Blog: Myśl odsiewnia - Elten Network

ELTEN NETWORK

Skocz do nawigacji

Zalogowany jako: gość

(Zaloguj się)

Myśl odsiewnia

Blog użytkownika: matius
Wróć do listy blogówKategorie

Bramy Czasu

1 z 1

Bramy Czasu odc. 5

Komentarze: 2
** ** **

- Wróg na jedenastej. - Usłyszał w słuchawkach. Rzeczywiście. Na podanej pozycji znajdował się lotniskowiec i eskadra dziesięciu myśliwców. Podleciał i otworzył ogień.
- Ma za mocne osłony. - Usłyszał Orła 5. Z pod kolosa wyleciały nowe fregaty zwane Tygrysami. Były szybkie i zwrotne, a jednocześnie śmiertelnie groźne. Rozwijały prędkość większą niż myśliwce SPiB, ale ich wadą był mniejszy pancerz i słabsze osłony oraz mniejsze zbiorniki paliwa. Bronią tych myśliwców były rakiety i jonowe działa na dziobie. Kto dostał, to elektronika i osłony siadały, a rakiety robiły resztę.
- Zbliżają się. - Krzyknął Orzeł 10.
- Spokój, zajmiemy się nimi. - Spróbował zachować spokój. - Uwaga na ich działa jonowe! - Do rzucił Jerre. Miał już krzyknąć, żeby zrobili formację M, ale było za mało czasu, a startując nie za bardzo wyszło i chciał to naprawić. Pierwsze statki znalazły się w zasięgu jego dział. Wcisnął jeden z kilkuset guzików na sterze, a działa na skrzydłach plunęły śmiercionośnymi promieniami. Pierwszy statek dostał, ale prawie od razu po salwie musiał zrobić unik przed rakietą jonową. Wirażem zwiódł przeciwnika i znalazłszy się na jego ogonie, ponownie wystrzelił. Nie miał czasu sprawdzać czy trafił. Kolejna fregata siedziała mu na ogonie. Radar ostrzegał go, że leci wroga rakieta. Pamiętał, że tego typu rakiety działają na podczerwień. W ostatniej chwili zadarł maszynę i na ekranie zobaczył jak fregata wroga, która leciała przed nim, dostaje rakietą. Od razu to wykorzystał. Spikował na statek jak sęp i wystrzelił salwę celując w silniki. Momentalnie się zadymiło i spiralnie maszyna zaczęła opadać. Rozejrzał się wokół. Wszystkie statki z jego eskadry toczyły walkę. Tylko jego samego nikt nie atakował. Dziwne, pomyślał. Niespodziewanie wielki pancernik, który dotychczas stał spokojnie, otworzył do niego ogień. Celował z każdego turbodziała właśnie do niego. No to teraz mam przesrane, pomyślał lawirując pomiędzy kolejnymi strzałami.
...
2017-11-22 22:56:10

Bramy Czasu odc. 4

Komentarze: 0
** ** **

Za kilka godzin miało się tutaj rozpętać piekło, a on musiał znaleźć kamuflaż dla dwójki przybyszy z przyszłości. Tylko czytał o tym okresie i nawet nie przypuszczał, że będzie mu dane przeżyć kilka dni w okupowanej Warszawie. W ogóle nie czuł się tu bezpiecznie, ale priorytetem było znalezienie ubrań ludności cywilnej. Pod każdym rogiem spodziewał się ataku. Miał mapę w zegarku, ale nie tylko on ją mógł widzieć. Nie miał wiele czasu na kombinowanie. Powoli wyjrzał zza drzwi do piwnicy, w której się ukryli i zastygł nasłuchując. Gdzieś kapała woda, ale poza tym było cicho. Za drzwiami były schody, które prowadziły bez pośrednio na ulicę. Pamiętał, że tam już nie ma drzwi. Jeszcze raz zerknął na mapę. Najbliższy patrol był za rogiem. Postanowił, że jednak wyjdzie na ulicę i spróbuje się za czymś schować. Jeszcze raz spojrzał na mapę. Zorientował się, że ze zdenerwowania zaczynają mu się pocić dłonie. Najbliżej była sterta skrzyń. Za nimi mapa pokazywała dziwną ikonę. Wyglądała jak koło, ale z krzyżem w środku. Nie ważne co to - mruknął wchodząc po schodach. Wyłączył mapę i błyskawicznie wyskoczył z wnęki. Światło słoneczne oślepiło go, ale pamiętał, że musi lekko skręcić w lewo, aby dobiec do tych skrzyń. Wzrok odzyskał po chwili i dzięki temu nie wpadł na naprawdę ogromny mur ustawiony ze skrzynek, skrzyneczek czy jakichś kontenerów. Powoli obszedł to i schował się za tym. Mur został ustawiony tak, że środkowa część była wysunięta do przodu, dzięki czemu tutaj robiła się niewielka przestrzeń na dwie osoby. Mur nie dotykał ścian budynku, ale wejście za niego było na jakieś 10 - 20 cm. Tym dziwnym znaczkiem okazał się właz kanalizacyjny. Niepewnie na niego popatrzył. Tam w piwnicy stracili ponad godzinę. Jaki był teraz czas? Bojąc się wyniku, uniósł zegarek i zaraz go opuścił. Pozostały im, a właściwie jemu tylko trzy i pół godziny. Westchnął. Czas działał na jego nie korzyść. Włączył tryb mapy, ale już znacznie pomniejszony. Bardzo nie dobrze - jęknął. Widział wyraźnie, że patrol niemiecki idzie tą właśnie ulicą i w dodatku jeden miał na mundurze trupią czaszkę. S.S - uświadomił sobie. Jak mnie tu znajdą... - Wolał nie kończyć tej myśli. Przyklęknął przy włazie i spróbował go podnieść. Jęknął pod ciężarem, ale powolutku uniósł i ostrożnie położył obok, ale i tak właz brzęknął o bruk. Niemcy na pewno zainteresowali się tym dźwiękiem. Rzucił okiem na mapę. Faktycznie, niemcy przyspieszyli i w dodatku kierowali się w jego stronę. Niepewnie zajrzał do dopiero co otwartego otworu. Zaleciało stęchlizną i wilgocią. Niepewnie usiadł na skraju. Spuścił nogi w dół. Opuścił się na samych rękach i zamachał nogami. Znalazł klamry. Jak najszybciej opuścił się w głąb. Zrobił straszny hałas przesuwając właz na standardowe miejsce. Już nie starał się zachowywać cicho, bo i tak niemcy już tu szli. Na dole śmierdziało gorzej niż się spodziewał. Tunel tylko był po lewej stronie. Wbiegł tam. Tunel, był szeroki na zaledwie 50 centymetrów czy może trochę więcej. Słyszał jak woda chlupie pod jego butami, ale nawet już się tym nie przejmował. Zaczął biec. Mapa na zegarku oświetlała tunel, ale tylko widział na parę metrów przed sobą. Dotarł do rozwidlenia. Jego mniejszy tunel łączył się z większym, środkiem, którego płynęła mętna woda. Nawet nie było pomostów, aby przejść na drugą stronę. Pozostało w lewo albo w prawo - zastanowił się. Wybrał lewo, ale nawet nie był pewien czy dobrze zrobił. Biegł ile sił w nogach. Niespodziewanie zobaczył linę przerzuconą nad ściekami na drugą stronę. To jest moja szansa - szepnął. Skoczył/ Złapał. Podciągnął się. Po woli posuwał się na drugą stronę. Opary ze ścieków doprowadzały do dziwnych harców jego brzuch. Zeskoczył. Włączył w zegarku laser i z boku wysunął się niebieski promień. Joannes podskoczył i przeciął linę. Dopiero po tym pomyślał, że może mieć problem z powrotem. Wyłączył laser i zastygł. Kapała woda, pluskały płynące ścieki. Nic się nie działo. W dali przed sobą zobaczył parę jarzących się punkcików. Punkciki przybliżały się. Zdał sobie sprawę z tego, że to tylko mysz. Zwierzątko zamarło, stanęło słupka i popatrzyło na człowieka. Joannes widział mysz, bo w suficie trafiały się otwory, przez które spływała woda z ulicy. Gdy tylko Joannes postąpił krok do przodu, myszka odskoczyła i uciekła gdzieś w głąb. Czyli niemcy mnie nie ścigają - zastanowił się. Powoli ruszył w dalej.
...
2017-11-22 18:31:33

Bramy czasu odc. 3

Komentarze: 1
** ** **

Musiał się przygotować do wystąpienia, ale miał ważniejsze sprawy do załatwienia. Leniwie się przeciągnął i niechętnie sięgnął po telefon stojący na prawo na biurku. Biurko było ogromne i pełne szuflad. Stało na czterech zakręconych nóżkach, które przygniatały puchaty dywan. Aby dosięgnąć aparat, Jorgen musiał się trochę położyć na blacie. Wstukał numer. Ze zdenerwowania zaczął stukać paznokciami wolnej ręki w podłokietnik fotela, na którym siedział. Nie był to zwykły telefon, bo bazą był dotykowy ekran, który został lekko nachylony w stronę siedzącego przy biurku. Na rogach stały niewielkie anteny, które zaczęły świecić. Po chwili pomiędzy antenami pojawiła się twarz starszego mężczyzny z niewielką czarną bródką. Oczy mężczyzny były szare, a we włosach widać było pasma siwizny. Mężczyzna z obrazu uśmiechnął się i skinieniem głowy powitał rozmówcę.
...
2017-11-10 15:27:40

Bramy czasu odc. 2

Komentarze: 3
** ** **

Na najwyższym piętrze apartamentowca nie było czuć żadnego, nawet najmniejszego, powiewu wiatru. Słońce stało w zenicie i żadna chmurka nie osłaniała przed promieniami. Na owym piętrze mieściło się mieszkanie należące do generała SPiB. Mieszkanie było jednym z największych w mieście. Oczywiście znajdował się w nim prywatny ogród na dachu, jak i basen. Generał przechadzał się właśnie po salonie i podziwiał jego wystrój. Razem z bratem udekorowali ów pokój. Na podłodze leżał gruby dywan w kolorze ciemno niebieskim. Na środku stała ogromna skórzana kanapa obrócona w stronę telewizora wiszącego na ścianie. W każdym z kątów stały małe biblioteczki lub szafki zawalone wszelkimi figurkami i modelami. Na wprost wejścia na ścianie wisiał starodawny zegar z wahadłem u dołu. Wreszcie generał przysiadł na kanapie i spojrzał na zegar. Dochodziła już prawie dwunasta, a jego brata wciąż nie było. Zaczynał się niecierpliwić, bo Joannes zawsze przychodził przed czasem. Wspólne obiady w południe stały się czymś w rodzaju tradycji i żaden nie śmiałby bez naprawdę ważnego powodu odwołać spotkania. Co mogło się stać? Pytał samego siebie. Jeszcze raz Jerre Sprawdził czas. Minęło już parę minut, a dzwonek do drzwi wciąż milczał. Spróbował sobie przypomnieć dzisiejszą rozmowę z bratem. Co on takiego powiedział? Jerre podrapał się po głowie. Mówił coś o tym, że może się nie pojawić, przypomniał sobie. Potem. - No tak! - Wykrzyknął. - Mówił że jest jakaś koperta w górnej szufladzie komody w salonie. Dodał w myślach. Wstał i jednym susem znalazł się przy telewizorze, pod którym stała komoda wyglądająca na antyczną. Szarpnięciem wyciągnął pierwszą szufladę. Rzeczywiście. Wewnątrz leżała biała koperta. Ostrożnie ją wziął i nie zasuwając szuflady wrócił na kanapę. Czół, że coś jest w środku. Kopertę zalepiono taśmą. Uniósł kopertę do światła, aby zobaczyć zawartość. Niestety. Jedynym osiągnięciem było dostrzeżenie, że jest tam też jakiś kawałek papieru. Z jednej z kieszeni wyciągnął scyzoryk i rozciął kopertę. Ostrze ześlizgnęło się. - Cholera. - Zaklął. Czubkiem noża pod ważył taśmę, aby ją rozciąć. Udało się. Taśma puściła i mógł przekonać się co jest w środku. Przekręcił kopertę do góry nogami, aby wysypać zawartość. Z środka wypadła niewielka kartka. Z wnętrza wypadło coś jeszcze. Błyszcząc spadło gdzieś na dywan. Na razie skupił się na kartce, którą trzymał w dłoni. Niepewnie obrócił ją w palcach. Na jednej ze stron rozpoznał pismo brata. Liter prawie niebyło widać, bo ich kolor nakładał się na kolor papieru. Przybliżył kartkę do oczu.
...
2017-11-07 15:27:03

Bramy Czasu odc. 1

Komentarze: 4
Poprawki. Jest ciąg dalszy. Nie martwcie się.

Bramy czasu

Ekran błyszczał matową czernią. Na samym środku, wielkimi literami: "Punkt _x został znaleziony". W całej wielkiej sali było ponad sto stanowisk komputerowych, ale tylko jedno było aktywne. Na wprost drzwi wisiał 300 calowy monitor, ale w chwili obecnej był wyłączony. Przy tym jedynym stanowisku pracowała wysoka kobieta. Była ubrana w długą do ziemi białą szatę, która sięgała jej do kostek. W szata była pozbawiona dekoltu i posiadała długie i szerokie rękawy, aby gwarantować swobodę ruchów. Powoli odchyliła się na fotelu i jeszcze raz przeczytała: "Punkt X znaleziony". Odsunęła fotel i wolnym krokiem podeszła do lustra, aby przyjżeć się samej sobie, bo pracowała już prawie piętnaście godzin. Z lustra spojrzała na nią zadbana twarz. Usta miała kształtne, nos prosty, ale lekko zadarty. Oczy patrzyły bystro przed siebie i z dokładnością do małych szczegółów lustrowały otoczenie. Uniosła rękę i poprawiła niesforne kosmyki kasztanowych loków. Widziała, że oczy ma podkrążone, ale wcześniejsze odkrycie odpędziło zmęczenie. Teraz buzowała w niej adrenalina niczym gejzer. Muszę się z nim spotkać, pomyślała poprawiając drugi raz swoje niesforne loki. Muszę powiedzieć Rektorowi, że udało się rozwiązać problem. Popatrzyła jeszcze raz na lustro. Dobra, nieważne, przemknęło jej przez głowę. Na razie adrenalina mnie podkręciła. Szybkim krokiem skierowała się do drzwi.
...
2017-11-06 17:17:54

1 z 1



Nawigacja


Copyright (©) 2014-2017, Dawid Pieper