - po naszemu oznacza światła Londynu. Domyśliłby się ktoś, że Llundain to Londyn? :D

2017-09-21 05:49:29
Celtic1002
Hej, to tak jak ja, od drugiej trzydzieści. :D
2017-09-21 06:23:43
moozgish
O kurczę, no widzisz. O, wiem, Sleepless Club założymy. :D
2017-09-21 08:03:38

Elin Fflur - Angel.

Witajcie!
Wymyśliłam sobie kolejny awatar, tym razem będzie po walijsku.
Elin Fflur Llewelyn Jones jest artystką bardzo dobrze znaną w Walii i walijskojęzycznych mediach, w 2002 roku wygrała konkurs piosenki walijskojęzycznej Cân I Gymru i to głównie to przyniosło jej tak dużą popularność. Mama Elin Fflur - Nest - wygrała ten sam festiwal 24 lata wcześniej, co ciekawe piosenki dla obu z nich napisał ten sam człowiek. Cała rodzina Elin Fflur jest bardzo muzykalna, ona sama ma bardzo szerokie muzyczne horyzonty - lubi pop, folk, rock, soul - i to wszystko u niej słychać. Z wykształcenia jest kryminologiem, kształciła się na Bangor University. Pochodzi z małej miejscowości w północnej Walii o jakże wdzięcznej i uroczej nazwie Llanfairpwllgwyngyllgogerychwyrndrobwllllantysiliogogogoch. Wbrew pozorom miejscowość jest naprawdę malutka, to właściwie jest wieś.
Co do piosenki, Angel, choć po walijsku wymawia się inaczej, niż po angielsku, oznacza dokładnie to samo, co po angielsku. Mówi o aniele, który chroni i opiekuje się osobą wypowiadającą się w tym utworze, ale też o tym, że czasem jej tego anioła brakuje i że chciałaby, żeby ten anioł użyczył jej swoich skrzydeł i pozwolił jej polatać sobie na wolności. Tak w skrócie mówiąc.


2017-09-20 14:21:48
hazel96
Przeczytaj mi tytuł tej piosenki w głosówce, brzmi jak typowe tongue twister hahaha.
2017-09-20 21:09:48
moozgish
Eee, ja wiem, czy tongue twister? Chyba bez przesady. Czyta się prawie jak fonetycznie po naszemu, tylko ng jest jak w końcówkach ing w ingliszu.
2017-09-21 05:05:30
hazel96
Rozumiem, to w takim razie wychodzi na to, że mój gadacz czyta ją dziwnie :D
2017-09-21 18:19:14
moozgish
Dziwnie to pewnie czyta Elin Fflur, imię tej wokalistki.
2017-09-21 18:47:19

Elin Bell - Grey Is All.

Miłych snów wszystkim! :D
U mnie już wszyscy śpią, to znaczy oczywiście oprócz mnie i oprócz Mishy, który mi wiernie towarzyszy... yyy... no jasne, ja tu będę jeszcze teraz rymowanki po nocach klecić. :D Samo tak wyszło oczywiście. W każdym razie Misha mi wiernie towarzyszy, je z ogromnym apetytem swojego kabanosika, bo sobie pomyślałam, że skoro już tu ze mną jest, to należy mu się też coś od życia no i mu wyciągnęłam kabanosika, chociaż nie wiem, czy to mądre dzieci po nocach dokarmiać przekąskami, a Misha to taki mój dzidziol, no ale... raz się żyje.
Ja miałam dzisiaj raczej lipny dzień, w ogóle już się zdążyłam zorientować, że dużo ludzi ma dzisiaj lipny dzień, moja koleżanka z Irlandii, moja Mamula, Zofijka... Ktoś z Was też? Nie zdziwiłabym się. jakaś zła energia wisi. :D Moja Mamula to już w ogóle miała lipny dzień, bo w nocy nas zalało, my mieszkamy tak raczej nisko, blisko jest rzeka, na naszym podwórku mówiąc ściślej, zaletą tego jest żyzna ziemia, no ale jak mocniej popada to jest już niefajnie, no i dzisiaj zalało nam aż pralnię. O, i Misha miał lipny dzień, bo nikt na niego nie zwracał uwagi. Ja natomiast miałam lipny dzień dlatego, że obudziłam się znowu z bolącym mózgiem, ze strasznie niskim ciśnieniem, chciałam coś w ogóle robić, się ogarnąć i jakąś kawę wypić, ale nic z tego nie wyszło, bo miałam tak niskie ciśnienie, że ledwo się mogłam rano na nogach utrzymać. U nas to jest rodzinne u kobiet w mojej Mamuli rodzinie, że mamy niskie ciśnienie, no ale tak niskiego jeszcze nie miałam, w ogóle nie wiedziałam, o co chodzi. Rezultat był taki, że miałam cały dzień wycięty z życia, większość dzisiejszego dnia po prostu przespałam, a chciałam tyle zrobić... moja Mamulka twierdzi, że to było bardzo dziwne i że może po prostu będę musiała jechać do endokrynologa, żeby mi babka zwiększyła dawkę Euthyroxu, ja mam niedoczynność tarczycy, a objawem tego czegoś też może być właśnie taka zamulastość, zobaczymy, jak wyjdzie. Miałam nadzieję, że skoro już przespałam niemal cały dzień, to może i przez noc jakoś się uda, ale mój mózg nie chce współpracować, stąd też obecna sytuacja, że ja i Misha nie śpimy. No ale znajdziemy sobie coś fajnego do roboty.
Ale ja nie o tym chciałam, znaczy nie jest to główny temat mojego wpisu. Chciałam zarzucić jakiś awatar, bo podczas tego mojego zamulastego dnia leciała u mnie cały czas bardzo dobra, szwedzka muza i tak sobie pomyślałam, że czymś z tego się z Wami podzielę. No i piosenka, którą się z Wami podzielę, jest bardzo śliczna według mnie, ale także bardzo adekwatna do lipności dzisiejszego dnia. Jej wykonawczynią jest szwedzka wokalistka o pseudonimie artystycznym Elin Bell, naprawdę nazywa się Elin Anna Josefin Petersson, zrobiła się znana po udziale w Melodifestivalen, Melodifestivalen to taki ich festiwal, którego zwycięzca potem reprezentuje Szwecję na Eurowizji. Pod pseudonimem Elin Bell tworzy ona taki milutki elektropop, raczej bardzo reflexyjny i delikatny. Jej debiutancki album jest wręcz smutny, a to ponoć dlatego, że przed jego wydaniem w stosunkowo niewielkim odstępie czasu Elin straciła tatę i siostrę i jeszcze różne rzeczy się tam jej wydarzyły. Bardzo lipnie. Utwór "Grey Is All" pochodzi właśnie z tego albumu i podoba mi się chyba najbardziej. Szary kolor też lubię, chociażby dlatego, że Misha jest szary.
No to miłych snów jeszcze raz. :)
2017-09-20 00:19:40

Jack Vreeswijk - Rosenblad, Rosenblad.

Witajcie!
Czas na nowy awatar. Kolejny awatar o dziwnej nazwie, której nie idzie przeczytać, tym razem przynajmniej nieco krótszej. :D Już dwa razy pokazywałam Wam jakiś utwór Cornelisa, ale jest jeszcze drugi Vreeswijk. Jack Vreeswijk. Właściwie Lars Jacob. Lars Jacob Vreeswijk urodził się 25 stycznia 1964 roku i jest synem Cornelisa oraz jego pierwszej żony - niejakiej Ingalill Rehnberg. Swoją karierę rozpoczął jako rzeźnik, podśpiewujący i grający coś tam czasem w jakichś garażowych zespołach, teraz natomiast jest dobrze znanym artystą na szwedzkiej scenie muzycznej, bynajmniej nie dlatego, że jest synem Cornelisa, a przynajmniej nie tylko dlatego, bo sam też potrafi dobrą muzykę robić, choć, bądźmy szczerzy, tatusia to nie przebije. Niemniej jednak ja go lubię. Jack pisze własne piosenki, lubi też coverować tatusia, ale wybitnie nie lubi, jak go tylko z tym kojarzą, chociaż największe aplauzy dostaje właśnie wtedy, jak go coveruje, według mnie to trochę niesprawiedliwe, ale cóż. Jack ma również dość dziwne poglądy w pewnych kwestiach, choć się z tym aż tak nie afiszuje. Obecnie żyje sobie bodajże w Alings?s wraz ze swoją partnerką którąś z kolei oraz dziećmi: Hanną, Kallem i Ollem.
Piosenka "Rosenblad, Rosenblad" jest utworem napisanym przez Cornelisa, skomponowanym natomiast przez Georga Riedela, Riedla, czy jakkolwiek się go tam odmienia, taki szwedzki facio od jazzu. I może właśnie dlatego, że Riedel to facio od jazzu i oryginalna wersja tej piosenki jest dość jazzująca, ja preferuję wersję Jacka. Nie, nie chodzi mi o to, że wersji Cornelisa nie lubię, bo z biegiem czasu przekonałam się w mniejszym lub większym stopniu do wielu jego utworów w jakimś bardziej jazzowym stylu, jednakże wciąż wielką fanką jazzu nie jestem i najprawdopodobniej nigdy nie będę, dlatego też bardziej rockowa wersja Jacka po prostu bardziej do mnie przemawia. Niemniej jednak w plikach udostępnionych wrzuciłam i wersję Jacka, i Cornelisa, bo zawsze fajnie jest sobie cóś porównać z oryginałem.
Słowo Rosenblad oznacza płatki róż, ale jest to też nazwisko takiej jakby Muzy Vreeswijka, Ann-Katrin Rosenblad i utwór ten odnosi się do niej, to jest, można by mądrze rzec, apostrofa. Apostrofa dotycząca wewnętrznych problemów Vreeswijka z własnym ego oraz uczuć właśnie do Ann-Katrin. Jack to naprawdę świetnie zrobił.

2017-09-18 13:37:47

Cornelis Vreeswijk - Een Paleis Van Zand.

Witajcie!
Przy okazji urodzin Cornelisa Vreeswijka pokazywałam Wam w awatarze mój ulubiony szwedzki utwór jego autorstwa, dzisiaj natomiast chciałabym Wam pokazać mój ulubiony utwór holenderski. No dobra, może nie taki najbardziej najbardziej ulubiony, bo taki najbardziej najbardziej ulubiony to jest "Grimas Voor De Maan", znany też pod alternatywnym tytułem "Marjolijn", no ale to jest po prostu szwedzka wersja "Grimasch Om Morgonen", no a skoro "Grimasch Om Morgonen" już pokazywałam, to chyba nie będę przynudzać, pewnie i tak jeszcze kiedyś tą holenderską wersję wrzucę. Dzisiaj jest jednak mój ulubiony holenderski utwór, który nie ma swojej wersji po szwedzku, nazywa się to "Een Paleis Van Zand", czyli jak łatwo wydedukować znając jakiś angielski czy niemiecki, zamek z piasku, czy też pałac właściwie, jeden pies.
Dzisiaj też jest okazja, bo teoretycznie dzień dzisiejszy mógłby być imieninami Vreeswijka. Teoretycznie, bo Szwedzi imieniny obchodzą, no ale on jest z Holandii, więc nie obchodził, ale jakby był ze Szwecji, to obchodziłby dzisiaj, zawsze jakaś okazja na nowy awatar, no nie? :D
Nie muszę chyba dodawać, że utwór ów jest w mojej opinii bardzo śliczny, należy do utworów miłosnych Vreeswijka, bo on pisał albo o polityce, albo o miłości, albo... no o życiu, czyli praktycznie o wszystkim. Oczywiście jak w przypadku większości artystów/poetów, co chwilę piszą do innej baby, albo o innej, jak w tym wypadku, tutaj chodzi o niejaką Veronicę, która jest też adresatką lub głównym tematem kilku innych jego utworów, właściwie chyba dwóch... niee... dobra, to jest takie ważne, że normalnie nie mogę. :D
To jest w każdym razie moja ulubiona holenderska piosenka Cornelisa. Utwór pochodzi z albumu Liedjes Voor De Pijpendraaier En Mijn Zoetelief.

2017-09-16 14:57:20
pajper
Hahahaha, jak to jest, że jak patrzę na listę nowych wpisów na śledzonych blogach, od razu wiem, które wpisy są twoje, hmmm.
Chyba to dlatego, że nikt inny nie wybiera utworów o tak ciekawych nazwach, głównie pewnie z takowej
przyczyny, iż nikt nie umiałby tego napisać. :D
2017-09-16 15:16:17
moozgish
Hahahahaha, no bez przesady, holenderski aż taki trudny do pisania nie jest, a poza tym nazwę zawsze można przekleić, ale fakt, moje wpisy się mogą wyróżniać, chociażby dlatego, że nikt w naszej społeczności prócz mnie nie ma fazy na Vreeswijka, albo na jakąś walijską muzykę, a jak to się czyta polskim gadadełkiem, to rzeczywiście brzmi osobliwie. :D
2017-09-16 15:26:58

Bendith- - Mis Mehefin.

Witajcie!
Czas by był zaktualizować awatar chyba. Dzisiaj również będzie fazowy. Bendith to walijski projekt muzyczny, ktory został utworzony w ubiegłym roku przez gościa o nazwisku Carwyn ELlis, lidera poprockowego zespołu Colorama oraz członków zespołu Plu, czyli rodzeństwo Rhys - siostry Elan Mererid, Marged Eiry i ich brata Gwilyma Bowena, no i jak już zapewne wszyscy wiedzą właśnie Gwilym Bowen Rhys jest obiektem mojej czwartej wielkiej fazy. Projekt ów powstał dlatego, iż Carwyn ELlis zafascynował się muzyką Plu i zamarzyło mu się z nimi współpracować, no więc się z nimi skontaktował, oni się napalili i współpraca się zaczęła, owocując w lutym bieżącego roku pierwszym albumem o tytule Bendith. Bendith po walijsku oznacza błogosławieństwo, tak na marginesie. Wszystkie texty na tym albumie, jak i duża część muzyki, są autorstwa Carwyna, ponieważ cały album jest, hm, powiedziałabym, że nieco egocentryczny :D ponieważ wszystkie utwory w jakiś sposób nawiązują do jego dzieciństwa, które spędził w połódniowej Walii, jest więc tu mowa o krajobrazach jego dzieciństwa na przykład, chyba też o jego dziadku gdzieś tam o ile dobrze kojarzę, innych takich. Pomimo, że i Carwyn jest z rockowego zespołu, i Gwil posiada rockową przeszłość, album jest w klimatach Plu, to znaczy altfolku, psychodelii, generalnie taki marząco zamulony. OK, pomijając singiel, który według mnie pasuje do tego albumu jak kwiatek do kożucha, jest taki popowy, no po prostu burzy harmonię totalnie i bardziej nadaje się do albumów Coloramy, niż Plu, tym bardziej, że wykonuje go Carwyn, no ale, pewnie na tym polegają kompromisy. :D Generalnie jeśli mam być szczera, nieco bardziej podobają mi się albumy Plu, choć ten jest również bardzo dobry, po prostu lubię go jakoś troszkę mniej.
Moim ulubionym utworem na tym albumie jest Mis Mehefin, co po walijsku oznacza czerwiec, jest tak pięknie przymulony, tak sielski i w ogóle, ja to raz przy nim usnęłam, fajnie było, zawsze jest fajnie przy Mis Mehefin. Na wokalu prowadzącym jest tutaj Elan, czyli najstarsza siostra Gwila i liderka Plu. Jak ten album się pojawił, to ja już od jakiegoś czasu z Gwilem pisałam, no więc nie omieszkałam im pogratulować i tak dalej i Gwil się mnie zapytał, co mi się najbardziej na tym albumie podoba. Pewnie w jakichś innych okolicznościach bym mogła mieć problem, bo mi się często albumy w całości bardzo podobają i nie wiem, co mniej, a co bardziej, ale, że na tym albumie wybitnie najbardziej podoba mi się Mis Mehefin, no to napisałam, że Mis Mehefin i się dowiedziałam, że im wszystkim, to znaczy Gwilowi, Marged i Elan też najbardziej podoba się Mis Mehefin.
Mam nadzieję, że Wam również się Mis Mehefin spodoba i że nie uśniecie. :D Oczywiście i ten utwór, i wszystkie moje poprzednie awatary znajdują się w plikach udostępnionych, w razie cóś.
2017-09-11 13:14:56
Celtic1002
Śiiiczniaaasty.
2017-09-11 13:18:11

Plu - Tra Bo Dau.

Czas na nowy awatar fazowy. Plu jest kolejnym zespołem, w którym udziela się obiekt mojej obecnej, czwartej wielkiej fazy - Gwilym Bowen Rhys. Liderką tego zespołu jest jego najstarsza siostra o imieniu ELan Mererid, w skład wchodzi jeszcze druga starsza siostra Gwila, Marged Eiry. Plu po walijsku oznacza pióra, bądź upierzenie. Zespół określany jest przez walijskie media muzyczne jako altfolkowyopsychodeliczny, folku jest u nich więcej, niż psychodelii, ale i jedno i drugie uświadczyć idzie często. Widać w nim bardzo wyraźnie to, co mi kiedyś napisał Gwil, że ma obsesję na punkcie harmonii, w sensie muzycznym oczywiście. BO o ile kwestią textów zajmuje się na ogół ELan, jeśli nie są to jakieś texty tradycyjne, o tyle muzykę pisze Gwil. Czasem jak się słucha albumów Plu w całości, można po prostu sobie odpłynąć gdzieś w jakieś w ogóle inne rejony, można też usnąć i mieć piękne sny.
A co do utworu, który teraz chciałabym Wam pokazać, jest on tradycyjnym utworem walijskim, jednym z niewielu utworów wykonywanych przez Plu, w którym na wokalu prowadzącym nie jest ELan. W tym utworze na wokalu prowadzącym jest Gwil, chociażby dlatego, że text napisany został oryginalnie z męskiej perspektywy. Z tego, co mi wiadomo, istnieje później napisana wersja w języku angielskim, z punktu widzenia kobiety, wykonywała ją między innymi Walijka Charlotte Church, której ja akurat nie lubię, jak dotąd nie znalazłam żadnej fajnej wersji.
Skoro są dwie perspektywy, łatwo się domyślić, że piosenka jest miłośna, bo jest.
Kiedyś znalazłam angielskie tłumaczenie tej piosenki, co mnie bardzo ucieszyło, bo nie jarzyłam z niej wtedy nic, dlatego wklejam je poniżej, żebyście mogli sobie zobaczyć o co w tym chodzi, podobnie jak text wersji angielskiej, może kiedyś jakieś fajne jej wykonanie znajdę, to pokażę.
Tłumaczenie wersji walijskiej:
While there are two
The one who loves my heart
Lives far from here,
And longing to see her
Made my colour grey.
Chorus: Wealth is but a vanity
Purety does not last
But the pure love, like steel lasts,
While there are two
From the beautiful choice that I choose
My choice was a pure lass
And before I'll regret it
The fire will freeze.
My love is over the sea
I hope that she is well
I love the land where she walks
From the core of my little heart.
Wersja angielska:
The one I love is far away
Across the sea, over sea.
And I am longing for the day
When he comes back to me.
His smile is lovelier than the dawn.
With all its beauty right.
What patient love may solve alone
His joy beyond compare.
Chorus: Rich years are fading and constant
Beauty will wither and wane.
With love so pure, will I endure
Will our two hearts remain.
Enough for love of him i pine.
How sad it was to part.
Where e're he walks its ground divine.
TO my poor aching heart.
For every day my choice I bless.
My love I'll never rue.
His gentle voice, his sweet caress.
Is constant fair and true.
Oba texty pochodzą ze strony irish-folk-songs.com.
Jak więc widzicie, oba texty są nieco archaiczne, co bardzo mi się w nich podoba.
Ciekawa jestem Waszych opinii i życzę Wam miłego słuchania. :)

2017-09-05 14:16:46
iwkan
O boże! Jakie to piękne! Aż się popłakałam słuchając tego. Nie wiem co napisać więcej, po prostu brak
mi słów. Czy wrzucisz to na serwer. To chętnie sobie pobiorę. Dziękuję Ci za ten wpis.
2017-09-10 22:13:28
moozgish
Wszystkie moje poprzednie awatary znajdują się na serwerze i tam będą, wszystkie następne też się tam będą pojawiać. Bardzo się cieszę, że również Ci się ten utwór podoba, jest strasznie piękny.

2017-09-10 22:21:21
iwkan
Dzięki. Znalaz łam go i pobrałam.
2017-09-11 13:50:55

Emilie Nicolas - Nobody Knows.

Witajcie!
Praktycznie od wczorajszej nocy aż do dziś leci u mnie norweska muza, jakiś elektropopik, elektronika, indiepop i inne takie rzeczy. To jest w ogóle ciekawe zjawisko, bo ja jednak nie ukrywam, że na ogół słucham muzyki z krajów, w których ludzie posługują się moimi ulubionymi językami. Nie tylko, ale jednak najczęściej. Język norweski, chociaż go lubię, nie znajduje się w tej ścisłej czołówce, a jednak od jakiegoś roku uwielbiam słuchać właśnie tego typu muzyki norweskiej, nie wiem nawet, czy nie bardziej niż szwedzkiej z tych samych gatunków. Muzyka norweska, elektroniczna, indiepopowa czy elektrofolkowa czy jakaś podobna, jest według mnie bardzo specyficzna, jest trochę jak taki ciepły, przytulny koc, w który możesz się zapatulić na przykład wieczorem i sobie totalnie odpłynąć. Total chillax. Jest też w taki specyficzny sposób subtelna, często jakoś norwescy ludzie lubią w tego typu muzie używać bardzo ciekawych harmonii.
Akurat utwór, który chcę Wam dzisiaj pokazać, podobnie jak cały debiutancki i na razie jedyny album Emilie Nicolas "Like I'm A Warrior", jest jak widać po ingliszu, ale ów norweski feel jest bardzo widoczny. Utwór ów nazywa się "Nobody Knows", ale miałam spory problem, co z tego albumu EMilie tak właściwie wybrać, bo uwielbiam go w całości, jest bardzo ciekawy i przyjemnie się go słucha, ja znam go już dobrych kilka miesięcy, a cały czas jestem w stanie tak po prostu usiąść i przesłuchać go sobie w całości po raz niewiadomo który, w ogóle mi się nie nudzi i za każdym razem zauważam w nim coś nowego i bardzo ciekawego, troszkę tak, jak z książkami. Jak na debiutancki album więc jest naprawdę pięknie i ciekawa jestem, co będzie dalej z twórczością Emilie, bo zapowiada się ciekawie.
OK, to ja już kończę tę nawijkę i ciekawa jestem, co myślicie o tym utworze. :) Miłego słuchania. :)
2017-09-04 14:07:26
hazel96
Jejku, ale śliczne, zwłaszcza z uwagi na ten głosik w wokalu. :D
2017-09-05 09:27:53

Alex Kunnari ft. Tim Hilberts - Wake Me Up plus nawijki snów dotyczące.

Ostrzeżenie: jak na wpis o awatarze wpis nieco przydługi.
Witajcie!
W przeciwieństwie do wszystkiego, co pojawiało się w moich awatarach do tej pory, utwór Wake Me Up nie jest moim awatarem dlatego, że podoba mi się od strony muzycznej. Muzycznie, jak mam być szczera, nieszczególnie mi podchodzi. To, co zwróciło moją uwagę w tym utworze, to jego text. Nie, że mądry, nie, że ładny, tylko, że po prostu jestem w stanie się do niego ustosunkować i cieszę się, że ktoś tak ładnie opisał zjawisko, o którym chciałabym Wam dzisiaj troszkę napisać, opisał je wręcz z mojej perspektywy. Już mówię, o co chodzi.
Od tak wczesnego dzieciństwa, jakie tylko jestem sobie w stanie przypomnieć, aż do tej pory co jakiś czas mam do czynienia ze strasznymi, bardzo nieprzyjemnymi i ogromnie męczącymi snami. Sny owe są dziwne, ponieważ ich fabuła zwykle jest niemal taka sama, z jakimiś zazwyczaj tylko drobnymi szczegółami, które ulegają zmianom. Głównym ich tematem są kompletnie irracjonalne lęki, jakie miałam w dzieciństwie. Pewnie obecnie, gdybym w normalnej sytuacji i na jawie zetknęła się z tym, co wtedy budziło we mnie owe lęki, nie byłabym tak bardzo przerażona, ale w tych snach do tej pory jestem ogromnie i samo to przerażenie, obezwładniające cię poczucie bezradności, osaczenia i lęku, racjonalnie patrząc kompletnie nieadekwatne do sytuacji, jest strasznie męczące. Dodatkowo dobrych kilka lat temu, jak już Wam pisałam w jednym z wpisów na Drimolandii, bardzo lubiłam się bawić zjawiskami typu LD (świadome śnienie) i innymi podobnymi, nie mając pojęcia, jak destrukcyjne potrafi to być dla mózgu. Mam wrażenie, że zabawy ze świadomymi snami zaostrzyły jeszcze mój problem i odtąd miałam i mam te sny nieco częściej, niż wcześniej. Na tyle często, że zdążyłam zaobserwować, kiedy się pojawiają i w ogóle postanowiłam zrobić trochę research na temat tego, co to jest, czemu to jest i na ile jest to w ogóle naturalne. Zauważyłam mianowicie, że najczęściej, acz nie zawsze, sny owe pojawiają się u mnie, jeśli obudzę się, załóżmy w nocy, potem przez jakiś czas nie śpię, jakiś czas to znaczy załóżmy powyżej 15 minut do... no nie wiem, trzech godzin, że przed zapadnięciem się w czeluść tego snu (co serio przypomina trochę zapadanie się w jakieś trzęsawisko) mam czasem możliwość odwrócenia tego i obudzenia się, zanim ugrzęznę na dobre, choć wymaga to wręcz fizycznej siły, często podczas tych snów miałam od zawsze jakieś takie resztki świadomości, tak, że potrafię na przykład zarejestrować, że na przykład ktoś już się obudził i łazi po kuchni, mózg mam jednak jakby za jakąś mgłą i miesza mi się sen z rzeczywistością, co czasami sprawia, że te sny potrafią być naprawdę upiornie realistyczne, zawsze wiem, że to jest sen i rozpaczliwie chcę się obudzić, ale nic z tego nie wychodzi, przytłaczają mnie moje lęki, w ogóle ogólne poczucie lęku, bezradności, tak, jakby z każdej strony czekało na ciebie jakieś niebezpieczeństwo, nawet ciężko byłoby mi opisać, czego się boję najbardziej, po prostu się boisz i czujesz jak w jakiejś pułapce, albo w centrum idiotycznego horroru, ale to, co jest najbardziej zjawiskowe... w kulminacyjnym momencie snu zawsze próbuję wrzasnąć, ruszyć się, cokolwiek... nic... nie idzie. I jeszcze czasem masz straszliwe wrażenie, że jeszcze chwila i się udusisz. Po obudzeniu dobrą chwilę jest się w równie przytłaczającej dezorientacji, no i jak są jakieś serio gorsze te sny to czasem cały dzień nie bardzo można się do końca pozbierać i funkcjonuję trochę tak, jakbym się przez noc naoglądała horrorów. Na podstawie tego, oraz różnych innych objawów, po zrobieniu miniresearchu zaczęłam podejrzewać, że jest to paraliż przysenny. Nie wszystko się zgadzało, ale obezwładniający lęk, resztki świadomości, niektórzy mają całkowitą świadomość, biedaki, niemożność poruszenia się, częste fałszywe przebudzenia, to znaczy, że śpisz, ale śni ci się, że już wstajesz, że zaczął się dzień, nareszcie, już skończył się ten głupi sen, a tu nagle, wychodzisz sobie załóżmy z domu i... okazuje się, że nadal śpisz, że to jest w ogóle dopiero początek i musisz się po raz kolejny zmierzyć ze swoimi ciężkimi do określenia, a jednocześnie tak wyrazistymi, że niemal uosobionymi lękami, wszystko to wskazywało na to, że to musi być paraliż przysenny. rozmawiałam na ten temat z moją Mamulką, która wie o tych moich snach, bo jak byłam mała byłam przekonana, że wszyscy tak mają i że tak wyglądają klasyczne koszmary normalnych ludzi. Potem przypadkowo kiedyś zeszliśmy na temat snów z moim dziadkiem. Nieraz mi już wcześniej opowiadał, że często ma dziwne sny, albo babcia coś wspominała, a wtedy właśnie dziadek opowiedział mi o tych swoich snach, których fabuła kręci się wokół tego, że gdzieś go zabierają, gdzie nie chce być, że to miejsce wygląda trochę jak szpital, tylko jest dużo straszniejsze i że nie może się w tym śnie ruszyć i to wszystko jest bardzo, bardzo straszne. Wtedy już wiedziałam, że dostałam paraliż przysenny w spadku po dziadku, bo to niby też może być genetyczne. Szkoda tylko, że nie idzie tego jakoś leczyć. Dowiedziałam się już jednak, że istnieją techniki oddechowe, które pomagają się wybudzić, czy w każdym razie opanować trochę sytuację i to wrażenie, że ktoś na tobie siedzi, a ty się dusisz. Poszłam też z tym kiedyś do neurologa i się dowiedziałam, że może mi to kiedyś jeszcze samo przejdzie i że niektórym na to pomagają jakieś leki z grupy SSRI, aczkolwiek to nie jest bezpośrednie lekarstwo na paraliż przysenny. Moja Mamulka chciała, żebym ja spróbowała, czy mi to pomoże, ale i ta neurolog i ja stwierdziłyśmy wtedy, że chyba najpierw lepiej spróbować jakichś innych rzeczy. Teraz więc jak już od jakiegoś czasu wiem, o co chodzi, staram się przestrzegać tak zwanej higieny snu, chociaż nie zawsze jest to takie łatwe, jakby się mogło wydawać i jak mi się wydawało, że będzie, raczej nie idę spać ponownie, jeśli na przykład obudziłam się i zachciało mi się spać dopiero po godzinie, wolę już być trochę niewyspana, niż znów mieć te sny, a jak już wpadnę, to staram się opanowywać sytuację oddychając jakoś normalnie, co jest jednak straszliwie trudne czasami.
Piszę o tym dzisiaj dlatego, że właśnie mam za sobą noc pełną tego typu snów, na szczęście udało im się mnie wciągnąć, zawsze jakoś w ostatniej chwili się odratowywałam, ale za jakąś trzecią próbą normalnego uśnięcia stwierdziłam, że nieee, ja się tak dłużej nie bawię. I resztę nocy bawiliśmy się cichutko i kulturalnie z Mishą, dobrze, że Misha był, bo inaczej to bym się pewnie strrrasznie bała. Odespałam sobie w dzień, co ciekawe w dzień jest zawsze jakoś mniejsze prawdopodobieństwo, że mi się zaczną te sny.
A co ma do tego ALex Kunnari i Wake Me Up? No tytuł mówi sam za siebie chyba. Jeszcze nigdy, nigdy nie wiedziałam takiego opisu, pod którym ja bym się mogła podpisać oboma rękoma i nogoma, jak mówi moja Mamulka. Wake Me Up poznałam przez Spotify, konkretnie przez ich składanki Daily Mix, wtedy miałam fazę na słuchanie norweskiej elektroniki. Jak jednak znalazł się tam utwór Kunnariego, Fina, nie Norwega, i raczej dance'owy, niż elektroniczny, kompletnie nie wpasowujący się w mój gust muzyczny, nie mam pojęcia, ale text mnie powalił. Ja czytałam wiele opisów paraliżu sennego, ludzie różne mają, ale tak podobnego do mojego jeszcze nie widziałam.
Miłego słuchania życzę wszystkim. :)

2017-09-03 18:27:12
ambulocet
Współczuję z tymi snami. Co prawda ja mam sny stosunkowo rzadko, a jeszcze rzadziej coś konkretnego z nich pamiętam,
ale to jedno wiem, że sny potrafią być bardzo realistyczne i mogą rzeczywiście wzbudzić lęk.
Ja miałem kiedyś chroniczne problemy, dla odmiany z bezsennością. Bardzo często nie mogłem zasnąć do
późnych godzin nocnych. Inna sprawa, że u mnie to było trochę takie samonakręcające się koło, bo najczęściej
kładąc się, już byłem przekonany, że nie zasnę, no więc denerwowałem się i rzeczywiście nie zasypiałem.
2017-09-03 20:15:44
moozgish
O, to tak podobnie ma teraz moja Zofija. Ona się boi różnych rzeczy, więc zawsze idzie spać wtedy, gdy jeszcze nikt nie śpi, żeby czasem nie okazało się tak, że Mamulka już poszła do łóżka, a ona jeszcze nie śpi. No ale jak chociaż przez chwilkę dłużej nie może zasnąć, to zaraz zaczyna się bać, że wszyscy już pójdą spać i ona zostanie sama, w związku z czym rzeczywiście ciężko zasypia. Przy tym niestety często strasznie histeryzuje. Ale sama też wiem, że jak któś często długo nie może zasnąć, to potem trudno nie myśleć o tym, że się nie zaśnie i to się bardzo łatwo nakręca niestety.
2017-09-03 20:33:04

Y Bandana - Siwgwr Candi M?l

No nareszcie!
Witajcie!
Jestem miszcz, wreszcie mi się udało wrzucić tego awatara. Wszelkie siły ziemskie, a niewykluczone, że też jakieś pozaziemskie, sprzysięgły się przeciwko mnie, Goldwave mnie nie lubi, Elten chyba też nie, a w każdym razie się wyzłośliwia...
Chciałam na szybko rzucić tę piosenkę jako awatar na najbliższy czas i zrobić parę innych rzeczy, na szybko, bo mój Tatul mnie zawiadomił, że właśnie się dowiedział, że jedzie niedługo do Ustki i tylko do Ustki i czy ja chcę z nim. Chciałam, a wnioskując z tego, że Tatul sobie radośnie rozmawia ze swoim kolegą stwierdziłam, że jeszcze jest czas i na pewno zdążę. Wersja, którą chciałam Wam wrzucić, jest koncertowa, chciałam więc powycinać ich nawijki, przynajmniej te z tyłu, ale Goldwave stwierdził, że nie będzie ze mną współpracował, przynajmniej nie przy przewijaniu i zaznaczaniu części dźwięku, więc się poddałam, a potem zaczął się rzucać Elten, najpierw chyba dlatego, bo tam są diakrytyki, a potem to już doprawdy nie mam pojęcia, dlaczego. Na szczęście do cierpliwych świat należy i po jakimś czasie z Eltenem udało mi się dogadać, ale Goldwave'a to będę musiała przeinstalować. Potem się i tak okazało, że do żadnej Ustki dziś nie pojedziemy, to znaczy ja nie pojadę, bo jedzie też Tatula zmiennik i będą też jechać jeszcze gdzieś.
Utwór, który jest więc na chwilę obecną moim awatarem, to "Siwgwr Candi M?l zespołu Y Bandana, jednego z zespołów, którego częścią był Gwilym Bowen Rhys- obiekt mojej obecnej, czwartej już, wielkiej fazy. Zespół obecnie nie istnieje. Był to zespół walijski i walijskojęzyczny, tworzący rocka, czy może poprocka, charakteryzujący się dość chwytliwymi melodiami i śmisznymi textami. W porównaniu z resztą twórczości Gwila nic szczególnie ambitnego, ale nie wszystko musi być ambitne, ja ich i tak lubię.
W skład zespołu wchodzili: Tomos Owens - założyciel zespołu, któś od klawiszy i większości textów, jego brat Siôn - któś od basu, ich kuzyn Gwilym Bowen Rhys - któś od wokalu, gitary, liderowania i większości muzyki, oraz jego przyjaciel Robin Llwyd Jones - któś od perkusji, w ogóle od dźwięku i trochę od produkcji, ja po Gwilu najbardziej lubię Robina, dużo się dobrego na jego temat nasłuchałam, wydaje się całkiem spoko, no ale w końcu przyjaciel Gwila. Jednak wszyscy piszą muzykę i texty, tylko jedni częściej, drudzy rzadziej. Ja bardziej szczegółowe informacje dotyczące autorstwa poszczególnych textów czy melodii posiadam od Gwila, przynajmniej tych niektórych, bo nie o wszystkie go wypytywałam, bo normalnie zawsze ludzie piszą, że oni wszyscy razem piszą całą muzykę i wszystkie texty, co byłoby trochę śmieszne.
Tytuł piosenki, którą chcę Wam pokazać to jak już pisałam "Siwgwr Candi M?l. Siwgwr - wiadomo - sugar, candi - jak candy - a m?l jak mel po łacinie, czyli miód. Ogromnie mdląca mieszanka, czyż nie? W śpiączkę cukrzycową wpaść można. Text tej piosenki jest autorstwa Robina i Gwila, muzykę napisał Siôn, dotyczy ona takiej dziewczyny, która w pewnym stopniu kojarzy mi się z Zofijką. Wszyscy ją lubią, wszystkim się podoba, ale jest okropna, bardzo zła i w ogóle nic sobie z ludzi i ich uczuć nie robi, a jej przyjaciółmi są tylko jej telefon, lustro i makijaż. Zofijka nie jest aż taka straszna i aż taka pusta, ale też często tak jest, że ludzie ją lubią, przychodzą do niej, chcą coś z nią robić, ciągle tylko Zofijka, Zofijka, a Zofijka po jakimś czasie się odwraca tyłkiem, bo idzie sobie szukać innych ludzi, z którymi będzie spędzać czas. Bardzo szybko się nudzi i jest humorzasta. Jest też bardzo ładna i ma ogromnie absorbującą osobowość, czym także zwraca uwagę otoczenia. Na szczęście makijażami się jeszcze nie interesuje, ale telefonami owszem, bardzo namiętnie. Zofijka lubi tę piosenkę, w ogóle lubi Y Bandana, w przeciwieństwie do innej twórczości Gwila.
Mało ambitny text, czyż nie? Jak ja go przeczytałam po ingliszu, to się zaczęłam śmiać. Nie, żeby mnie tak bardzo rozśmieszył, chociaż w jakimś stopniu jest śmieszny, ale dlatego, że wcześniej widziałam te wyrafinowane, folklorystyczne texty Gwila, takie wręcz trochę archaiczne, gadałam z nim niejednokrotnie o ogromnie poważnych rzeczach, na przykład dotyczących archeologii, a tu cóś takie. :D Szok przeżyłam. No ale wszechstronność dobra rzecz. :D I w ogóle pewnie gdyby nie fakt, że wiem, że wszyscy oni mają dobrze w głowach i że do niemal wszystkich ich textów należy podchodzić z dużym dystansem, jak na przykład do ich piosenki dotyczącej z przeproszeniem pierdzących krów, mogłabym zwątpić. :D
Ciekawa jestem Waszych opinii jak zawsze.




2017-08-28 17:37:24
2017-08-31 18:46:51

-Cathy Jordan - In Curraghroe.

Witajcie!
Chciałabym podzielić się z Wami piosenką, którą odkryłam dzisiaj, a która bardzo mi się spodobała i jest ona na chwilę obecną moim awatarem. Ja i Zofijka jesteśmy ludźmi, którzy lubią się otaczać dźwiękami, dlatego u nas obu na ogół zawsze w dzień i w nocy leci jakaś muza, czemu ludzie się czasem dziwią, choć co prawda Zofijce ja też się trochę dziwię, bo nie mam pojęcia, jak Zofija zasypia, jak to jest u niej tak głośno rozkręcone, jakby się szykowała do imprezy, ale OK, jak lubi, to fajnie, u mnie też zawsze cóś leci, choć w nocy znacznie ciszej niż u niej. No więc w związku z tym także i nocą, jak się człowiek juzż obudzi i musi na przykład wypuścić Mishę, któremu o wpół do czwartej chce się jeść, można poczynić ciekawe odkrycia muzyczne. Tak właśnie było ze mną dziś.
Cathy Jordan znałam, bo jest wokalistką irlandzkiego zespołu Dervish, ale więcej słyszałam o niej, niż jej muzyki, dlatego też nie miałam pojęcia, że robi coś solo. Utwór pod tytułem "In Curraghroe" znajduje się właśnie na jednym z jej solowych albumów i był to utwór, który właśnie u mnie leciał, jak wypuszczałam Mishę, no i nie mogłam nie zwrócić na niego uwagi. Ogromnie mi się spodobał, w ogóle przejrzałam sobie tą solową twórczość Cathy i ją lubię, nawet bardziej niż Dervisha chyba.
Z jakieś pół godzinki temu pozwoliłam sobie podzielić się mailowo moim wielkim odkryciem z Gwilem, który ku mojemu zdziwieniu strasznie szybko mi odpisał, ale niestety nie udało mi się go zaskoczyć, ponieważ zna Cathy i ten utwór również i go lubi. Ale ja się jeszcze postaram, żeby się czymś zdziwił, tak jak jakiś czas temu lapońską muzyką, którą mu pokazywałam. :D
Ciekawa jestem, czy komuś z Was również się spodoba. :)

2017-08-25 11:40:19

Gwilym Bowen Rhys - Ben Rhys.

Jak obiecałam pojawił się już mój nowy awatar, którym jest utwór Gwilyma Bowena Rhys, o tytule Ben Rhys. Ben Rhys to praprapradziadek Gwila, który był górnikiem w kopalni węgla, gdzie też zginął tragicznie i tego też dotyczy ów utwór, który oczywiście został napisany przez Gwila. Po walijsku go nie rozumiem za bardzo, tylko pojedyncze frazy, no może kilka zdań, ale czytałam jego angielskie tłumaczenie i muszę powiedzieć, że jest bardzo poruszający. Piosenka ta pochodzi z solowego albumu Gwila "O Groth Y Ddaear", co na polski tłumaczy się "Z Łona Ziemi", albo "Z Macicy Ziemi", w sumie nie mam pojęcia, co z tego posiada Ziemia. W każdym razie croth to po walijsku i łono i macica, a jest groth, bo taka jest gramatyka walijska. Ciekawa jestem, jak zwykle, Waszych opinii. :)




2017-08-21 19:49:00
2017-08-21 19:49:49
hazel96
Muzycznie nie do końca mój styl, ale mimo to przyjemnie się go słucha.
2017-08-22 11:23:10

Danielle Lewis - Breuddwyd Yn Tyfu.

Witajcie!
Chciałam już zrobić wpis dotyczący mojej czwartej fazuni, ale jak zwykle wyszło inaczej. Ostatnio słuchałam sobie radia Cymru FM i usłyszałam tam piosenkę, która obecnie znajduje się w moim awatarze. Piosenka owa, jak zresztą wszystko w radiu Cymru FM, jest po walijsku, nazywa się "Breuddwyd Yn Tyfu", polubiłam ją od razu, gdy ją usłyszałam, taki lekki folkpopik raczej stosunkowo łatwo jest polubić. W ogóle teraz lepiej poznałam wykonawczynię tej piosenki, niejaką Danielle Lewis i polubiłam jej muzykę ogólnie, nie tylko ten utwór. Ma on też swoją wersję angielską, o tytule "Dreams Grow", oba tytuły po naszemu znaczą dokładnie to samo, obie wersje znajdują się w moich plikach udostępnionych, bo angielska też chciałam Wam pokazać. Według mnie jednak ta angielska, mimo, że bardzo ładna, jest mniej naturalna, bo walijska została napisana jako pierwsza, i to angielskie o ile się orientuję jest trochę taką kalką tłumaczeniową raczej, no ale tak się tylko czepiam, bo mi się nudzi, i tak jest fajna. Miłego słuchania, jak zwykle ciekawa jestem wszelkich opinii.
2017-08-14 13:57:19

Cornelis Vreeswijk - Grimasch Om Morgonen.

Wreszcie się na coś zdecydowałam. Myślałam o czymś bardziej niekonwencjonalnym, ale w końcu wybrałam moją najbardziej ulubioną piosenkę Cornelisa o tytule "Grimasch Om Morgonen". Najbardziej podoba mi się w niej text, który jest dość smutny i cyniczny, ale piękny, ale wszystko w niej jest piękne. Ciekawa jestem jak zwykle Waszych opinii. :)
2017-08-08 18:20:48
Celtic1002
Ja to znam. :D To jest naprawdę ładne. :)
2017-08-08 19:02:32

Enya - Dreams Are More Precious.

Wreszcie się zdecydowałam na ten awatar. :D No serio nie wiedziałam co wybrać. Ja z Enyą nie mam tak, że mam jakieś utwory, które lubię bardziej, albo mniej, no OK, Orinoco Flow tak średnio lubię, bo mi się trochę dziwnie kojarzy i jak dotąd się tego jeszcze nie pozbyłam.
W każdym razie w moim awatarze jest Dreams Are More Precious, piosenka z pięknym textem, który bardzo mi się podoba i w ogóle cała jest piękna, no ale wiadomo, Enya. :)
2017-07-31 14:18:23
Celtic1002
Kocham tę piosenkę. Za jej tekst, no i za melodię i za wszystko <3
2017-07-31 14:37:54
pajper
Oświadczam oficjalnie, że to kradziesz. :D
Oczywiście żartuję.
Sam chciałem wstawić ten właśnie awatar i...
Okazuje się, że ktoś mnie ubiegł o kilka godzin. :D
Cudny utwór.
PZDR
DP
2017-07-31 20:09:09
moozgish
Oo, serio? :D A ja jeszcze rano chciałam z tym awatarem czekać do jutra. To dobrze, że się z tym pospieszyłam. :D
2017-07-31 22:12:13

Clannad - R? Na Cruinne.

Jest nowy awatar, tym razem już nie po ingliszu, tylko po irlandzku. Clannad jest dość znanym zespołem
w Polsce, w ogóle na świecie, więc nawet jak ktoś irlandzkiej muzyki nie słucha, może Clannad kojarzyć,
choć tego utworu raczej nie. Wielu ludzi w ogóle nie wie, jak brzmi język irlandzki, dlatego gdy pomyślałam,
żeby wstawić coś od Clannad, stwierdziłam, że musi to być po irlandzku, tak, żeby ci, którzy z tym językiem
do czynienia jeszcze nie mieli, mogli się z nim zapoznać. Ciekawa jestem Waszych opinii na temat tego
utworu, jeśli ktoś poprzez tę piosenkę po raz pierwszy zetknął się z językiem irlandzkim gaelickim, dzielcie
się wrażeniami. Rí Na Cruinne oznacza po irlandzku król wszechświata i piosenka dotyczy tego, jak ludzie
niszczą naturę, świat, samych siebie, jest to prośba do Króla Wszechświata, żeby raczył coś z tym zrobić
i żeby ludzie nie postępowali w ten sposób.
2017-07-24 15:41:15

Charlotte Almgren - Tiny Grain.

Dzisiaj taki lekki popik będzie, bo to mi właśnie dzisiaj od rana gra w mózgu. Znam tą piosenkę jakieś
parę miesięcy i lubię, ale jeszcze tak mnie nigdy nie męczyła, jak dziś. Charlotte Almgren jest Szwedką,
kilka lat temu brała udział w szwedzkim idolu. Ja nie znam żadnych innych jej utworów, jeśli w ogóle
jeszcze jakieś inne istnieją, ale dzisiaj zamierzam to zmienić. Ciekawa jestem Waszych opinii. :) Przy
okazji poprzedniego awatara zapomniałam o tym wspomnieć, ale w razie cóś wszystkie awatary są w moich
plikach udostępnionych.
2017-07-21 15:25:36
pajper
Niestety, awataru nie ma w plikach.
Chyba nie dodał się.
Może w nazwie jest apostrof?
To błąd obecnej bety, że pliki z apostrofami w nazwach się nie wysyłają.
2017-07-21 15:54:52
moozgish
Zaraz zobaczę, o co z tym idzie, dzięki za informację.
2017-07-21 15:57:30
moozgish
Powinno już być, u mnie widać.
2017-07-21 15:59:14
pajper
Teraz jest. :)
2017-07-21 16:00:35

Celtic Thunder - parting Glass.

Awatarem, który mam już od paru dni, jest właśnie piosenka Celtic Thunder o tytule Parting Glass. Nigdy
nie byłam jakąś wielką fanką Celtic Thunder, ale ostatnio trochę tego zespołu słuhałam, a że samą piosenkę
w wielu wersjach znałam już wcześniej, to jakoś tak ją poluiłam i w wersj CT. Na wokalu w tym czymś jet
Colm Keegan. Aha, dodam jeszcze, że Celtic Thunder to jest zespół irlandzki, którym wokalistami są sami
faceci, taki troche siostrzany projekt zespołu Celtic Woman, w którym są same babki. Faceci owi są z
różnyh stron Irlandii i mają różne style. Podobnie jak w przypadku Celtic Woman, pomysłodawczynią Celtic
Thunder jest pani Sharon Browne, która z Celtic Woman już nie pracuje, natomiast z Celtic Thunder tak.
Dodam jeszcze, że Celtic Thunder są rozpoznawalni z powodu swoich bardzo charakterystycznych występów
scenicznych, podczas których jest też dużo elementów choreograficznych, jakieś zabawy światłem, elementy
nawiązujące do mitologii, oni mają jakieś dziwne stroje itd. Podobnie jak Celtic Woman, albo River Dance,
albo Anuna, wszystko irlandzkie. Miłego słuchania. :)
2017-07-19 12:28:47

Menu

Forum
Wiadomości
Blogi

Copyright Dawid Pieper