Blog: Prosto z serca - Elten Network

ELTEN NETWORK

Skocz do nawigacji

Zalogowany jako: gość

(Zaloguj się)

Prosto z serca

Blog użytkownika: hazel96
Wróć do listy blogówKategorie

Odnajdź drogowskaz

1 z 2

Następna

Rozdział XXIV

Komentarze: 4
Witajcie.
Wszystkim, którzy dotarli do tego momentu, gratuluję z całego serca. wiem, że to straszny tasiemiec,
ale po prostu taką miałam wenę. Tym razem zamiast życzeń miłej lektury będzie zaproszenie do dyskusji
o poszczególnych bohaterach, scenach itp. Napiszcie, co czuliście podczas czytania całości i uwagi maści
wszelkiej.

XXIV

Ani się obejrzałam, a nadszedł lipiec. Lisa, Hayley, Roger i ja staliśmy się zgraną paczką. Co najmniej raz w tygodniu robiliśmy sobie jakiś wspólny wypad. Czasem było to kino, a czasem zwykły spacer po parku. Często towarzyszyła nam Leila, która znalazła w pobliżu pracę jako opiekunka dziecięca i którą szczerze polubiłam.
...
2017-08-11 14:05:21

Rozdział XXIII

Komentarze: 1
XXIII

Tak płynęły kolejne dni. Pogrzeb mamy, który odbył się dzień po naszym powrocie do Vancouver przeżyłam bardzo ciężko, lecz pomagała mi obecność cioci i Rogera. Dzień później zadzwoniła Hayley, prosząc o potwierdzenie przybycia na imprezę. Powiedziałam "Tak", choć nie sądziłam, że zabawię długo.

***

Powitał nas radosny gwar. Hayley uściskała mnie tak mocno, że przez chwilę byłam pewna, że połamała mi żebra. Gdy weszliśmy z Rogerem do salonu, ujrzeliśmy Lisę skuloną w odległym kącie.
- A jej co...? - szepnęłam do przyjaciółki.
- Oj tam, strzeliła focha - parsknęła tamta. - Sama nie wie, o co jej biega.
Roger spojrzał na mnie znacząco. Zbliżyliśmy się niepostrzeżenie.
...
2017-08-11 13:52:11

Rozdział XXII

Komentarze: 0
XXII

To nie mogła być prawda! Chciałam się od niej odgrodzić niezniszczalnym murem, jednak... Była nieubłagana. Nagle zawibrował mój telefon.
- Roger...? - spytałam spanikowana.
- Słońce, co ci jest? Jestem w bufecie.
- Proszę, wracaj... Ja...
- Już idę.
Rozłączył się, ja natomiast opadłam na krzesło, omal go nie przewracając. Spełniły się moje najgorsze obawy: mama zmarła. Lekarze reanimowali, stosując elektrowstrząsy, lecz nie udało im się jej uratować.

***

Zanim zasnęła na zawsze w świetle zachodzącego słońca sączącego się przez okno, zdążyła poprosić mnie o przebaczenie.
- Przepraszam cię za wszystko, córeczko... - szepnęła. - Nie chcę cię do niczego zmuszać. Jeśli mi wybaczysz, zrobisz to z własnej woli. Wiem, że nie zasługuję na nazywanie mnie matką, ale... Zależy mi na tym, byś była szczęśliwa.
...
2017-08-11 13:47:47

Rozdział XXI

Komentarze: 3
XXI

Zapłaciwszy kierowcy, wysiadłam z taksówki. Powiew zimowego powietrza skutecznie mnie orzeźwił. Kroczyłam pewnie, choć przewidywałam, że za postawienie jej przed faktem dokonanym Jane osobiście mnie udusi. Cieszyłam się jednak, że Harry (mój szef) udzielił mi urlopu. W ogóle okazał się bardzo ludzki. Po chwili znalazłam się w nieprzebranym tłumie. Nie lubiłam takich zbiorowisk, przyprawiały mnie o klaustrofobię. Westchnęłam, sprawdziłam, czy zabrałam bilet, po czym weszłam do olbrzymiej hali.

***

Za oknami samolotu przesuwały się ołowiane chmury. Odpięłam pasy i włączyłam telefon. Zobaczyłam SMS'a od Rogera: "Wiem, co zrobiłaś". Uderzyła we mnie fala złości. Widocznie przyjaciółka odgadła, co się święci i była na tyle wspaniałomyślna, by go o tym powiadomić. "Spróbuj mnie powstrzymać" - odpisałam, czując jak drżą mi ręce.
...
2017-08-11 13:42:03

Rozdział XX

Komentarze: 4
Witajcie.
Ciekawa jestem, czy zgadniecie, co mnie zainspirowało, mówię tu o samym początku. Mam szczerą nadzieję, że nikt nie oskarży mnie
o żerowanie na czyimś nieszczęściu, ponieważ bynajmniej nie to miałam na celu. Chciałam życzyć miłej
lektury, ale ten rozdział jest wyjątkowo smutny, więc chwilowo odejdę od tego rytułału. Zapraszam
do czytania.

XX

Nie byłam w stanie oderwać wzroku od telewizora. To nie miało prawa się zdarzyć... Nie miało! A jednak. Seria zamachów terrorystycznych przeprowadzonych w samym sercu Francji. Setki rannych, mnóstwo zabitych, w tym dużo młodzieży... Takiej jak ja czy Jane. Wlepiałam spojrzenie w ekran, nie pojmując, czemu aż tak mną to wstrząsnęło. Zanim w pełni zrozumiałam, z oczu trysnęła mi fontanna. Po paru chwilach do salonu wsunęła się przyjaciółka.
...
2017-08-11 13:33:04

Rozdział XIX

Komentarze: 2
XIX

Drugie półrocze minęło jak z bicza strzelił. Nie wiem, czy przed egzaminami końcowymi najadłam się więcej czekolady z orzechami, czy stresu. Moja klasa popadała w skrajności (raz wszyscy się na sobie wyżywali, to znów ślubowali dozgonne przyjaźnie). I ja nie byłam święta, chociaż nie brałam udziału w owych wylewnych deklaracjach. Czułam jednak, że coś bezpowrotnie się kończy i że dopiero teraz życie zweryfikuje, które relacje przetrwają.
Dzień końca roku był... Okropny. Nie powiedziałam Rogerowi, że wyjeżdżam, uznając, że to bez znaczenia. I tak od pewnego czasu go unikałam. Nie chciałam dłużej cierpieć, lecz przyznaję, że postępowałam egoistycznie. Przepłakałam cały wieczór. A teraz... Trwał lipiec. Jeden z najpiękniejszych miesięcy - być może... Kiedy ostatnio wymiękłam? Zastanawiałam się, czy moje serce nie zmieniło się w kamień (o czym tyle się naczytałam w poezji).
...
2017-08-10 14:42:12

Rozdział XVIII

Komentarze: 1
XVIII

Stałam przed lustrem, a z moich oczu niepowstrzymanym strumieniem ciekły łzy. Tego dnia otrzymałam niezbity dowód - Leila i Roger byli parą. Wystarczyła sekunda, gdy chłopak wyszedł na korytarz, zostawiając na ławce telefon. Zanim zadziałała autoblokada, zobaczyłam SMS'a od dziewczyny: "Nie wiem, co bym bez Ciebie zrobiła. Kocham Cię. :*". Nie byłam w stanie dłużej tłumić targających mną emocji. Tylko udawałam silną. Podświadomie żywiłam nadzieję (większą niż byłabym skłonna przyznać), że tamci są jedynie bliskimi przyjaciółmi. Wtem, jak na życzenie, zadzwoniła Jane.
- No? Zawahała się.
- Płakałaś? - Trochę. Lepiej mów, co u ciebie.
- Nudy nie z tej ziemi - westchnęła. - Mam dla ciebie opcję nie do odrzucenia.
...
2017-08-10 14:37:45

Rozdział XVII

Komentarze: 2
XVII

Przez pierwsze dwa dni ciocia prawie się do mnie nie odzywała, bez wątpienia uznając to za najgorszą karę. Skończyło się na tym, że zawołała mnie do salonu i taksując wzrokiem sędziego uważającego swoje zawodowe obowiązki za świętość, spytała, czy w pełni rozumiem, co nabroiłam. Kiedy odpowiedziałam, że tak i naświetliłam incydent z pamiętnikiem, stwierdziła: "Grunt, że jesteś cała i zdrowa". Cieszyłam się z tego symbolicznego pojednania, ponieważ zaczynałam się martwić, że moja eskapada zrujnowała nasze zaufanie.

***

Stałam przy regale, przebiegając wzrokiem tytuły książek i próbując nie słuchać Rogera nawijającego z Leilą przez komórkę, gdy ni stąd, ni zowąd zagadnęła mnie Daisy - dziewczyna z równoległej klasy o włosach w kolorze cynamonu:
...
2017-08-10 14:33:23

Rozdział XVI

Komentarze: 0
XVI

Kolejna bezsenna noc. Dlaczego przeszłość musiała mnie dopaść właśnie wtedy, gdy powoli się podnosiłam? Czułam, że powinnam poprosić panią Stellę o numer Jonesa, lecz nie umiałam się do tego zmusić. Przecież ojciec mnie zostawił (zresztą do spółki z matką). Przestał się mną interesować. Gdybym umarła po wrześniowym wypadku, nawet by się o tym nie dowiedział albo stwierdziłby, że nie jestem już częścią jego życia. I może słusznie? Może rzeczywiście byłam problemem i dlatego oboje podjęli taki, a nie inny krok? - Roger! - z frustracją uderzyłam dłonią w kolano. - Nienawidzisz mnie, więc sobie idź!
Mój umysł nie reagował. Nagle podskoczyłam na dźwięk przychodzącego SMS'a. Pisała Jane:
...
2017-08-10 14:23:07

Rozdział XV

Komentarze: 1
XV

Wpadłam do szatni jak burza, jednym szarpnięciem otworzyłam szafkę i zaczęłam wrzucać jej zawartość do reklamówki. Nie miałam pojęcia, czy kiedykolwiek tu wrócę. Wzięłam kilka głębokich oddechów i upewniwszy się, że niczego nie przeoczyłam, po raz ostatni przekręciłam klucz w zamku. Korytarz przemierzałam niemal truchtem, ale i tak nastąpiło to, czego chciałam uniknąć. Roger wyrósł koło mnie jak spod ziemi.
- Dokąd to się wybierasz?
Mimo neutralnego wyrazu jego twarzy wiedziałam, że mnie nienawidzi. Nie dość, że bezzasadnie oskarżyłam go o kradzież, to jeszcze (przez tę akcję po imprezie) ujawniłam znaczną część jego prywatności. Pośrednio, ale... Kto mógł być tak bezczelny? Zmusiłam się do obojętnego tonu.
...
2017-08-10 14:18:21

Rozdział XIV

Komentarze: 3
Witajcie.
Wyjaśnienia autorskie staram się ograniczyć do absolutnego minimum, ale sądzę, że tu powinnam dodać coś od siebie.
Uprzedzam, że ten rozdział jest bardzo z przymrużeniem oka. :D :D PIsałam go w nocy, a ja w nocy zawsze
mam dziwne, wariackie pomysły. Sama prawie płakałam ze śmiechu i modliłam się, żeby moja siostra się
nie obudziła. Miłej lektury i, błagam, nie poumierajcie.

XIV

Od półtorej godziny siedziałyśmy na łóżku, a moja kumpela z dawnych czasów wciąż łkała, opowiadając o tym, co się ostatnio działo w jej rodzinie. Pocieszałam ją jak tylko umiałam, jednak bez rezultatów. U jej mamy podejrzewano guz mózgu i choć lekarze nie zrobili jeszcze wszystkich niezbędnych badań, myślała o najgorszym, przez co stopniowo, lecz nieubłaganie pogrążała się w głębokiej depresji. Sama Jane trzymała się dość dzielnie do momentu, gdy jej rok starszy brat Jeremy wrócił z kursu pilotażu samolotowego. Dowiedziawszy się o hipotezie dotyczącej choroby matki, zaczął lamentować i mówić o tym, że: "nie rozumie, jak mogła ich spotkać taka tragedia", nie zważając na to czy kobieta słyszy owe tyrady, czy też nie. Aktualnie przebywała w szpitalu. Dziewczyna wyjechała z ciężkim sercem, lecz nie widziała innego wyjścia.
...
2017-08-09 20:33:43

Rozdział XIII

Komentarze: 0
XIII

Nie umiałam przestać się śmiać. To co właśnie usłyszałam z pewnością zasługiwało na szlachetne, w pełni zasłużone miano tragifarsy. Luke Sting miał czelność zaprosić mnie na balangę karnawałową organizowaną przez Lisę. Odetchnęłam, próbując dojść do siebie, bez rezultatu.
- Co cię tak bawi? - ryknął nagle.
- Raczej kto. Twoja skromna osoba - wykrztusiłam; moje policzki robiły się coraz bardziej czerwone.
- Pytałem w stu procentach poważnie.
- A ja myślę, że masz we krwi parę promili - zasugerowałam, dostając kolejnego ataku. - Tak się składa, że rozpracowałam twoją operację "Skasowana pamięć", a co za tym idzie, odpowiedź brzmi: "Nie".
...
2017-08-09 20:20:27

Rozdział XII

Komentarze: 2
XII

Roger wlepiał we mnie oczy, sprawiając wrażenie ogłupiałego, podczas gdy ja wyrzucałam z siebie pytania jak z karabinu maszynowego:
- Nie wiesz? Naprawdę nie wiesz? Jak mogłeś?! Mam być teraz twoją marionetką? - to akurat było tak oczywiste, że w duchu spojrzałam na siebie z odrazą. - Od jak dawna postawa Stinga była dla ciebie wzorem, co? Chwycił mnie za ramię z siłą, o którą go nie podejrzewałam, lecz natychmiast się wyrwałam, jakby jego ręka parzyła żywym ogniem.
- Jedyne, co wiem o twoim ślicznym notesie, to to, że pisałaś w nim w każdej wolnej chwili. Ośmielam się twierdzić, że z przerwami tylko na jedzenie i sen.
- Swoje marne dowcipy zachowaj na skecze kabaretowe - odcięłam się. - Ale mnie nie spodziewaj się ujrzeć na widowni. Do rzeczy. Przypomnij sobie, co mówiłeś wczoraj. Nie wierzę, byś miał aż tak zaawansowaną sklerozę, chociaż osobiście wniosłabym o zaliczenie jej do chorób cywilizacyjnych.
...
2017-08-09 20:15:55

Rozdział XI

Komentarze: 5
XI

Nazajutrz przyszłam do szkoły znacznie później niż zazwyczaj. Usiadłam w ławce za pięć ósma, rozglądając się wokół. Byliśmy w komplecie. Roger powiedział mi wzrokiem: "Przepraszam", lecz tylko pokręciłam głową. Luke zachichotał, widząc moją minę.
- Nakręć komedię "Wkurzona Wind - niszczycielka Vancouver" - warknęłam. - Wyrób się do końca roku. Moim najgorętszym pragnieniem jest charakteryzowanie postaci.
Lisa zerknęła na mnie z czymś na kształt niechętnego podziwu, chłopak zaś odparował:
- Przyjąłem zlecenie.
- Moja radość rozniesie te mury - rzuciłam. - Doradzam natychmiastową ewakuację.
- Twoja troska o dobro wspólne jest wzruszająca.
...
2017-08-09 16:47:55

Rozdział X

Komentarze: 4
X

Minął tydzień, w trakcie którego nie działo się nic szczególnego. Przeczytałam jednak więcej książek niż kiedykolwiek i zaczęłam kontynuować prowadzenie zaczętego po wypadku pamiętnika, ponieważ mimo szczerych chęci nie radziłam sobie z przeszłością, a zwłaszcza z tym, że rodzice tak po prostu mnie zostawili. Nie wiedziałam, co boli mnie bardziej - ich obojętność czyy śmierć babci, dlatego przelewanie uczuć na papier stało się dla mnie rodzajem terapii. Pojawiłam się w szkole na początku grudnia. Tylko Roger sprawiał wrażenie, że się z tego cieszy (a ściślej mówiąc z tego, że może się ponabijać ze mnie i Luke'a), Lisa natomiast była jeszcze bardziej przygaszona niż po moim powrocie ze szpitala. Nie miałam pojęcia, co jest na rzeczy. Gdy nauczyciele nie patrzyli, pisałam pod ławką w moim sekretnym notesie. Na biologii jednakże zaprzestałam stosowania owej techniki, gdyż pani Castellan zaczęła rzucać mi ostrzegawcze spojrzenia.
...
2017-08-09 16:42:58

1 z 2

Następna


Nawigacja


Copyright (©) 2014-2017, Dawid Pieper